wiadomościksięgarniaprenumeratareklamakontaktRODOpolityka prywatności
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
reklama
strona główna rss
PRENUMERATA TRADYCYJNAPRENUMERATA CYFROWA
film
BARI '76
blog
DRONY DLA GEODETY

DRONY DLA GEODETY
NAWI

NAWI
NIWELATORY

NIWELATORY
TACHIMETRY

TACHIMETRY
SKANOWANIE LASEROWE

SKANOWANIE LASEROWE
BENTLEY GEOMAGAZYN

BENTLEY GEOMAGAZYN


reklama
reklama
|2019-03-22| GIS, Mapy, Prawo

OSM krytycznie o unijnej dyrektywie ws. praw autorskich

Przygotowywana w Brukseli europejska dyrektywa ws. praw autorskich, zwana przez przeciwników ACTA 2, może stanowić poważne zagrożenie dla przyszłości otwartego projektu kartograficznego OpenStreetMap – przestrzegają jego przedstawiciele.


OSM krytycznie o unijnej dyrektywie ws. praw autorskich

Ich szczególny niepokój wzbudza artykuł 13. Nakłada on na dostawców treści obowiązek wdrożenia rozwiązań uniemożliwiających publikację w internecie treści łamiących prawa autorskie. Gdyby jednak takie treści znalazły się w sieci, odpowiedzialność prawną za to ponosiłby właściciel platformy.

Przedstawiciele OSM podkreślają, że o ile duże korporacje, takie jak Google czy Facebook, mogą sprostać tym wymogom, dla OpenStreetMap będzie to duży problem. OSM będzie bowiem musiało albo zainwestować spore środki finansowe w rozwiązania automatycznie filtrujące treść, albo liczyć się z groźnymi pozwami. Tak czy inaczej przyszłość projektu jest w ocenie jego przedstawicieli poważnie zagrożona.

Zresztą nawet gdyby udało się wdrożyć owe filtry, specyfika platformy OSM jest taka, że będą one opóźniać aktualizację danych oraz odrzucać wiele poprawnych edycji, zniechęcając tym samym użytkowników do współtworzenia tej otwartej mapy.

Kontrowersyjna unijna dyrektywa będzie głosowana w Parlamencie Europejskim już 26 marca. W związku z tym na 23 marca zaplanowano serię demonstracji w całej Europie.

JK


«« powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze news_pl
Faktycznie nie ma sensu chyba dyskutować z takimi argumentami. Choć są przypadki, gdy kupuje się samą licencję, np. na dalsze korzystanie z danego programu czy dostęp do danych online, to w geodezyjnym przypadku akurat spawa wygląda nieco inaczej. Nie mogę klientowi sprzedać mapy bez licencji na dane z zasobu. Nawet, gdy tych danych praktycznie nie ma, tzn. 100% do pomiaru, granice do ustalenia. Bo w chwili sprzedaży, po uwierzytelnieniu, dane w zasobie już są - z mojego pomiaru, przekazane z operatem. Nie mogę klientowi sprzedać mapy bez licencji, bo grożą mi sankcje. Nie mogę mu wydać za opłatą licencji na dostęp do mapy zasadniczej w jakikolwiek sposób, ani na kopię mapy, która przekazałem do zasobu, bo to może zrobić tylko starosta. Mogę klientowi przekazać egzemplarz mapy, bo na to pozwala licencja udzielona mnie przez starostę. Mogę sobie tylko w umowie cywilnej zastrzec, że ta moja mapa służy tylko danej inwestycji i klient nie może jej odsprzedawać ani kopiować do innych celów.

No widzisz nie ja o tym ciągle bełkocze tylko wy. Nie podlega dyskusji posiadacie, to spróbujcie klientowi sprzedać licencję zamiast mapy. Powodzenia

@Stop bełkotowi proszę też o krótkie uzasadnienie, dlaczego tak cie to dręczy? Dlaczego to dla ciebie tak bardzo istotne, żeby wyniki prac geodezyjnych nie mogły być uznawane za utwory, dlaczego toczysz te batalie z geodetami, a nie np. z ZAIKS-em? A cóż ci to przeszkadza? Zwłaszcza, że wg ciebie to taka łatwa, powtarzalna robota, że każdy umie to chyba zrobić - więc co ci po wynikach mojej pracy?

@Stop bełkotowi, przypominać trzeba że jak najbardziej, opracowania geodezyjne podlegają ochronie i to nie podlega dyskusji. Tylko prawa autorskie i majątkowe z mocy prawa przechodzą na skarb państwa i tylko organy państwa mogą udzielać licencji na wykorzystanie wyników tych prac. W tym tylko jest problem, a nie w samej istocie tematu, czy to utwór. Mapy, choć rysowane symbolami umownymi, tak samo, jak książki pisane literami alfabetu, to przecież kwerendy z baz danych, często kompilacja danych analogowych z danymi cyfrowymi i wynikami poszukiwać pod ziemią podcentrów znaków granicznych, nigdy nie pomierzonych w dokładny sposób. Albo "zdjęcie sytuacyjne" wykonane w danym dniu, w danym czasie. Nie później, ani wcześniej - i samo to jest unikalne i bywa nie do powtórzenia. Wspomniano hydraulika: podobne dyskusje toczą architekci, którzy chcą zawłaszczyć całe prawo do projektu budynku z instalatorami i konstruktorami, którzy też (słusznie) domagają się udziału. Poczytaj też np. o polach eksploatacji utworu, może zrozumiesz

Dzieło ma cechy unikalności. Jakieś cechy unikalności oprócz podpisu ? Geodeta nanosi elementy które wyobraża sobie je tu mieć ? Używa unikalnych wymyślonych przez siebie symboli czy sposobu interpretacji ? Nie, to jest określone przepisami. Analizy mają element unikalności bo eksperci moga to robić w unikalny, indywidualny sposób. Nie są też określone instrukcjami. Dokumentacja zawiera zaś wnioski autora które są wyciągane na postawie danych. To są elementy unikalne. Geodeta nanosi to co jest w terenie, w sposób określony w instrukcjach, zaś przedmiotem umowy którego własność jest przenoszona jest mapa a nie jakaś licencja na mapę. To gdzie te dzieło.

Odwzorowanie rzeczywistości jakąkolwiek metodą jest utworem, np. zeskanowanie skanerem 3d przestrzeni (orzedmiotu itp.) . I tylko dzięki temu, że nie wchodzi to do pzgk mam prawo pobierać pieniądze za taki model i za wielokrotne jego użycie lub jednokrotną sprzedaż wraz z przekazaniem praw. Dlaczego we wszystkich umowach na usługi eksperckie, tworzenie dokumentacji z analiz (również przestrzennych, a więc opartych o jakąś "mapę") prawnicy zawierają paragraf o przekazaniu praw autorskich do utworu? Bo wiedzą, że te utwory podlegają ochronie praw. A nasze mapy i opracowania wg niektorych nie podlegają. Dlaczego można traktować wybiórczo prawo?

Do @Stop bełkotowi przestań bełkotać "To że pójdziesz 500 razy w teren i rozstawiać za każdym razem instrument nie znaczy że stworzyłeś dzieło" to jak nazwać? Po pierwsze nie chodzi tu o dzieło jako "dzieło sztuki" lecz o utwór, bo to utwory są chronione ustawą. Po drugie, utworem jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Wszystkie szkice, mapy i utwory kartograficzne o indywidualnym charakterze są utworami chronionym. Każdą mapę projektuje się już na etapie pomiarów w terenie. Wszelkie elementy, obrysy, kształty itp. podlegają interpretacji oraz generalizacji przez geodetę i to przesądza o ich indywidualności. Nie ma znaczenia używanie określonych czy narzuconych symboli w utworze. Przecież symbole nut też są zdefiniowane co nie przesądza o pozbawieniu indywidualności utworu muzycznego. Również fakt odwzorowania nie ma znaczenia to samo robi fotograf i jakoś fotografia jest chroniona.

A to że jakiś #$%!! bo inaczej tego nazwać nie można wprowadził do porządku prawnego pojęcie licencji nie związane z prawem autorskim robiąc w geodezji #$%!! to inna sprawa.

To że pójdziesz 500 razy w teren i rozstawiać za każdym razem instrument nie znaczy że stworzyłeś dzieło. To jest odwzorowanie rzeczywistości opisane instrukcjami a nie dzieło. Jak to ma być dzieło to jak hydraulik zrobi mi rury to będę musiał płacić mu za naprawę tych rur przez innego hydraulika. Aha i za użycie kalkulatora też zapłacisz bo ktoś to opatentuje. Bzdury piszesz i tyle. Przeczytaj w końcu ustawę o prawie autorskim to się dowiesz co jest dziełem.

I jeszcze jedno. W polskiej geodezji głównym problemem nie jest brak respektowania prawa autorskiego, będącego częścią prawa do wartości niematerialnej, ale brak respektowania tego drugiego prawa. Ma ono dużo szerszy zasięg obejmując między innymi prawo własności baz danych, samych danych itp. A więc dóbr o charakerze wychodzącym poza pojęcie utworu, w rozumieniu prawa autorskiego, ale będących nadal przedmiotem prawa własnoci i podlegającym w związku z tym ochronie konstytucyjnej i ustawowej (jak na przykład ustawa o ochronie baz danych). To istotne ponieważ obrońcy ustawy prawo geodezyjne i kartograficzne z uporem sprowadzają problem do prawa autorskiego i negują prawo do uznania geodety za twórcę, w rozumieniu prawa autorskiego. Natomiast o ile dyskusyjne jest w jakim zakresie, w odniesieniu do jakich opracowań, ma w geodezji zastosowanie prawo autorskie (ale z całą pewnością ma) o tyle oczywistym jest, że prawo własności ma ochronę w każdym aspekcie (chociażby też jako ochrona nakładu inwestycyjnego).

W zamiarze Autora z prawami było zapewne pokazanie, że rzeczywistość uwzględniająca prawo autorskie w geodezji będzie dla geodetów gorsza niż jest. Ale nie wspomniał o tym, że obecnie geodeta tak czy inaczej autoryzuje swoje opracowanie i za nie odpowiada. A źródłem tej odpowiedzialności jest umowa z klientem. Z zasobem żadnej geodeta umowy nie podpisuje to rzeczywiście wobec zasobu nie ma żadnej odpowiedzialności. Odpowiedzialność dyscyplinarna nie jest odpowiedzialnością materialną czyli nie jest odpowiedzialnością za materialne skutki źle zrobionej pracy. Skutki czasem bardzo drogie dla kogoś korzystającego z danych. Nie wspomniał również o drugim aspekcie. Prawo autorskie wiąże się z prawem do pobierania opłat za każdorazowe wykorzystywanie opracowania którego się jest autorem. Również w przypadku przejmowania ich przez zasób. Ale rozumiem, chodziło o taką prostą manipulację emocjonalną i szukanie wsparcia u tych którzy z zasobu jedynie korzystają nic mu nie dając.

Autorze daj ludziom popełniać błędy. Kimże ty jesteś, że czujesz się władny sprawdzać innych? Poza tym, że jakimś gp, czy weryfikatorem... Masz większe kwalifikacje? Posiadasz patent na nieomylnosc? Każdy powinien mieć prawo do błędu, ale też brać pełną odpowiedzialność w postaci możliwości zapłaty odszkodowania. Ileż ja razy otrzymałem niekompletne materiały z PODGiK będące efektem słabej kontroli lub niewprowadzonych przez pracownika ośrodka danych... Kto was ma sprawdzać? Może ktoś powinien? Dajmy wszyscy na luz i niech geodeci wykonują swoje prace, a odgiki niech je tylko przyjmują do bazy. Bez kontroli, bez wyżywania się, bez pokazywania swoich mocy władczych... Tak, jak mówią przepisy: sprawdzać kompletność dokumentacji (check listą) i tyle, szanowni państwo.

PRAWA AUTORSKIE Jestem za zapisom o prawach autorskich. Takich autorów i ich dzieł nie widziano od lat. Nowe "pomysły" przy braku analizy materiałów, "dorysowywanie" nieistniejących podziałów, żenujące braki w treści map pomimo dokonanego porównania z terenem, nie wykazywanie istniejących sieci, działek, wyciętych już dawno drzew to faktycznie "praca autorska". Dlatego jestem za tym aby "autor" się podpisywał i chronił ... przed organami kontroli swoje dzieło. Wprowadźmy to prawo i już.

No to fajnie. A kiedy nastąpi ochrona praw autorskich w geodezji ?

14 komentarzy



zobacz też:



reklama
reklama





© 2005-2019 Geodeta Sp. z o.o.
mapa stronyprenumeratareklamakontakt