wiadomościksięgarniaprenumeratareklamakontaktRODOpolityka prywatności
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
reklama
strona główna rss
PRENUMERATA TRADYCYJNAPRENUMERATA CYFROWA
Dron prześwietla budynek za pomocą wi-fi
blog
DRONY DLA GEODETY

DRONY DLA GEODETY
NAWI

NAWI
NIWELATORY

NIWELATORY
TACHIMETRY

TACHIMETRY
SKANOWANIE LASEROWE

SKANOWANIE LASEROWE
BENTLEY GEOMAGAZYN

BENTLEY GEOMAGAZYN


reklama
reklama
|2018-12-20| Geodezja, Prawo, Kataster

WSA o odpowiedzialności za jakość EGiB

Czy za odpowiednią jakość danych EGiB odpowiada wyłącznie starosta? – kolejny wyrok dotyczący tego zagadnienia wydał Wojewódzki Sąd Administracyjny.


WSA o odpowiedzialności za jakość EGiB

Sprawa ma swój początek w listopadzie 2016 roku, gdy geodeta złożył do ODGiK-u materiały sporządzone w ramach pracy geodezyjnej polegającej na wykonaniu mapy z projektem podziału nieruchomości. Opracowanie zostało jednak zweryfikowane z wynikiem negatywnym. Geodecie zarzucono m.in. następujące usterki:
• błędnie wykonaną transformację współrzędnych z układu 1965 do 2000, bez zachowania współczynników właściwych dla powiatu,
• w sprawozdaniu niekompletny przebieg i rezultaty wykonywanych prac geodezyjnych, brak informacji o wykorzystanych materiałach PZGiK, brak wniosków z analizy wykorzystanych materiałów archiwalnych zasobu geodezyjnego, brak oceny ich przydatności,
• błędne wyszczególnienie dokumentów stanowiących podstawę przyjęcia granic z sąsiednimi działkami oraz brak podstaw do obliczenia powierzchni działki z dokładnością do m kw.,
• w protokole przyjęcia brak informacji o zawiadomieniu/lub braku zawiadomień o czynnościach przyjęcia granic dla określonych właścicieli,
• niekompletny wykaz zmian danych ewidencyjnych w zakresie punktów granicznych – nie uwzględniono punktów granicznych pozyskanych z PZGiK.

Geodeta nie zgodził się z tymi argumentami i odwołał się do WINGiK-a, ten jednak przyznał rację staroście. Sprawa trafiła więc do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie.

Wykonawca argumentował przed nim, że wszystkie zarzuty przedstawione przez obydwa organy dotyczą faktycznie starosty, który prowadzi zasób geodezyjny i kartograficzny i ma za zadanie m.in. utrzymywać operat ewidencyjny w stanie aktualności, dokonywać okresowej weryfikacji danych ewidencyjnych, przeprowadzać modernizację ewidencji. Zarzucił, że to starosta prowadzi bazę danych niezgodnie z obowiązujących układem odniesień przestrzennych (zamiast 2000, to w 1965). Twierdził też, że nie miał obowiązku weryfikowania bazy danych operatu EGiB, bo to należy do starosty. Podkreślił także, że wg informacji starosty teren, na którym wykonywał pracę, objęty był modernizację EGiB z 2006 roku. Ponadto argumentował, że jako wykonawca prac geodezyjnych nie miał obowiązku zawiadamiania właścicieli nieruchomości sąsiednich, gdyż dane w księgach wieczystych były zgodne z danymi w operacie EGiB.

WINGiK podnosił z kolei, że dane dotyczące przebiegu granic zawarte w operacie EGiB nie zawsze muszą być w pełni wiarygodne i spełniać wymogi wykonywania map dla celów prawnych czy projektowych, zatem granice powinny być poprzez ich pomiar sytuacyjny doprowadzone do wymogów przepisów prawnych, a następnie na podstawie wykazów zmian wprowadzane są dane do operatu ewidencyjnego. Dopiero zgodny z aktualnym operatem EGiB przebieg granic może być przyjęty przez wykonawcę do dalszych opracowań, w tym projektu podziału nieruchomości.

W wyroku z 22 listopada br. (sygn. akt III SA/Kr 895/18) WSA w Krakowie oddalił skargę geodety. W uzasadnieniu sędziowie podkreślili, że weryfikacja jego pracy geodezyjnej została przeprowadzona poprawnie, słuszne są też zarzuty starosty dotyczące tej dokumentacji. Za niezrozumiałą WSA uznał natomiast argumentację geodety, że skoro do obowiązków starosty należy prowadzenie, modernizacja oraz utrzymanie w stanie aktualności bazy EGiB, to on nie ma obowiązku jej weryfikować.

„Skarżący nie rozumie istoty aktualizacji ewidencji. Rzeczywiście, obowiązkiem organów ewidencyjnych jest czuwanie nad aktualnością ewidencji, ale przecież realizacja tego obowiązku następuje właśnie na podstawie dokumentacji przyjętej do państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego i nawet jej przyjęcie nie zwalnia jeszcze organu od jej oceny w toku postępowania aktualizacyjnego” – czytamy w uzasadnieniu. Jak podkreśla WSA, kwestie te wielokrotnie podkreślane były w orzecznictwie sądów administracyjnych.

Sąd nie zgodził się także z argumentami geodety dotyczącymi zawiadamiania stron, braku obowiązku transformacji współrzędnych oraz braku konieczności analizy materiałów z PZGiK.

Wyrok nie jest prawomocny.

JK


«« powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze news_pl
Do Bogumiał Szydy: Powtórzę za Janem Izydorem Sztaudyngerem "Kraków Krakowem nazwali, kiedy pierwszego zakrakali". Drogi Bogadanie, zgadzam się z Tobą całkowicie

Mapy To trzeba zawitać do starostwa w Biłgoraju i tutejszej geodezji gdzie bez wiedzy włascicieli zmieniane sa granice działek poprawiane mapy znikające dokumenty ,osnowy z działek robienie rozgraniczeń i budów bez powiadamiania sąsiadów wszystko za sprawą biegłych geodetów .Granice ustalane sadownie po 50 latach sa granicami nie prawnymi i posadowione na nich budynki Biegły przesówa granice o 4 m na zasadzie bo tak mu wyszło teraz granuca działki biegnie srodkiem budynku.Stara mapa ewidencyjna starostwa pokazuje u sasiada 26 m.szerokosci obecna to jej szerokosć 30 metrów pytanie na podstawie jakiej mapy geodeci robilirozgranicza .Dlaczego bez wiedzy sasiadów te zmiany zatwierdził miejscowy sad.Czy to przypadek że obdarowany to miejscowy biznesmen.

wyrok jak wyrok ciekawy wyrok (co Sąd to inne podejście)

Nie gińcie za WSA, bo on często zmienia zdanie Omawiany tu Wyrok z 22 listopada br. (sygn. akt III SA/Kr 895/18) WSA w Krakowie, ale (!) ... jest przecież dokładnie przeciwne orzeczenie WSA też w Krakowie: III SA/Kr 319/18 - Wyrok WSA w Krakowie (http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/EBFCF4E4EB) - zobacz GEODETA listopada 2018 r. Nie ma co "rejtanic" opierając się na WSA i NSA. Brak analizy w operacie wynika głównie z "gniota" z 9.11.2011 r., dodatkowo wtrącającego się niepotrzebnie do EGiB.

Każdy ma coś za uszami Zastanawiam się gdzie podziała się krakowska inteligencja. Geodeta składa operat 07.11.16r., a protokół dostaje dopiero 21.12.16r. To świadczy źle o "urzędzie", pomijam inne drobniejsze błędy. Za to wykonawca powinien poradzić się innych, jeśli nie dostał pomocy od "urzędu" i poprawić przynajmniej to co powinien, a tak został całkowicie "zaKrak'any".

Janusz I wszystko jasne ????

weryfikacja materiałów To jak ta cyfryzacja została wykonana przez Starostwa ,że otrzymujesz dane ,płacisz za nie i dostajesz gó...no.Przecież na działki które dzisiaj uważane są za niewiarygodne ,ich dane. Te działki były i powstały niedawno z wiarygodnych materiałów.Dlaczego właściwie nie przeliczono współrzędnych najpierw osnowy a potem szczegółów mapy ze szkiców i zarysów.Tylko powstało nic z digitalizacji aby POpaprańcy mogli ogłosić pijar że jest cyfryzacja geodezji i w ogóle.Ktoś za to brał pieniądze ,za mapę cyfrową.Dlaczego robiąc mapkę muszę wszystko poprawiać jakbym robił jakiś podział. I to za darmo, bo za te analizy kupionych materiałów nikt mi nie zapłaci.To się kwalifikuje do prokuratury, ta cała sytuacja.Wyłudzenie opłaty za nieprzydatne materiały czyli dane do do pracy geodezyjnej.

Uprawniony Nie ma to jak geodeta uprawniony!

Niech Starosta płaci Tylko w Polsce takie cuda. Starosta powinien płacić za aktualizacje. Geodeci wykonują prace i muszą płacić za materiały. A Starosta potem sprzedaje naszą pracę. Weryfikatorów bierze z kosmosu (jaki dobry geodeta za ,,psie'' pieniądze będzie pracował dla Starosty). Po co weryfikacja. Ja robię mapy i sprzedaje klientowi. A starosta niech mi zapłaci a ja mu dam dobre dane.

dane z PODGiK Zgadzam się osobiście z WSA i Starostwem - geodeta "olał" sprawę weryfikacji materiałów. Z innej strony to denerwuje mnie wymóg wiecznego poprawiania baz danych. A to złe współrzędne. A to brak wkreslonego przewodu. Za wszystkie materiały do analizy jeszcze każą płacić...

Schizofrenia prawna czyli dwa standardy wymagań wobec danych ewidencyjnych. Te same dane udostępniane przez starostwo mogą nie spełniać standardów wynikających z pgik i rozporządzeń, a przetwarzane i sporządzane przez wykonawcę prac geodezyjnych muszą. Ch.. d.. i kamieni kupa a nie państwo prawa :-(.

11 komentarzy



zobacz też:



reklama
reklama





© 2005-2019 Geodeta Sp. z o.o.
mapa stronyprenumeratareklamakontakt