wiadomościksięgarniaprenumeratareklamakontaktRODOpolityka prywatności
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
blog
|2018-09-21| Geodezja, Prawo, Kataster

WSA o zastawianiu pułapek na geodetów

To na staroście spoczywa obowiązek utrzymywania operatu ewidencyjnego w stanie aktualności i nie może on przerzucać go na strony, które działają w zaufaniu do EGiB – stwierdził w wydanym niedawno wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie.


WSA o zastawianiu pułapek na geodetów

Sprawa dotyczy pracy geodezyjnej polegającej na wyznaczeniu punktów granicznych. Starosta odmówił przyjęcia do PZGiK materiałów związanych z tą pracą, wskazując geodecie szereg nieprawidłowości w jego dokumentacji. Urzędnik zwrócił m.in. uwagę, że do wyznaczenia punktów wykonawca wykorzystał dane EGiB udostępnione mu przez starostwo w postaci pliku SWDE. Geodeta nie przeprowadził jednak wymaganej prawem analizy tych materiałów i nie opisał jej w sprawozdaniu technicznym. Jak zauważa urzędnik, punkty graniczne w udostępnionym pliku mają atrybut pozyskania ZRD=7, zatem współrzędne zostały pozyskane w wyniku digitalizacji mapy lub wektoryzacji rastra mapy z jednoczesnym wykorzystaniem wyników geodezyjnych pomiarów terenowych. Zdaniem weryfikatora powinno to budzić wątpliwości wykonawcy co do słuszności przeprowadzania czynności wyznaczenia punktów granicznych. W jego ocenie nie można bezkrytycznie przyjmować danych z mapy numerycznej do wyznaczenia punktów granicznych, gdy dane te nie posiadają odzwierciedlenia w materiale źródłowym.

Geodecie wytknięto także zmianę zapisu powierzchni działek. Otrzymał je zapisane w hektarach z precyzją do dwóch miejsc po przecinku, a do zasobu przekazał je z precyzją do czterech miejsc.

Choć WINGiK zgodził się z częścią argumentów starosty, to zwrócił mu sprawę do ponownego rozpatrzenia, gdyż uznał, że wpływ na nieprawidłowe wykonanie pracy geodezyjnej mogło mieć nierzetelne uzgodnienie materiałów PZGiK pomiędzy wykonawcą a starostą. Geodeta nie uwzględnił jednak uwag obu organów i złożył dokumentację w niezmienionej formie. Nie powinno więc zaskakiwać, że zarówno starosta, jak i WINGiK ponownie uznali, że dokumentacja ta nie powinna zostać przyjęta do zasobu.

W swojej decyzji WINGiK podkreślił m.in., że dane udostępnione geodecie nie pozwalają na wiarygodne wyznaczenie punktów granicznych. Najistotniejsze zdaniem inspekcji jest to, że dane te nie zostały pozyskane na skutek modernizacji EGiB, ale w ramach opracowania obiektowej mapy numerycznej metodą skanowania istniejących map i wektoryzacji rastrów oraz założenia bazy danych graficznych w systemie EWID 2000, która jest na bieżąco aktualizowana przez starostę. Ponadto wśród wartości atrybutów punktów granicznych dla większości punktów wykorzystanych do wyznaczenia brak jest atrybutu BPP (określającego błąd ich położenia), co uniemożliwia jednoznaczne stwierdzenie dokładności wyznaczenia położenia tych punktów. Natomiast w przypadku punktów, dla których atrybut BPP ma określoną wartość, to ze względu na brak informacji o konkretnym źródle oraz dacie pozyskania danych odnoszących się do tych punktów, niemożliwe jest bezsprzeczne stwierdzenie wiarygodności tych informacji.

Geodeta bronił się, że brak jest podstawy do odmowy przyjęcia jego operatu do zasobu, skoro nie została zmodyfikowana baza danych, a czynności zostały wykonane zgodnie z obowiązującymi przepisami. Zwrócił uwagę, że żadna ze stron zainteresowanych wyznaczeniem punktów granicznych nie wniosła uwag do efektów zrealizowanej przez niego pracy. W jego ocenie brak jest również podstawy prawnej żądania przez starostę oraz WINGiK-a analizy materiałów archiwalnych, co związane byłoby z ponoszeniem dodatkowych opłat. Jeśli zaś chodzi o powierzchnię działek, została ona zapisana z precyzją wymaganą przez obowiązujące przepisy. Wykonawca podkreślił wreszcie, że utrzymanie operatu ewidencyjnego w stanie aktualności należy do obowiązku starosty, a nie wykonawcy prac geodezyjnych.

W wyroku z 30 sierpnia br. (sygn. akt. III SA/Kr 319/18) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uchylił zaskarżone decyzje starosty oraz WINGiK-a. Zdaniem WSA stanowiska obu organów są niezrozumiałe. W uzasadnieniu sędziowie podkreślili, że „organy administracyjne nie mogą wywodzić negatywnych skutków wobec pracy geodety z tego względu, że udostępniły mu odpłatnie (w konsekwencji na koszt osób zlecających geodecie te prace) dane zawarte w ewidencji gruntów i budynków o niskiej jakości i niespełniające standardów technicznych, jak obecnie twierdzą, pomimo tego, że wiedziały, jakiemu celowi dane te maja służyć. Nie można też czynić zarzutu geodecie, że nie dokonał analizy otrzymanych danych pod względem dokładności, aktualności i kompletności, skoro po pierwsze: to starosta zobowiązany jest do utrzymywania operatu geodezyjnego w stanie aktualności, a po drugie: Starosta W. już w sporządzonym w dniu 25 sierpnia 2016 r. Protokole weryfikacji (…) stwierdził, że wyniki weryfikacji złożonego przez skarżącego w dniu 4 lipca 2016 r. operatu technicznego (…) pod względem kompletności przekazywanych rezultatów wykonywanych prac geodezyjnych są pozytywne”.

Sąd zaznaczył również, że organy administracyjne nie mogą skutecznie zarzucać skarżącemu, że oparł się na nieprawidłowych danych udostępnionych mu przez te organy, skoro to na organach służby geodezyjnej i kartograficznej, a w szczególności staroście, spoczywa obowiązek utrzymania aktualności danych ewidencyjnych.

Skoro zatem to na organach spoczywa obowiązek uaktualnienia operatu ewidencyjnego, to nie mogą one przerzucać tego obowiązku na strony, które działają w zaufaniu do danych zawartych w EGiB – kontynuuje WSA. Organy administracyjne wiedząc, że mające być udostępnionymi skarżącemu dane mogą nie pozwalać na wiarygodne wyznaczenie punktów granicznych, powinny nie tylko go o tym zawiadomić bez ponoszenia przez niego kosztów (zarówno zakupu materiałów, jak i wykonania pracy), ale przede wszystkim z urzędu je uaktualnić. Sąd podkreśla, że w żadnym razie działania organów administracyjnych nie mogą stanowić pewnego rodzaju „pułapki” dla obywatela, a właśnie tego rodzaju działanie WSA dostrzegł w niniejszej sprawie.

Ponadto – kontynuuje WSA – skoro skarżący wskazał, że zgodnie z rozporządzeniem ws. EGiB pole powierzchni działek ewidencyjnych określa się w hektarach z precyzją zapisu do 0,0001 ha, to obowiązkiem organu było wskazanie konkretnego przepisu, który na taką precyzję nie pozwala.

Rozpoznając ponownie sprawę, w ocenie WSA organy powinny zbadać, czy dane i dokumenty sporządzone przez skarżącego są zgodne z danymi zawartymi obecnie w PZGiK. W przypadku uznania, że operat nie może być przyjęty, należy jednoznacznie wskazać powód wynikający z winy skarżącego, a nie z działania lub braku działania samych organów (przy czym to zawinienie ma wynikać wprost z naruszenia przez skarżącego konkretnych przepisów prawa oraz wskazywać na sprzeczność z celami prowadzonego PZGiK). Innymi słowy, ewentualne zarzuty stawiane skarżącemu w stosunku do złożonego przez niego operatu nie mogą być jakiekolwiek, ale muszą poddawać się rzetelnej kontroli.

Wyrok nie jest prawomocny

JK


«« powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze news_pl
a kolega jeometra jak zwykle nic mądrego nie powie tylko piszczy o żenujących PODGIK-ach i wywłaszczeniu krwawicy, na którą dziadowie pracowali. Kamizelka na się, oponka pod pachę i do Warszawy pod sejm robić zadymę. Albo na audiencję o GGK i zrobić sobie selfika przed wejściem.

I gdyby za ten przeszczep odpowiadała "służba geodezyjna", to umarłbyś w męczarniach nie doczekawszy operacji. Bo każdy, kto tylko tej nerki dotknie, zamiast ją przeszczepić, powinien ją uprzednio "analizować"... Na szczęście sąd orzekł, kto za "zgodność nerki z uwarunkowaniami" ma odpowiadać. I chwała mu za to.

Re: xGeo xGeo skłamałbym, gdybym powiedział, że w ogóle nie zgadzam się z kolegami z forum, ale jednak jest zbyt wiele przesłanek do tego, aby negatywnie ocenić opisywaną pracę geodety. Na pierwszym roku studiów na zajęciach z dr Serafinem (AR Wrocław) usłyszałem słowa, że współrzędne -w odniesieniu do punktów granicznych i pole powierzchni - w odniesieniu do działki ewid. są tylko atrybutami tych obiektów i nie można ich traktować a priori jako podstawę ustaleń, wznowień itp... wtedy tego nie rozumiałem. Myślę, że analiza zapisów zapisów §30. 1 standardów rozjaśnia problem i ostatecznie kładzie się cieniem na wynik opisywanych prac geodety. Przepraszam, ze odniosę się do takiego opisu, ale to tak jakbym miał mieć przeszczepioną nerkę i choć nie jest ona zgodna z moimi uwarunkowaniami, to przecież jest to nerka, wiec operujemy.

@Łukasz ale to było zapewne zwyczajne wyznaczenie ujawnionych pkt w EGiB, więc tak to prawdopodobnie zostało zrobione, przy jakich BPP można ujawniać na gruncie punkty a przy jakich nie można ?

Re: jeometra 2018-10-10 10:29:24 co do orzekania przez sędziów, byłbym ostrożny, bowiem linia orzecznictw bywa rozbieżna w przypadkach bedecych podobnymi do siebie. Często tok postępowania sadów sprowadza się do ujęcia czysto teoretycznego w myśl zapisu danej normy prawnej... i tu zdaje się bardzo istotna rola biegłego, którego postać powinna być uosobieniem wiedzy z zakresu znajomości przepisów prawa, z naciskiem na aspekt techniczny i praktycznego wymiaru swej wiedzy. Ale to tylko moje zdanie i jak kolega jeometra słusznie zauważył jestem tylko geodetą z Wielkopolski, a nie członkiem składu sędziowskiego.

Re: jeometra 2018-10-10 10:29:24 Re: jeometra. Tak, tak określam takie postępowanie wykonawcy i nie uchylam się od takiej opinii (co firmuję swoim nazwiskiem) bowiem otrzymał on z ODGiK informacje o niskiej jakości danych, a wiec zdrowy rozsadek jak i etyka zawodowa oraz uwarunkowania prawne i techniczne wynikające z innych aktów prawnych, nie tylko z art. 39. pgik (choćby §30. 1 standardów...) nie pozwalaja na takie postępowanie. O tym czy udostępnione dane mogły być takiej jakości, nie chcę przesądzać, bo musiałbym przeanalizować rozp. egib w zakresie modernizacji operatu egib i nie wykluczam, że być może jest to zdarzenie godne ubiegania się roszczeń ze strony wykonawcy od starosty. Jednak ubieganie się o roszczenia, w moim przekonaniu, wymagałoby postępowania na innej drodze prowadzącej do zadośćuczynienia, czy naprawy wadliwego produktu jakim sa tu dane bazy egib.

@Łukasz... Z całym szacunkiem - ale większe zaufanie mam do orzeczenia składu sędziowskiego (czyli - co by nie mówić - osób znających się na obowiązującym prawie), wydanej na podstawie analizy CAŁOŚCI sprawy, niż do zdawkowej opinii geodety z Wielkopolski, bardzo schematycznej zresztą. Nazwałeś zachowanie tego geodety "lekkomyślnym" i "niegodnym rzetelnego i profesjonalnego mierniczego" - a DLACZEGO tak to określiłeś? Bo nie chciał na własny koszt podtrzymywać tej żenującej ściemy w postaci PZGiK?

@Urzędnik ze starostwa Sprawdź sobie na Wikipedii definicję słowa "geodezja", albo przynajmniej wpisz w googlach "geodeta" i zobacz, jakie wyświetlą się obrazki. Rozwijać tematu nie będę, bo nie ma takiej potrzeby. :-)

Re: "Ale skład sędziowski oceniający sprawę był z Krakowa" W zasadzie nie rozumiem o co chodziło koledze -jeometra- w swoim komentarzu. Wnioskuję, że dla kolegi normalnym jest, ze sądy miałyby orzekać w sprawach schematycznie podobnych w sposób odmienny dla różnych regionów Polski ...hmm... A ta jakaś tam Błotnica to obszar Wielkopolski, gdzie pracuje się również na dokumentach pochodzących z katastru pruskiego, a wiec należy wykazać się dość szeroką umiejętnością analizy dokumentów źródłowych i ustosunkowaniem się do danych bazy EGIB w zakresie informacji o położeniu punktów granicznych.

@jeometra No popatrz, są jednak w Polsce jeszcze urzędy JST, szczebla gminnego, powiatowego a nawet wojewódzkiego gdzie są zatrudnieni geodeci z wykształcenia oraz z doświadczeniem z pracy w wykonawstwie. Przykro mi z Twojego powodu, że nie spotkałeś w swojej karierze zawodowej takiej sytuacji, ale jest dla Ciebie nadzieja. Jeszcze może Ci się uda spotkać takiego urzędnika.

Czy nazywanie siebie "geodetą ze starostwa" to objaw jakiejś przykrej jednostki chorobowej? Przecież każde dziecko wie, że w starostwie nie ma geodetów.

Ale skład sędziowski oceniający sprawę był z Krakowa, a nie z jakiejś tam - za przeproszeniem - Błotnicy. :-)

@:-) bardziej bym powiedział, że wykonawca prac geodezyjnych. Pozdrawiam

widzisz Łukasz, bo to był geodeta, a nie mierniczy.

GEODEZY Opisane tu działanie geodety określam jako lekkomyślne i nie godne rzetelnego i profesjonalnego mierniczego. Niestety jego przypadek nie jest odosobniony jak wynika z mojej praktyki.

GEODEZY Uważam, ze stanowisko sądu jawi nieznajomość problematyki zagadnień geodezji katastralnej. Co do aktualności informacji udostępnionych geodecie przez organ starosty to widzę to tak: o ile te dane są aktualne w zakresie wartości kluczowych informacji, atrybutów o punktach granicznych czyli koordynat, BPP, ZRD, to nie widzę tu winy organu. Chodzi o to, że jeżeli położenie punktów granicznych nie zostały określone w odpowiednim trybie i z wymaganą dokładnością i takie informacje otrzymał wykonawca to jego działania nie mogły się sprowadzać do wyznaczenia ich w terenie w trybie przepisów o wznowieniu/wyznaczeniu i utrwaleniu punktów granicznych. O nieaktualności danych udostępnianych przez organ należałoby mówić, gdyby miały one w bazie określone atrybuty BPP=1 i ZRD=1, a stan ten nie miałby odzwierciedlenia w dokumentacji źródłowej/archiwalnej i zostały użyte w dobrej wierze jako "dokładne". Wtedy też możnaby mówić o sprzedaży towaru z wadą ukrytą.

. skoro możemy stosować wyrwany z kontekstu par. 37-39(rozdziału), to tym samy możemy wyrwany z kontekstu (rozdziału) stosować art. 39.5, oczywiście odpowiednio;) Przecież wznawiamy nie tylko punkty-znaki rozgraniczone ale wszystkie (podziałowe, ustalone w EGiB) nawet takie których jeszcze nie było. Za to atrybutów bezliku ?.Co na to Gazela Służby Geodezyjnej?

. Czyżby starosta wstydził się danych które zakupił za ciężkie pieniądze podatników? W majestacie prawa studenci pościągali współrzędne z map w skali 1:5000 czyli właściwie obrazków pod pozorem tworzenia tylko map numerycznych, a w rzeczywistości powstała graficzna część EGiB. Jak jest głęboko w komputerku to nie widać :) Jak to pasował wie ten co widział, a jak nie widział to wynosił. Bardzo często przychodzą klienci z takimi mapkami kupionymi świeżo w starostwie. Ludzie mimo wszystko darzą pewnym zaufaniem dokumenty wytworzone przez państwo, kto morze przypuszczać że to fikcja. Przy prawie każdej robocie takie coś wychodzi. Słuszne pytane zadał kolego od jakich BPP można wyznaczać ujawnione w EGiB punkty, bo jakoś tego nie widzę.

Zmienić prawo i sposób myślenia Prawda jest taka, że prawo mamy bardzo złe. Nie rozumiem dlaczego z podatków płaconych przeze mnie Starosta ma zabezpieczać prywatne własności.Ja nie mam nieruchomości gruntowej a własność swoich ruchomości zabezpieczam sam.Zapis w prawie powinien być jednoznaczny - właściciel zabezpiecza swoją nieruchomość na własny koszt. Aby mu pomóc w decyzji o zabezpieczeniu nieruchomości prawodawca ustala, po pierwsze - nie można prowadzić obrotu nieruchomości bez jednoznacznego określenia jej w terenie i podobnie z inwestycjami - nie można prowadzić inwestycji na nieruchomości bez określonych granic w terenie. Ewidencja ma służyć do celów fiskalnych a tu granice nie muszą być dokładne. Jak podatku nie zapłci Wiśniewski to zapłaci sąsiad Kowalski. Jeżeli jeden ma pretensje że płaci za dużo niech zleci ustalenie granicy. Starosta powinien tylko pilnować zasad określenia granic przyjęte przez Państwo.

a prawnik pewnie pyta gdzie w prawie geodezyjnym i w art. 39 jest napisane, jakie punkty ujawnione w EGB można wyznaczać, a jakich nie? Gdzie wspomina się o atrybucie BPP punktu, który można wyznaczyć? Starosta udostępnia te punkty z wiarygodnego rejestru z dokładnością do 1cm, w obowiązującym układzie współrzędnych. Te same dane drukuje jako wyrysy z operatu ewidencyjnego, te same dane rolnicy widzą na wydrukach z KOWR do dopłat bezpośrednich. Co do znaków, mamy odtworzyć pierwotne położenie ustalonych uprzednio. Gdzie znajdę informację, z jaką dokładnością się to robi: 1cm, 10cm, 0,1cm, 1m a może z taką, która nie wywołuje sporu? Przecież ten wykonawca złamał co najwyżej tylko jakieś niepisane zasady, takie mamy prawo. I wreszcie, kto złożył skargę, właściciele nieruchomości, kto poniósł szkody, do skierował sprawę do sądu, kto nie podpisał protokołu? Dlaczego WINGiK i weryfikator, być może bez uprawnień, uzurpują sobie rozstrzyganie w kwestii granic? To domena wójtów i sądów, kogo trzeba przeegzaminować?

moje zdanie Moim zdaniem wyrok kuriozum. A geodeta, który tak zrobił robotę to powinien mieć zabrane uprawnienia.

Uprawnienia są nadawane na podstawie znajomości prawa - przede wszystkim. Prawnicy się wypowiedzieli, a oni pewnie lepiej się znają od geodetów na tym, jak jest prawo napisane i czemu służy. To my, geodeci, przywykliśmy do tego, że są jakieś prawa, ale możemy je dowolnie interpretować i stosować, bo a to tak_się_nie_robi a to nie_ma_na_to_pieniędzy, a to ważne jest doświadczenie, nie znajomość prawa. Ja coraz częściej mam obawy, niestety czasem uzasadnione, czy aby na pewno ośrodek udostępnił mi wszystkie materiały. Nie wiem, jaki cel pracy miał ten wykonawca, bo może właśnie wskazanie punktów ujawnionych w EGB i nic więcej? Może klient chciał, żeby to sąsiad wniósł kosztowną sprawę do sądu? A może chodziło o obsługę budowy np. drogi czy sieci, gdzie projekt sporządzono na "wiarygodnej" mapie zasadniczej z PZGiK i wymiary podano od takich granic? A może prawo jest takie, że wobec braku dobrych danych wykonawca musi okazać takie punkty w EGB, widoczne także na geoportalu w smartfonach klientów?

@Bogumił Brawo dla Ciebie! Szacunek. Nie rozumiem tego podejścia WSA. Tak Starosta ma obowiązek utrzymywać ewidencje w stanie aktualności no ale pieniądze powiatu nie może w te czynności wkładać ponieważ to administracja rządowa. Poza tym wg. przepisów modernizacje i aktualizacje / weryfikację maja określony interwał w trybie z urzędu. Kwestia taka że nikt nie ma kilkunastu milionów złotych na średniej wielkości powiat by robić te czynności co kilka lat. Wykonawca tego wyznaczenia to chyba z choinki się urwał a dyplom i uprawnienia to na targu kupił. W najgorszym koszmarze bym nie wynosił punktów które posiadają współrzędne określone z digitalizacji. To jest przecież niezgodne z sztuką. Takiemu partaczowi powinno się z urzędu cofnąć uprawnienia z zakresu 2 bo tylko może ludziom szkód narobić.

Róbmy swoje A ja robię porządnie i nie ma po mnie poprawek.Kosztuje to drożej ale dobry klient to rozumie. (Byle jaki niech się uczy na własnych błędach). To że opiniowany geodeta "odwalił lipę" taką samą jak Starosta zadania powierzone, to jest efekt skomplikowanego prawa, które pozwala obu dalej "mącić wodę" zamiast zmusić do porządnej pracy. (nwssn - nie wstydzę się swojego nazwiska)

Egib Nareszcie ktoś poszedł do sądu, brawo. Pracownicy ośrodków są tak zajęci prywatną robota, że ograniczają się do minimum i wymagają analizy całego bałaganu od geodetów i za pieniądze inwestorów .

Dobra ... Zerknijmy na łańcuch pokarmowy: jakieś katastry -> założenie ewidencji -> wymiany i scalenia gruntów -> tuzin operatów jednostkowych (różnej jakości) -> modernizacja "remizowa". Pytanie gdzie mam się cofnąć, ile materiałów wstecz mam analizować. Czy już do 2300 roku będę cofał się do katastru. A może czas rozliczać z roboty?! Gdzie jest koniec tego szaleństwa. Sędziowie mieli rację... W obszarze geodezji ile mamy rejestrów który jest OK, wszystko spartolone. KW dziurawa, egib dziurawa. Bazy - żenada.

@Finger, tych pieniędzy po 1989r nie było i nie będzie. Literalnie czytając przepisy to takich wyroków powinno być pełno w przypadku aktualności mapy zasadniczej, której żaden starosta nie uaktualnia poza wprowadzaniem zmian z operatów, tworzonych na koszt inwestorów, kórzy wg ustawy rzekomo tylko "mogą" uczestniczyć w kosztach utrzymania i aktualizacji mz. Ale jest zupełnie inaczej, muszą uczestniczyć, jeśli chcą coś wybudować czy podzielić działkę. Nie rozumieją tej podwójnej moralności prawnicy. O jakich standardach w kwestii ewidencji mowa, przecież wg standardów gedoeta tworzy jakieś robocze bazy danych, dlaczego nie napisano wprost o bazie EGB, żeby się prawnicy nie czepiali? Dlaczego nie zgadzają się sposoby obliczania pól działek? A co to jest wyznaczanie punktów ujawnionych w EGB, to sami autorzy przepisów mieszają się w zeznaniach, proszę sobie choćby przypomnieć teks z Geodety z maja 2014 "odpowiednie stosowanie" o art. 39 PGiK. Brawo, więcej takich wyroków, to wszyscy zobaczą, że król jest nagi

Koszt. Starosta nie wywiązuje się ze swojego obowiązku ponieważ nie ma na to pieniędzy. Tych z kolei brak ponieważ, zamiast na doprowadzenie do porządku katastru nieruchomości, są wydawane na zakładanie i utrzymywanie baz danych GESUT i BDOT. Pierwszą powinni prowadzić gestorzy sieci a druga jest nikomu niepotrzebna choćby z tego względu, że nigdy nie jest aktualna. Kontrola materiałów oraz aktualizacja tych dwóch baz danych to najbardziej czasochłonny i kosztowny proces. Wszystko psu na budę. A na EGiB, czyli na zasób m. in. chroniący prawo własności, nie ma pieniędzy.

Od wielu lat starostowie nic nie robili. Ani odnowień ani modernizacji. Chociaż mieli taki obowiązek. Twierzdili ze sa to zadania zlecone rządowe - czekali na pieniądze. Np. dowody osobiste to też zadanie zlecone a gminy to cały czas wykonują. Na drogi, szpitale, administracje, pomniki JPII pieniadze są. Nawet na 500 są. Na moernizację nie ma. Może Sądy a pózniej ludzie ich zmuszą do sfinansowania.

GGK a co na to GGK?

... materiały które posiada. Będą starostwa przegrywać teraz w sądach, bo geodeci zamiast zamawiać i płacić za dokumnety archiwalne będą właśnie robić wznowienia/wyznaczenia/ustalenia z materiałów w postaci nowej pseudo mapy numerycznej. Prawo trzeba tu poprawić! Winne jest prawo-to nie wykonawca ma decydować co dostanie do pracy tylko starosta ma mu dać wszystkie materiały które posiada a które tyczą się konkretnego zagadnienia. Bezwzględnie!

błąd popełniony przez.... nie geodetę, nie starostę ale złe prawo. Jak to wykonawca może decydować o tym jakie materiały wybiera do wznowienia/wyznaczenia lub ustalenia granic??? To jeżeli nie będzie chciał zapłacić dodatkowo za to co znajduje się w starych opracowaniach czyli w "dokumentach w postaci nieelektronicznej" to zasób mu tych materiałów do takiej pracy nie wyda? No czyste wariactwo-powinno być tak, że geodeta zgłaszający prace do celów prawnych powinien otrzymać wszystkie dostępne w zasobie materiały dla danego zagadnienia i rzetelnie dokonać ich analizy a nie opierać się na jakiejś mapie numerycznej czy też dzisiejszych "odnowach ewidencji". Odnowy są tak robione, że przyjeżdżają młodzi umiejący mierzyć gps-em i budynek zamierzają na dwa narożniki przykładając antenę do ściany (sam to widziałem). To co komu z takiej "modernizacji"? Geodeci po tych modernizacjach będą mieć robotę jeszcze na sto lat i dobrze ale to geodeta winien rzetelnie zbadać materiały, a starosta udostępnić mu wszystkie

Ten wyrok to kpina :/ Choć zapis z dokładnością do 0,0001 ha popieram, reszta to jakieś bzdury. Nie będę głosował na PiS (uważam, że rozbierają nasz kraj z pieniędzy) ale może nim zejdą z politycznej sceny zrobią porządek w sądownictwie.

starosta aktualizuje między innymi na podstawie pozwoleń na budowę, zgłoszeń budowy, zawiadomień o zakończeniu budowy itp...I co? Ile jest starostw, które pozostają w całkowitej bezczynności? Mało tego, taki starosta, który łamie ustawę, pozostając w bezczynności wobec ustawowych obowiązków, żąda od geodety sporządzenia wykazu zmian danych ewidencyjnych dla obiektu widma, który w ewidencji gruntów nie istnieje, ponieważ nie był łaskaw go ujawnić? To jest dopiero kretynizm... Czy WINGiK-i to kontrolują?

biedny geodeta Krawiec kraje ile mu sukna stale, modernizacja jest taka ile jest pieniędzy, każdy chciałby mieć po modernizacji super zasób, powiatowy pierwszy, ale nie przeskoczy braku środków, więc robi co może. Czyli lepiej zostać w analogach? I nic nie robić? A wg orzeczenia to starosta ma za geodetę przeanalizować materiały, powiedzieć mu że nie może zrobić wyznaczenia, na swój koszt zrobić ustalenie, te dane przekazać geodecie żeby wreszcie wyznaczył granicę i skasował pieniądze? Starosta aktualizuje, m.in. na podstawie operatów.

... logiczne, analizować to można stare materiały, ale te pachnące świeżością, przyjęte teraz niedawno, sporządzone na zlecenie GUGIK, starostw, skontrolowane przez specjalnie wyłonioną do tego celu firmę... jak można nie mieć do nich zaufania?... taki geodeta z "Pipidówka" ma to podważać?...A tak na poważnie...Może ktoś odpowie za digitalizowanie " śmieci" i przyjmowanie tego do zasobu a potem udostępnianie...Konsekwencje zaczynają być widoczne...

... a ja to widzę jako "przekorę" geodety. Może w końcu otworzą się wszystkim oczy. Co po modernizacjach w remizach. Mam zrobione 10 gmin w pół roku. "Tak wielcy tuzowie , zazwyczaj robię mapki i przyłączka ale "Wznawiam/wyznaczam pkt po modernizacji z remiz i co - będę analizował materiały, sprawdzał przydatność? Nie kochany starosto biorę pkt i w teren...

@~ugh tak starosta to w ogóle nie wie bo się nie orientuje...

swiete urzednicze oburzenie tzw geodeci broniący kolegi - a kto dał uprawnienia tym co zrobili cudowną modernizację/digitalizacje ? kto dał uprawnienia przyjmującym później do zasobu te cuda. Po co w takim razie robić nikomu do niczego nie potrzebne modernizacje o jakości zerowej? Dlaczego wykonawcy modernizacji pozwolono na takie warunki - "że sobie może zdigitalizować mapę ewidencyjną" a kolejnemu się mówi - "on tak mógł ale ty musisz ustalać, analizować, i w ogóle się na modernizacji nie możesz oprzeć"

Warto jednak zapamiętać sygnaturę tego wyroku w innych sprawach. Znam przypadki gdzie przy MDCP pod przewody w pasie drogowym, ośrodek chciał jeszcze żeby mu aktualizować opisy budynków na działkach sąsiednich z rastra, na zgodne z rozporządzeniem (m1 na mj1) i na wszystko załączyć kartoteki.

Ważne żeby sąd zdawał sobie sprawę w jakim stanie jest EGiB. Słyszałem na jednym szkoleniu anegdotę, że sędzia był święcie przekonany o wysokiej wiarygodności i jakości EGiB - przecież to raport publiczny.

@ugh tyle że tutaj mapy co najmniej dwa aspekty sprawy, co innego podejście geodety do wyznaczania punktów, a co innego prawidłowość prowadzenia EGiB, a jak jest prowadzona ewidencja ..hm sąd ocenił

Starosta tylko prowadzi rejestr na podstawie tego co dostanie, on niczego nie tworzy. Co najwyżej może przeprowadzić modernizację, które to czasami pogarszają dane zamiast je polepszyć. Można zrozumieć sąd, on porusza się w oparciu o przepisy a przepisy jakie mamy każdy wie. Dziwie się jedynie geodecie. Może tworzyć przyszły spór.

geodeta z uprawnieniami kto dał temu geodecie uprawnienia? Kto reprezentował w sądzie starostę i wojewodę. Mam nadzieję, że będą się odwoływać od tego wyroku.

Według mnie geodeta powinien zająć się mapkami do celów projektowych lub małymi przyłączkami. Dziwie się ludziom, którzy wznawiają granice ze współrzędnych z digitalizacji bez sprawdzania materiałów. To wykonawca wskazuje jakie materiały mu są potrzebne i przeprowadza analizę pod względem aktualności, kompletności i przydatności. Jeśli jedynym materiałem jest mapa numeryczna z punktami granicznymi z digitalizacji to jak dla mnie najlepiej zrobić ustalenie granic według rozp. EGiB. Dziwić się można co najwyżej usterce zapisu powierzchni działki do 4 miejsc po przecinku. Co do podpisów na protokole to często ludzie są nieświadomi albo zbyt ufni w kompetencje geodety. Geodeta mówi na gruncie "mi granica wychodzi tutaj" strony podpisują bo pewnie ma rację choć w terenie mogą być już znaki graniczne tylko niewidoczne metr obok.

brawo WSA w końcu ktoś spojrzał na sprawę obiektywnie - ewidencja (rejestr gruntów) jest rejestrem zaufania publicznego i domniemywa się jego prawidłowość a zatem każdy również geodeta ma prawo mieć do tego rejestru i danych w nim zawartych zaufanie. Nie domniemywa się że ujawniony w dziale II KW właściciel "może jednak nie jest właścicielem" albo że jadący rowerem "może jednak ukradł ten rower" - tym samym nie domniemywa się "że może jednak rejestr gruntów został zrobiony przez partaczy i nie można mieć do niego zaufania". Jak sobie pościelesz [starosto] tak się wyśpisz.

@Kosmonautka nie tylko EGiB a jak powstały i powstają mapy zasadnicze vel bazy danych za ciężkie pieniądze ?

Ach ten EGIB... Czyżby chodziło o powiat krakowski? Tam jest sporo tego typu "kwiatków" z ewidencją.

Sądy trzeba zreformować Po takich wyrokach WSA, a zwłaszcza uzasadnieniu, widać, że konieczna jest reforma sądownictwa, w tym przewietrzenie składów sędziowskich. Co za bzdury napisali Ci sędziowei. Swoją drogą przepisy o EGiB należy również zmienić, ponoć duże zmiany będą pod koniec roku. Geodeta to nie geomat, który ma mechanicznie wytyczać punkty graniczne z niewiarygodnych danych. W takim razie takie wytyczenie może zrobić każdy np. szewc, fryzjer.

aktualnoś danych ewidencyjnych Co to oznacza "aktualność danych ewidencyjnych"

Jasne jak slońce "na organach służby geodezyjnej i kartograficznej, a w szczególności staroście, spoczywa obowiązek utrzymania aktualności danych ewidencyjnych"

ewidencja Już to widzę - sytuacja w której geodeci za darmo dostają materiały do wykonania prac, ponieważ starosta stwierdził, że jakość tych danych jest nieodpowiednia HA HA HA zarobki ośrodka z dnia na dzień spadają o 90%.... Może wtedy znalazłyby się pieniądze na stworzenie bazy danych ewidencji gruntów i budynków dobrej jakości

52 komentarze



zobacz też:



wiadomości

słowo kluczowe
kategoria
rok
archiwum
Geospatial Revolution, odc. 2
czy wiesz, że...
© 2005-2020 Geodeta Sp. z o.o.
created by BRTSOFT

O nas

  • Właścicielem portalu Geoforum.pl jest Geodeta Sp. z o.o., wydawca miesięcznika GEODETA oraz serwisu egeodeta24.pl
  • Geoforum.pl jest portalem internetowym i obszernym kompendium wiedzy na tematy związane z geodezją, kartografią, katastrem, GIS-em, fotogrametrią i teledetekcją, nawigacją satelitarną itp. Od 2005 roku na bieżąco dostarcza informacji z powyższych dziedzin i umożliwia ich komentowanie.
  • GEODETA (Magazyn Geoinformacyjny) ukazuje się od czerwca 1995 roku i jest największym oraz najbardziej popularnym polskim miesięcznikiem prezentującym aktualne zagadnienia z zakresu: geodezji, kartografii, katastru, GIS-u, fotogrametrii i teledetekcji, nawigacji satelitarnej itp.
  • GEODETA cyfrowy to elektroniczna wersja tradycyjnego wydania miesięcznika. W serwisie egeodeta24.pl można zamawiać zarówno prenumeratę, jak i pojedynczne wydania

Zespół redakcyjny

  • Katarzyna Pakuła-Kwiecińska (redaktor naczelny)
  • Anna Wardziak (sekretarz redakcji)
  • Jerzy Przywara
  • Bożena Baranek (szefowa Działu Prenumeraty)
  • Jerzy Królikowski (redaktor prowadzący Geoforum.pl)
  • Damian Czekaj
  • Bogdan Grzechnik

Kontakt

Geodeta Sp. z o.o.
02-541 Warszawa,
ul. Narbutta 40/20
tel. (22) 849-41-63, 646-87-44
redakcja@geoforum.pl
prześlij newsa

Prenumerata
prenumerata@geoforum.pl
b.baranek@geoforum.pl
Reklama
k.kwiecinska@geoforum.pl

facebook twitter Instagram RSS