Jak podaje dziennik, starostwo w Zakopanem domaga się od właściciela Polskich Kolei Linowych, by zawarł z nim umowę dzierżawy gruntów, na których stoją stacje wyciągu. PLK odbierają to jako próbę wywierania presji i odpowiadają, że takową umowę już podpisano, tyle że z Tatrzańskim Parkiem Narodowym. Starosta twierdzi jednak, że z racji zmian w prawie to on reprezentuje teraz właściciela gruntów i potrzebne są nowe porozumienia.
?Wyborcza? zwraca uwagę, że choć teraz Piotr Bąk kwestionuje obecne umowy dzierżawy, to wcześniej jako geodeta doradzał PKL? ich podpisanie. Tak wynika z ekspertyzy, w której na zlecenie właściciela kolejki zbadał on stan prawny gruntów na Kasprowym Wierchu i do której dotarła gazeta. W rozmowie z dziennikiem starosta tłumaczy, że nie ma w tym sprzeczności. Argumentuje, że opinię sporządzał dla państwowej firmy, a teraz majątek PKL znajduje się w prywatnych rękach, więc jego działania wynikają z troski o interes Skarbu Państwa.