wiadomościMiesięcznik GEODETAprenumeratareklamaksięgarniakontaktRODOpolityka prywatnościnewsletter
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
blog

BARI '83 Düsseldorf (RFN)

- «« « część 3 z 3


Z kasy skarbnika opłacaliśmy bilety do muzeów, parkingi (rzadko), naprawę samochodu w Rzymie, czasem jakieś owoce i urozmaicenie żywności, bilety komunikacji miejskiej, a także mandat za brak tachografu na granicy niemiecko-belgijskiej (w starze, w 1983 roku! a co to takiego?). Ani razu nie płaciliśmy też za nocleg, camping itp.
UNESCO w Paryżu powiadomione przez nas o gotowości wyjazdu odpowiedziało: w M’Zab wybuchły zamieszki, przyjedźcie za dwa tygodnie, spróbujemy załatwić coś innego. O zamieszkach w M’Zab wiedzieliśmy też z naszego Dziennika TV.
Te dwa tygodnie to akurat tyle, by jadąc niespiesznie i poznając odwiedzane kraje, wykonać po drodze prace pomiarowe i porządkowe dla KPG!

Wyjechaliśmy z Polski późnym wieczorem 5 września 1983 r. Celem był Düsseldorf i pomiar budynku Muzeum Sztuki. Najpierw osnowa (Wild T2), potem zdjęcia (kamera Zeiss Photheo). Prace w terenie trwały bodajże dwa dni. Potem opracowanie wyników – Roman, kilku studentów i ja, sprawdzenie – Bogusław Batko, pozostali porządkowali prac budowy. Materiały pracownicy KPG przekazali natychmiast do Polski, nie ten pomiar miał być celem wyprawy! Prowadzona przez Polaków niemiecka firma – partner KPG – pozwoliła nam napełnić bak. Byliśmy gotowi do dalszej drogi.

W sumie w RFN byliśmy tylko kilka dni. Do terminu wyznaczonego przez UNESCO zostało trochę czasu – więc zafundowaliśmy sobie podróż przez muzea Kolonii, potem Belgii (Gandawa, Brugia) i szlakiem gotyckich katedr w północnej Francji (Laon, Reims i inne).
Wreszcie Paryż. Nocleg w ciężarówce zaparkowanej w jednej z bocznych uliczek przy Polu Marsowym. Luksus, jak na nasze możliwości: woda do gotowania i mycia naczyń w ulicznym hydrancie, poranne i wieczorne mycie w fontannach... W kloszardach i bezdomnych nocujących w kanałach reflektorów iluminujących wieżę Eiffela widzieliśmy bratnie dusze. Była druga połowa września, świtało dopiero po siódmej rano.

Wreszcie wizyta w UNESCO. Na nasz widok Galia Saouma Forero zrobiła oczy wielkie jak spodki, przyszedł też wysokiego szczebla dyrektor Sohail H. Naqvi: „To was wypuścili? Przyjechaliście? Warszawska placówka informowała nas, że was nie wypuszczą...”. „Nic nie przygotowaliśmy, może w przyszłym roku...”. „Pieniędzy żadnych też nie ma!”. Nie postawili tego pytania wprost, ale mieli je wypisane na twarzach: „Kim jesteście, że pozwolono wam wyjechać z Polski?”.
Zimny prysznic…
Przekazaliśmy UNESCO opracowany przez OPGK Kraków piękny oprawiony w płótno album dokumentujący inwentaryzację wczesnośredniowiecznego kościoła Vera Cruz w Segovii, owoc prac jednej z wcześniejszych Wypraw BARI, z 1978 r.

Dopilnowaliśmy, by następne wyprawy miały już zapewnione wsparcie UNESCO, żeby nie było takich numerów. [Zawczasu umówione i dofinansowane przez UNESCO robiły dokumentację zabytków w Kotorze – red.]

No, ale co dalej z wyprawą? Mamy wizy szwajcarskie i włoskie, zapas żywności i sporo czasu (dziekan dał zgodę na powrót nawet w drugiej połowie października).
W Paryżu spędziliśmy chyba 5 dni. Spotkany przypadkiem ponad 80-letni Polonus – pan Kotkowski pokazał nam polonica miasta i okolicy, w tym pamiątki związane z Chopinem i Kościuszką. Odwiedziliśmy też Fontainebleau.
Z wielkim trudem nakłoniłem młodzież do dalszej podróży. Południe Francji. Alpy: nieudany atak na Mt Blanc, zawracamy już z ponad schronów Vallota, bo choroba górska powala towarzyszącego mi studenta. Reszta grupy obserwuje przez lunetę z górnej stacji kolejki na Aiguille du Midi nasze zmagania z wichurą.

Dwie godziny przed końcem ważności wiz, tuż przed północą 30 września wjeżdżamy do Szwajcarii. Wizyta u Wilda: niezwykle serdeczne przyjęcie, długie i bardzo szczegółowe zwiedzanie zakładu, solidny obiad dla wszystkich oraz… 300 franków daru do kasy wyprawy. Na paliwo!
Przekraczając Alpy w drodze do Włoch, wchodzimy na jeden z trzytysięczników, wielka przygoda dla niektórych. Wspaniała pogoda, zapierająca dech panorama Alp.

Wizytę w zakładach Fiata w Rivalcie koło Turynu wymyślili studenci. Napisali do nich i dostali pozytywną odpowiedź. Spotkało nas tam bardzo serdeczne przyjęcie, obejrzeliśmy cały ciąg technologiczny produkcji tempry i uno. Niestety, bez obiadu i bez tankowania.
Potem Mediolan. Przyjechaliśmy o świcie, by znaleźć jakieś miejsce do parkowania, najchętniej w pobliżu zamku Sforzów (w którym mieszkała kiedyś królowa Bona). Zapytana o drogę przypadkowa dziewczyna na wiadomość, że jesteśmy z Polski, wybuchła wielką radością. Dowiedzieliśmy się od niej, że Lech Wałęsa właśnie dostał pokojową nagrodę Nobla. Studenci wiedzieli, jak zaadresować list do Wałęsy, żeby do niego dotarł – wysłaliśmy gratulacje, podpisali się pod nimi wszyscy bez wyjątku.

Dalej: Genua, Florencja, Siena, kąpiel w morzu i wypoczynek na plaży. Rzym. Zaparkowaliśmy na rekomendowanym przez wcześniejsze wyprawy maleńkim parkingu na Galoppatoio przy Villa Borghese. W czasie manewrowania pod maską stara rozległ się huk – rozpadła się pompa paliwowa. W skrzyni mieliśmy tylko jedną jedyną część zapasową do silnika: pompę paliwową. Ciekawe, kto czuwa na wyprawami BARI? Jadący do Syrii mieli tylko tylny most, i tylko tylny most im się popsuł. Inna wyprawa miała tylko skrzynię biegów – i tylko skrzynia biegów wymagała wymiany na trasie.


Zwiedzanie Wenecji

Trzy dni na zwiedzanie Wiecznego Miasta i Watykanu (muzea!). Ostatni dzień pobytu to środowa audiencja na Placu Św. Piotra. W darze składamy opracowanie z BARI ’78 przedstawiające inwentaryzacje kościoła Vera Cruz w Segowii.

Rezygnujemy z dalszej podróży na południe Włoch trasą planowanego powrotu z M’Zab. Wracamy: Wenecja (muzea, vaporetto, czyli tramwaj wodny, do późna w nocy błądzenie po zaczarowanych zaułkach), Triest, Zagrzeb, Wiedeń. I ostatnia granica: Zebrzydowice. Razem z Piotrem Szajtem z teczką pełną paszportów stanęliśmy w kolejce do odprawy granicznej. Przed nami piloci z kilku turystycznych autokarów. Słuchamy takich oto dialogów (W – wopista, P – pilot, liczby oddają proporcje):
W: Jaka grupa?
P1: Orbis
W: Ile wyjechało?
P1: 54
W: Ile wraca?
P1: 40
W: W normie.
Stempluje paszporty.
W: Do odprawy celnej. Następny proszę. Jaka grupa?
P2: Gromada
W: Ile wyjechało?
P2: 52
W: Ile wraca?
P2: 42
W: W normie, proszę do odprawy celnej. Następny proszę. Jaka grupa?
My: Wyprawa studentów z AGH
W: Ile wyjechało?
My: 16
W: Ile wraca?
My: 16
W: Co??? (klasyczna „kopara”) Po czym do celników: Puśćcie ich bez kolejki!
Po niecałych trzech godzinach byliśmy w Krakowie.

Reasumując: wspaniała przygoda, choć mógłby ktoś powiedzieć, że w porównaniu z planami i osiągnięciami innych wypraw – bezowocna. Ważne było jednak odnowienie kontaktu z centralą UNESCO i przygotowanie gruntu dla następnych wypraw. Patrząc z perspektywy 28 lat – była to wyprawa o niewiarygodnym szczęściu: wróciliśmy cali i zdrowi, nie przydarzyła się żadna przygoda, żadne nieszczęście, wobec których bylibyśmy bezradni. Młodzi ludzie zobaczyli kawał Europy. Nawet nie marzyliśmy wtedy, że po niewielu w końcu latach będzie można tę trasę powtórzyć, nie wyjmując paszportu z kieszeni.

Opiekun wyprawy BARI ’83
wrzesień 2011 r.

Zdjęcia w Fotogalerii

Dokumenty archiwalne wyprawy BARI '83:
- sprawozdanie z wyprawy BARI '83
- kosztorys wyprawy

część 3 z 3
«« « 1 2 3



dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze menu_text_pl

Wysokorozdzielcze wideo z satelity SkySat-1
czy wiesz, że...
© 2005-2021 Geodeta Sp. z o.o.
created by BRTSOFT

O nas

  • Właścicielem portalu Geoforum.pl jest Geodeta Sp. z o.o., wydawca miesięcznika GEODETA oraz serwisu egeodeta24.pl
  • Geoforum.pl jest portalem internetowym i obszernym kompendium wiedzy na tematy związane z geodezją, kartografią, katastrem, GIS-em, fotogrametrią i teledetekcją, nawigacją satelitarną itp. Od 2005 roku na bieżąco dostarcza informacji z powyższych dziedzin i umożliwia ich komentowanie.
  • GEODETA (Magazyn Geoinformacyjny) ukazuje się od czerwca 1995 roku i jest największym oraz najbardziej popularnym polskim miesięcznikiem prezentującym aktualne zagadnienia z zakresu: geodezji, kartografii, katastru, GIS-u, fotogrametrii i teledetekcji, nawigacji satelitarnej itp.
  • GEODETA cyfrowy to elektroniczna wersja tradycyjnego wydania miesięcznika. W serwisie egeodeta24.pl można zamawiać zarówno prenumeratę, jak i pojedynczne wydania

Zespół redakcyjny

  • Katarzyna Pakuła-Kwiecińska (redaktor naczelny)
  • Anna Wardziak (sekretarz redakcji)
  • Jerzy Przywara
  • Jerzy Królikowski (redaktor prowadzący Geoforum.pl)
  • Damian Czekaj
  • Bogdan Grzechnik

Kontakt

Geodeta Sp. z o.o.
02-541 Warszawa,
ul. Narbutta 40/20
tel. (22) 849-41-63, 646-87-44
redakcja@geoforum.pl
prześlij newsa

Prenumerata
prenumerata@geoforum.pl
egeodeta24@geoforum.pl
Reklama
k.kwiecinska@geoforum.pl

facebook twitter linkedIn Instagram RSS