Ciekawe Tematyarchiwum Geodetywiadomościnewsletterkontaktreklama
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
blog
|2023-06-12| Geodezja, Prawo, Kataster, CIEKAWE TEMATY

U początku jest matematyka. Czyli o scalaniu gruntów

Nowelizacja ustawy o scalaniu i wymianie gruntów z 2022 r. to niewypał, w którym mamy swój udział poprzez naszą karygodną pasywność. Jeśli tego nie naprawimy, będzie się to na nas mściło: na nas geodetach i – co gorsza – na rolnikach. Bo złemu prawu nie oprą się nawet najlepsze osiągnięcia nauki i techniki.
Autor: KAROL SZELIGA


U początku jest matematyka. Czyli o scalaniu gruntów <br />
Fot. Pixabay
Fot. Pixabay
U początku jest matematyka. Czyli o scalaniu gruntów

Tak, tak, szanowni Czytelnicy! Tytuł niniejszego artykułu to parafraza słów z Ewangelii według świętego Jana: „U początku jest Słowo”. Wiemy dziś, a co najmniej wierzymy, że Pan Bóg stworzył świat i ustanowił reguły jego funkcjonowania w ujęciu matematycznym. Zastanawiam się nawet: czy matematykę człowiek tworzy, czy jedynie ją odkrywa? Ale to mój osobisty dylemat. „Tyle prawdy, ile matematyki” – twierdził Immanuel Kant, jak wiadomo nie matematyk, a humanista.
By uniknąć podejrzenia o nadmierne, z mojej strony, teoretyzowanie, nadmierne unaukowianie problematyki scalania gruntów, pozwolę sobie przytoczyć fakt, iż zanim podjąłem pracę w nauce (na Politechnice Warszawskiej, później w IGiK i WAT) piętnaście lat przepracowałem jako inżynier. Z perspektywy inżyniera wciąż patrzę na problematykę scalania gruntów i innych działów geodezji. Już nawet pod koniec studiów dostrzegałem pewne niedostatki w rozwoju geodezji na tle ogólnego stanu nauki i techniki, a w szczególności informatyki. Były to czasy, kiedy na Politechnice zbudowano pierwszy komputer – prof. Antonii Kiliński. Ale nie na tranzystorach, lecz lampach elektronowych – tych lamp było tysiące (!). A gabaryt jednaj lampy elektronowej jest porównywalny z sumą gabarytów wszystkich chipów dzisiejszego komputera osobistego, laptopa.
Mój pierwszy wynalazek pn. „Urządzenie do prowadzenia punktu fizycznego po dowolnej krzywej”, patent nr 59 722, miał służyć transformacji geodezji analogowej, graficznej, „papierowej” w geodezję cyfrową. Chodziło tu oczywiście o automatyczne prowadzenie punktu po krzywej zapisanej analogowo, graficznie. Podobnie zresztą jak inny mój wynalazek pn. „Sposób dyskretyzacji krzywej”, patent nr 154 644.

Przypominam sobie w kontekście moich wynalazków, a mam ich kilka, dość zabawny epizod, jaki miał miejsce na posiedzeniu Rady Wydziału. Pewna osoba, powodowana niechęcią wobec mnie na tle mojej działalności wynalazczej, postawiła zarzut: prof. Szeliga traktuje swoje osiągnięcia naukowe (publikacje i kolejne stopnie naukowe) jako produkt uboczny swoich wynalazków. Niewiarygodne wręcz zdumienie uczestników posiedzenia wzbudziła moja odpowiedź: „Tak, bo jestem przede wszystkim inżynierem i wynalazcą, a moja kariera naukowa, jako ten produkt uboczny, znakomicie wspiera mój inżynierski zawód – na zasadzie wzajemnego, niezwykle owocnego wspomagania”.
Ale wróćmy do tego, co jest u początku. Podkreślam z całą mocą: niczego nie osiągnąłem drogą przekształcania formuł (równań) matematycznych, posługując się manipulacją nimi; nawet nie próbowałem tego, bo nie widzę w tym sensu. Nie oznacza to jednak, że jest to podejście uniwersalne. Może jest to jedynie kwestia umiejętności manipulowania tymi formułami, których ja akurat nie posiadam. A jak to robię, by uzyskać rozwiązanie w formie (w języku) tego, co jest u początku? Odpowiadam: na intuicję, w sferze podświadomości, bez uprzednio przygotowanego algorytmu, wręcz (może to zabrzmi przesadnie szczere) na wariata (cokolwiek to znaczy). Prezentowany w publikacjach opis dojścia do uzyskanego rozwiązania (prosty, logiczny, konsekwentny) niewiele ma wspólnego z dochodzeniem faktycznym; nie tylko w moim przypadku – sadzę, że powszechnie.
Ale od czegoś trzeba rozpocząć, nieodzowne jest określenie celu podejmowanych poszukiwań. Posłużę się tu przykładem: poszukujemy narzędzia umożliwiającego umieszczenie systemu informatycznego na osi czasu; rozwiązanie to ma zapewnić możliwość odczytu stanu rzeczywistości opisanej przez ten system w każdym punkcie osi czasu. Bowiem według mojej doktryny: najwyższy już czas traktować czas zgodnie z duchem czasu. Jeśli opiszemy to rozwiązanie w języku matematyki, w ujęciu sformalizowanym, pozostanie do wykonania jedynie rutynowana praca informatyka programisty.

• Nowelizacja ustawy o scalaniu i wymianie gruntów a stan nauki
Problematyce znowelizowanej w 2022 r. ustawy o scalaniu i wymianie gruntów poświęcone było seminarium Sekcji Geodezji Rolnej i Leśnej SGP 23 stycznia 2023 r. Wcześniej organizatorzy seminarium poprosili jego przyszłych uczestników o przygotowanie ewentualnych pytań dotyczących tematyki seminarium. Przygotowałem ze swojej strony pytania, które przekazałem organizatorom około 8 stycznia, wraz z tekstem mojego artykułu z miesięcznika GEODETA (10/2011) pt. „e-KOMASATOR”, prosząc jednocześnie o przekazanie obu tych dokumentów uczestnikom seminarium. Niestety, jak się okazało 17 stycznia, organizatorzy postanowili zamieść je pod dywan. Wówczas sam je wysłałem uczestnikom seminarium, niemal w przeddzień seminarium.
Oto te pytania:
1. Jaki sens ma to „demokratyczne” kryterium oceny projektu (art. 27 ust. 1 ustawy), na mocy którego ledwie połowa plus 1 uczestników scalenia przesądza o woli pozostałych? Dlaczego kryterium to nie sięga rzędu co najmniej 90%? Jak można tak deprecjonować prawo własności?
2. Dlaczego ustawa nie uprawnia uczestników scalenia do udziału w opracowywaniu projektu, umożliwiającego im przedkładanie życzeń i opinii dotyczących proponowanych im gruntów? Przepis art. 7b ust. 1 to przysłowiowa musztarda po obiedzie. Wcześniejsze ustawy scaleniowe zapewniały im takie prawo, zaś obecnie obowiązująca rażąco zawęża atrybuty ich prawa własności.
3. Jaki sens ma dziś (!) przepis art. 8 ust. 2? Jak można tak szastać czyimś majątkiem, tak deprecjonować prawo własności?
4. Kwestia uwzględnienia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (art. 22 ust. 1) została potraktowana zbyt liberalnie. Dlaczego plan ten nie jest kategorycznym imperatywem wszczęcia postępowania scaleniowego?
5. Projektu scalenia gruntów nie „sporządza” się (art. 22 ust. 2), lecz opracowuje. Projekt scalenia gruntów – jak zresztą wielorakie inne projekty – tworzy (!) się. Nie o retorykę tu chodzi, lecz o najgłębiej pojmowany aspekt metodologiczny (filozoficzny). „Sporządzanie” można sformalizować (realizować bezmyślnie), gdyż nie jest uwarunkowane udziałem czynnika twórczego. Natomiast projektowanie bez podejścia twórczego jest niemożliwe. Z przykrością stwierdzam, że dokonana nowelizacja ustawy obarczona jest pominięciem stanu nauki w tej kwestii. Tryb postępowania administracyjnego jest niewątpliwie istotny. Ale nie może on pomijać ani w jakimś sensie ignorować technologii opartej na aktualnym stanie nauki. Rzeczywistość funkcjonuje według zasad ujętych matematycznie. Niedostrzeganie tego faktu sprawia, że obecna wersja ustawy scaleniowej wcale nie dominuje jakościowo nad tą pierwotną sprzed stu lat. Porównując je wzajemnie na tle odpowiadającego im stanu nauki, trudno nie dostrzec, że obecna stanowi wręcz karykaturę tej pierwotnej. Moje usilne próby dotarcia z tą nauką, choćby w ujęciu popularnym, na poziomie wykształcenia średniego („e-KOMASATOR”, GEODETA 10/2011), do szefa właściwej komisji sejmowej zostały zignorowane. Szefowa jego biura poselskiego w Opocznie nie była w stanie pojąć, że ktoś próbuje pomóc jej szefowi (posłowi), a wcale nie potrzebuje pomocy z jego strony. Natomiast zrozumiał to sekretarz komisji sejmowej, ale nie udało mu się nakłonić swego szefa do przejrzenia przesłanego mu ww. artykułu. Jak w takiej sytuacji można stworzyć dobrą ustawę?
6. Co wspólnego może mieć ta matematyka z respektowaniem prawa własności poprzez udział uczestników scalenia w opracowywaniu projektu? By odpowiedzieć na to pytanie, rozważmy przykładowe kanony procesu projektowania. Wielowariantowe rozwiązywanie poszczególnych zagadnień to nieodłączny czynnik projektowania. Na proces projektowania składa się powtarzający się cykl działań: „synteza (pomysł) – analiza – ocena”. Rozważmy przykładowo – w aspekcie pracochłonności – projektowanie szczegółowe dotyczące kompleksu o obszarze rzędu kilkudziesięciu lub stu hektarów, o liczbie projektowanych na zadaną wartość szacunkową działek: kilkadziesiąt, liczbie partycypujących uczestników scalenia: kilkudziesięciu. Dzięki tej matematyce, której projektant scalenia wcale nie potrzebuje znać, bo posługuje się nią przełożoną na odpowiednie oprogramowanie komputerowe, można opracować w ciągu paru godzin praktycznie dowolną liczbę wariantów projektu przy aktywnym udziale uczestników scalenia, uzyskując w odniesieniu do tego kompleksu: współrzędne punktów granicznych zaprojektowanych działek, dane do wytyczenia ich na gruncie, dane rejestru szacunkowego oraz dane rejestru gruntów. Ewidentne korzyści z tytułu redukcji pracochłonności to niewątpliwa korzyść płynąca z tej matematyki, ale niewspółmiernie istotniejszą korzyścią jest jakość projektu, która bez tej matematyki jest nieosiągalna za żadną cenę wkładanej pracy.
Czy brakuje nam czegoś do pełni szczęścia? Tak, brakuje oprogramowania procesu projektowania ogólnego, dla którego zostały jedynie opracowane podstawy matematyczne, ujmujące wartość gruntów w kategoriach wielkości skupionej, opublikowane w konwencji rozprawy habilitacyjnej. Potrzebne jest oprogramowanie, rutynowo opracowane na podstawie tej matematyki przez informatyka programistę.
7. I wreszcie – powodowany osobistą pustą ciekawością – ośmielam się zapytać, czy nie należałoby zwrócić się do twórców (ekspertów) prawa o wyjaśnienie poniższej kwestii. Traktując łącznie plan miejscowy i scalenie gruntów – mimo (jak dotąd) ich odrębnych trybów postępowania – czy w rezultacie ich realizacji nie następuje de facto zwiększenie wartości gruntów obszaru scalenia z racji utworzonych terenów budowlanych, których wartość jednostkowa (za hektar) zostaje tą drogą zwielokrotniona nawet dwucyfrowo? Czy ten przyrost wartości nie należałoby przypisać uczestnikom scalenia, zwiększając przez to wartość ich gruntów przed scaleniem, kosztem mienia samorządowego lub Skarbu Państwa, a w konsekwencji zwiększając wartości gospodarstw po scaleniu?
8. Jakiej oceny można oczekiwać w odniesieniu do dokonanej nowelizacji ustawy oraz okoliczności jej towarzyszących? Czy nie należałoby rozważyć następujących wariantów: „płycizna intelektualna”, a może wręcz „mielizna intelektualna”, „nieudolność”, „nieudacznictwo” itp.? Osobiście opowiadałbym się za określeniem zaczerpniętym ze słownictwa studenckiego – „ściema”, ale kolidowałoby to z moim statusem zawodowym, a szkoda.
9. Czy nie na nas spoczywa obowiązek unieszkodliwienia polityków w ich działaniach prowadzących do cofnięcia o stulecie technologii scalania gruntów?
10. Jeśli organizatorzy seminarium zakładali inny kontekst pytań, to pozwolę sobie zaproponować Państwu pod rozwagę: czy są istotniejsze problemy w kwestii rozwoju naszego pięknego zawodu i jego misji społecznej?

• Nowelizacja ustawy o scalaniu i wymianie gruntów a stan techniki
Wyznaję pogląd, iż ustawa o scalaniu i wymianie gruntów winna być tworzona z uwzględnieniem oprzyrządowania technicznego dostępnego projektantowi. Takie oprzyrządowanie jest, ale twórców omawianej ustawy, jak sądzę, to nie interesowało. Oto przykłady takich narzędzi w ujęciu chronologicznym.
• „Urządzenie do projektowania działek”, patent nr 67 193;
• „Urządzenie do projektowania działek zwłaszcza w scaleniu gruntów”, patent 84 220.
Na tle tych dwóch wynalazków zaistniał dość zabawny epizod. W okresie rozpatrywania wniosku o udzielenie patentu poinformował mnie Urząd Patentowy, że aktualnie wniosek jest rozpatrywany przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Zdziwiło mnie to niepomiernie. Okazało się, że błędnie zrozumiano, iż chodzi o „projektowanie działek do strzelania”. Dlatego w kolejnym wynalazku dodałem słowa: „zwłaszcza w scaleniu gruntów”. Chociaż nie wiem dziś, czy przy tak znowelizowanej ustawie scaleniowej nie dojdzie jednak do strzelania u starosty.
Ten drugi wynalazek nazwałem: „komasator”. Jest to urządzenie mechaniczne analogowe służące do pomiaru na graficznej (papierowej) mapie pochodnej wartości szacunkowej gruntów względem osi prostopadłej do założonego kierunku „cięcia” na działki.
Natomiast system informatyczny projektowania, który powołuję w cytowanych powyżej pytaniach, nazwałem: „e-KOMASATOR”. Tu dzieje się wszystko wyłącznie w technice cyfrowej.

• Jak odniesiono się do moich pytań na seminarium
Pozwolę sobie przedstawić tę kwestię drogą przytoczenia (zacytowania) informacji, którą przekazałem uczestnikom on-line tego seminarium.
„Przechodząc do meritum sprawy, pozwolę sobie przytoczyć informację z wykładu kolegi Kozłowskiego, że w Danii warunkiem zatwierdzenia przez właściwy organ (sąd) projektu scalenia gruntów jest uprzednia jego akceptacja przez wszystkich (!) uczestników scalenia. Tak więc, moja 90-procentowa sugestia »antydemokratyczności« zawarta w pierwszym pytaniu nie jest, jak sądzę, nadmierna. W toku dyskusji na seminarium pani z biura podlaskiego stwierdziła, że z niesmakiem przyjęła moje pytania, gdyż oni sobie świetnie radzą z projektowaniem. Wypowiedź tej pani skwitowałem milczeniem. Dlaczego? Bo moje pytania odnoszą się do ustawy, zaś jej ocena dotyczy ich świetnego (sic!) projektowania w praktyce. Jej ocena jest więc bezprzedmiotowa (!). Utożsamianie stosowanej praktyki z przepisami prawa to klasyczne odwracanie kota ogonem”.
Dodam, że nikt poza ww. panią nie odniósł się do moich pytań.

• Takie stanowienie prawa na poziomie ustaw – czy powinno niepokoić?
Mimo że nie jestem prawnikiem, na tle przytoczonych w niniejszej pracy faktów jestem bardzo zaniepokojony takim stanowieniem prawa. Bo złemu prawu nie oprą się nawet najlepsze osiągnięcia nauki i techniki. Prowadzi to do karygodnego marnotrawstwa gospodarczego i społecznego. Złe prawo to słabe państwo.
Stawiam taką tezę: jest to w odniesieniu do techniki propolitykierska depolitechnizacja zaś w odniesieniu do nauki – propolitetykierska antynaukowość. Przepraszam za te neologizmy; spróbuje je zaraz rozszyfrować. Pokutuje wciąż, pochodzące ze wschodu – jeszcze z czasów carskich, ale wciąż aktualne – porzekadło: „naczalstwo wsjo wsjegda łutsze znajet i nikogda nie oszybajetsja”. Tu się zaczynają ciągoty do polityki, bo w niej – władza. Ale ciągoty prymitywne, politykierstwo.
Polityka a nauka i technika to dwa przeciwstawne bieguny w kontekście systemów wartości. Moralność w polityce to – w mentalności polityków – przejaw naiwności, w zasadzie tu ona nie obowiązuje, liczy się przede wszystkim skuteczność w zdobywaniu władzy. Natomiast w nauce moralność (oceny moralne) to podstawa systemu wartości. Starałem się możliwie wnikliwie to przeanalizować w pracach [7] i [8]. Chciałem bowiem dociec, dlaczego nasza nauka (szkolnictwo akademickie) plasuje się w rankingach światowych na pozycjach w okolicy pięćsetki. I chyba wiem: z powodu amoralności. Prawda jako wartość najwyższa w polskiej nauce zanika. Wypiera ją działanie pozorne.
Użyte w przytoczonych powyżej pytaniach kategorie: płycizna intelektualna czy mielizna intelektualna – oceniam teraz, w świetle przebiegu seminarium, a w szczególności w świetle odbytej dyskusji (czytaj geogadania), jako absolutnie adekwatne. Ale nie tylko w odniesieniu do ustawy, ale też do naszych kolegów po fachu. Ich praktycznie zerowy udział w tak doniosłej dla naszego zawodu sprawie, jaką jest nowelizacja ustawy scaleniowej – to nie tylko mielizna intelektualna, to skandal. Dziś zadaniem geodezji nie jest określanie położenia punktu na powierzchni Ziemi, jak można to wyczytać w różnych encyklopedycznych opracowaniach. Ale nie dlatego, że – jak tłumaczyła mi na egzaminie studentka – że punkt to takie nic, co ma tylko położenie , lecz dlatego, że pomiaru punktu na powierzchni Ziemi można dziś nauczyć małpę. Na marginesie: w moich wynalazkach geodeta już nie musi operować punktem; punktem zajmuje się komputer. On zaś operuje linią, vide moja praca sprzed 34 lat [6].

• Smutne jubileusze i konkluzja
W tym roku mamy smutny jubileusz stulecia scalania gruntów. Niestety, jestem bezsilny. Robię, co mogę, ale co z tego, kiedy – wbrew temu, co twierdził mój wielki przyjaciel, św. pamięci prof. Bogdan Ney, że uczeni dzielą się na tych, co piszą, i tych, co czytają – dziś i nie piszą, i nie czytają, tylko coś udają, uprawiając geogadanie.
Co by nie powiedzieć, ten niewypał ustawowy – w którym mamy swój udział poprzez naszą karygodną pasywność – jeśli go nie naprawimy, będzie się na nas mścił, na nas geodetach i – co gorsza – na rolnikach. A nasz chlebodawca, polska wieś, potrzebuje dziś 5 milionów hektarów scaleń; tyle, co zrobiliśmy przed wojną za pomocą parcianej taśmy i liczydeł.

Literatura
1. Szeliga K., Zagadnienie jakości w geodezji urządzenioworolnej, „Geodezja i Kartografia”, t. XXXI, z. 2, Warszawa 1982;
2. Szeliga K., Niektóre metodologiczne aspekty jakości w geodezji urządzenioworolnej, „Geodezja i Kartografia”, t. XXXI, z. 3–4, Warszawa 1982;
3. Szeliga K., Wartość kompleksu gruntów jako funkcja jednej zmiennej, „Geodezja i Kartografia”, t. XXXIII, z. 1–2, Warszawa 1984;
4. Szeliga K., Podstawy projektowania w geodezji rolnej, Wydawnictwa Politechniki Warszawskiej, Warszawa 1986 (monografia);
5. Szeliga K., Podstawy metodyki wspomaganego komputerem projektowania w scalaniu gruntów, „Prace naukowe Politechniki Warszawskiej, Geodezja” z. 30, Wydawnictwa PW, Warszawa 1988 (rozprawa habilitacyjna);
6. Szeliga K., Moduł mapy propozycją standardu w automatyzacji (informatyzacji) technologii obejmujących pomiary szczegółowe, „Przegląd Geodezyjny” nr 9, Warszawa 1989
7. Szeliga K., Diagnoza i recepta. Rozdział gospodarki i nauki – kuriozum XXI wieku, GEODETA 8/2011;
8. Szeliga K., Kuriozum XXI wieku, „Forum Akademickie”, wrzesień 2011.

Prof. Karol Szeliga, emerytowany pracownik Politechniki Warszawskiej


«« powrót

Udostępnij:    

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

ładowanie komentarzy



zobacz też:



wiadomości

słowo kluczowe
kategoria
rok
archiwum
Geospatial Revolution, odc. 4
czy wiesz, że...
© 2023 - 2024 Geo-System Sp. z o.o.

O nas

Geoforum.pl jest portalem internetowym i obszernym kompendium wiedzy na tematy związane z geodezją, kartografią, katastrem, GIS-em, fotogrametrią i teledetekcją, nawigacją satelitarną itp.

Historia

Portal Geoforum.pl został uruchomiony przez redakcję miesięcznika GEODETA w 2005 r. i był prowadzony do 2023 r. przez Geodeta Sp. z o.o.
Od 2 maja 2023 roku serwis prowadzony jest przez Geo-System Sp. z o.o.

Reklama

Zapraszamy do kontaktu na adres
redakcji:

Kontakt

Redaktor prowadzący:
Damian Czekaj
Sekretarz redakcji:
Oliwia Horbaczewska
prześlij newsa

facebook twitter linkedIn Instagram RSS