wiadomościksięgarniaprenumeratareklamakontaktRODOpolityka prywatnościnewsletter
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
blog

BARI '76 Bagdad (Irak)

- «« « część 2 z 2


Termin wyjazdu zaplanowano na 12 lipca. W czerwcu nastąpiła jednak w Polsce pamiętna podwyżka cen artykułów żywnościowych, która doprowadziła m.in. do strajków i rozruchów w Radomiu i Ursusie. Jednocześnie zmieniły się przepisy celne, które zabraniały od tej pory wywozu za granicę więcej niż 2 kg przetworów mięsnych na osobę. W sytuacji, gdy do zabrania było pół tony jedzenia (wyprawa musiała być pod tym względem prawie samowystarczalna, bo nie było przecież dolarów na utrzymanie się za granicą), wyjazd stanął pod znakiem zapytania.

Starania o uratowanie przedsięwzięcia poszły „dwutorowo”. Komitet organizacyjny wyprawy przy wsparciu SZSP uzyskał po dwóch tygodniach z Głównego Urzędu Ceł zezwolenie na dodatkowy wywóz żywności (4 kg na osobę). Nadal jednak było to o wiele za mało. Dlatego w czasie warunkowej odprawy celnej do zamontowanych na samochodzie i plombowanych przez celników skrzyń włożono wszystko według nowych przepisów, natomiast wieczorem odpięto burty samochodu i wymieniono produkty niemięsne na mięsne (skrzynie nie miały bowiem pleców). O tym przestępstwie celnym wiedzieli tylko studenci i jeden z kierowców, ale dzięki niemu można było wyjechać.

Przez te wszystkie perturbacje wyprawa wyruszyła z krakowskiego Rynku z trzytygodniowym opóźnieniem. Jakby tego było mało, na granicy okazało się, że potrzebny jest jeszcze jeden papier z GUC. Ostatecznie przejście graniczne w Cieszynie udało się przekroczyć dopiero w nocy z 5 na 6 sierpnia.

Plan obiektu

Pierwszy dłuższy postój zaplanowano w Belgradzie. Na tamtejszym kempingu Koszutniak dokonano gruntownego przemeblowania, bo po odprawie celnej wszystko było zapakowane odwrotnie, niż należało. Poza tym brakowało jeszcze wiz greckich. Po trzech dniach wyprawa ruszyła dalej poprzez Grecję, Turcję i Syrię. Zwiedzanie turystycznych atrakcji ograniczono do obiektów znajdujących się na trasie podróży. W Turcji było to słone jezioro Tuz i skalne miasto w parku Goreme w Kapadocji.

25 sierpnia ekipa znalazła się w Bagdadzie. Irak powitał studentów nie tylko wysoką temperaturą przekraczającą w cieniu 50 stopni Celsjusza, ale i niemiłą niespodzianką. Okazało się bowiem, że choć o przyjeździe ekipy z Polski wiedział miejscowy Komitet ds. UNESCO, to potrzebna była jeszcze zgoda Ministerstwa Informacji, czyli irackiej bezpieki. W jej uzyskaniu pomogła polska ambasada i tamtejsze Ministerstwo Edukacji, które wystąpiło z prośbą o udzielenie wsparcia polskiej ekipie. Po pięciu dniach wszystko udało się załatwić, a nerwową atmosferę rozładował… obiekt, na który Irakijczycy skierowali studentów.

Na cel pomiarów wytypowano jeden z czterech najważniejszych zabytków Iraku – zbudowany w latach 1227-36 uniwersytet Mustansirija, znajdujący się w centrum Bagdadu na lewym brzegu Tygrysu. Latem 1976 roku na terenie kompleksu prowadzono prace konserwatorskie, elewacje były już ukończone, zatem inwentaryzacja fotogrametryczna pozwalała na zapisanie wyglądu ozdobnych ścian po rekonstrukcji. Obiekt był wcześniej w fatalnym stanie, co widać na starych fotografiach, a ostatnie pomiary wykonali tam w 1971 roku niemieccy geodeci, lecz ograniczały się one tylko do klasycznych prac.


Fragment elewacji dziedzińca


Na miejsce stacjonowania wyprawy wybrano jedyny w Bagdadzie kemping, znajdujący się w płn.-zach. części miasta. Wśród palm daktylowych nikt nie zakłócał spokoju, bo na kempingu było jeszcze tylko kilku turystów ze Szwecji. Można było wypocząć i wstawać skoro świt. A było to nieodzowne, bo z uwagi na wyjątkowo duże opóźnienie wyprawy postanowiono maksymalnie przyspieszyć pomiary i pracować od 6 rano do zmierzchu.

Zaczęto od złożenia i pomiaru osnowy geodezyjnej. Pomierzono szczegóły sytuacyjne wewnętrznych i zewnętrznych elewacji oraz murów dawnego portu przylegającego do mostu Al Shuhada. Wykonano niwelację geometryczną charakterystycznych punktów i pomiar przekrojów pionowych. Równolegle działał zespół zajmujący się pracami fotogrametrycznymi. Założono stanowiska kamer i punktów kontrolnych. Wykonano zdjęcia elewacji za pomocą kamery UKM 10 13/18 Zeissa.

Wielkie kłopoty nastręczało wywołanie szklanych klisz. W jednej z sal Mustansiriji zaimprowizowano ciemnię fotograficzną. Ponieważ temperatura powietrza dochodziła do 55 stopni Celsjusza, do schłodzenia odczynników chemicznych używano brył lodu kupowanych na bazarze po drugiej stronie ulicy. Część klisz udało się wywołać, a części nie, ponieważ emulsja spływała ze szkła podczas suszenia. Kolejne próby nic nie dawały, dlatego naświetlony materiał trzeba było zabrać do kraju i dopiero tam wywołać.
Taka była wtedy technologia. O kamerze była już mowa, zdjęcia wykonano na kliszach firmy ORWO. Do pomiaru kątów używano teodolitu Zeiss Theo 010A, stosowano tarcze celownicze na statywach, niwelację wykonano niwelatorem Ni 007 (popularnie zwanym Koni) z wykorzystaniem łat do niwelacji precyzyjnej, długości mierzono stalową taśmą 50 m i ruletką, a pomiar szczegółów sytuacyjnych wykonano metodą ortogonalną, korzystając z pryzmatu. Do obliczeń używano kalkulatora, choć pod ręką był i zwykły kręciołek.

Fragment elewacji zewnętrznej od strony Tygrysu


Powodem znacznego przyspieszenia prac była także nienajlepsza atmosfera związana z pobytem polskiej ekipy. Już drugiego dnia po przyjeździe samochód wyprawy został zatrzymany w centrum miasta przez kilku tajniaków, którzy skonfiskowali aparaty fotograficzne, bo ich obiektywy były skierowane na siedzibę rządzącej partii Bass. Codziennie w drodze do i z pracy za samochodem ekspedycji jechał samochód policyjny, a kiedy ekipa była na kempingu, cały czas stał przed bramą. Zakaz fotografowania dotyczył także prac wykonywanych na zewnątrz obiektu. Jakimś cudem udało się tylko zrobić jeden stereogram dla charakterystycznego napisu znajdującego się na ścianie uniwersytetu od strony rzeki (głosi on, że sułtan Abd al-Aziz w czasie odnowy w 1865 r. wydłużył fasadę budowli od strony rzeki).

Polska ekipa spotkała się natomiast z wyrazami życzliwości ze strony zwykłych mieszkańców. Każdorazowe wyjście z pomiarem na zewnątrz Mustansiriji wzbudzało wielkie zainteresowanie. Niestety, nie było wielu okazji na bliższe poznanie Iraku. Jeden z wolnych od pracy piątków uczestnicy BARI ’76 przeznaczyli na wycieczkę do nieodległego Babilonu i świętego miejsca szyitów – Najafu.

Swego rodzaju ciekawostką było to, że któregoś dnia na bagdadzkim kempingu ekipa z Krakowa spotkała inną ekspedycję z Polski. Dwoma starami wracała z Indii 23-osobowa ekipa z Politechniki Świętokrzyskiej. Brało w niej udział 12 studentów z kół naukowych – „Klaksonu” (czyli Wydziału Samochodowego) i z Wydziału Budownictwa. Jednym z uczestników był obecny dziekan Wydziału Budownictwa i Inżynierii Środowiska PŚ prof. Jerzy Piotrowski. Niewiele osób zapewne wie, że obsługę prasową ekspedycji miał zapewnić Juliusz Braun, obecny prezes TVP, niestety, jako jedyny nie otrzymał paszportu.

8 sierpnia wczesnym rankiem w drogę powrotną wyruszyła także wyprawa BARI ’76. 800-kilometrową trasę z Bagdadu do Damaszku pokonano tym razem w dzień, mając na uwadze nieudaną próbę zatrzymania samochodu za pomocą rozciągniętego w poprzek drogi łańcucha (co miało miejsce podczas nocnej jazdy z Damaszku do Bagdadu).
Postój w stolicy Syrii trwał kilka dni, zaplanowano bowiem spotkania m.in. w Biurze Radcy Handlowego związane z akwizycją OPGK Katowice i Zjednoczenia Geokart na tamtejszym rynku. Jeden dzień poświęcono na wyjazd w głąb pustyni. Celem były ruiny starożytnej Palmyry, a pilotami ekspedycji byli pracownicy polskiej ambasady.

Z Syrii trasa wiodła przez Turcję, gdzie poza zwiedzanymi po drodze zabytkami (m.in. Efez, Pergamon) nie omieszkano także zajrzeć do polskiej wioski Adampol pod Istambułem, w której żyją potomkowie polskich emigrantów osiadłych tam po powstaniu listopadowym. Kolejnym etapem podróży była Grecja, potem Jugosławia i przeprawa promem z Dubrownika do Rijeki dla oszczędzenia samochodu i nabrania sił przez uczestników wyprawy.


Wizyta w zakładach Wild w Heerbruggu

A z Jugosławii przez Włochy skok do Szwajcarii, gdzie niezwykle ciepło polską ekipę przyjęto w zakładach Wilda w Heerbruggu. Przedstawiciele Wilda pokazali z detalami cykl produkcji instrumentów, zaprezentowali najnowsze tachimetry, dalmierze i kamery oraz odpowiadali na liczne pytania studentów. Na koniec zaprosili uczestników ekspedycji na obiad. Niestety, z uwagi na duże opóźnienie nic nie wyszło z zaplanowanych wcześniej wizyt w firmach Kern i Opton.

Kolejnymi etapami podróży były Wiedeń, Monachium, Berlin Zachodni i jego smutny wschodni odpowiednik. Wieczorem 14 października ekipa wjechała do Polski. Dwa dni później przed południem w siedzibie głównego sponsora – OPGK Katowice odbyło się spotkanie z dyrektorem firmy Hubertem Rakiem. Kilka godzin później na zalanym deszczem krakowskim Rynku miało miejsce oficjalne powitanie. Natomiast wieczorem w klubie Jaszczury odbyło się spotkanie uczestników ekspedycji z kadrą Wydziału Geodezji Górniczej. Wyprawa BARI ’76 dobiegła końca.

Finalne opracowanie wykonano w Zakładzie Fotogrametrii OPGK w Katowicach pod nadzorem dr Leszka Kolondry. Było to 10 plansz formatu A0 oraz album. Niektóre detale po zrysowaniu powtarzalnych elementów montowano metodą fotograficzną. Całe opracowanie przekazano do Polskiego Komitetu ds. UNESCO w czerwcu następnego roku.


Opracował: Jerzy Przywara, sierpień 2011 r.

Wykorzystano m.in. materiały i dokumentację z wyprawy BARI ‘76

Zdjęcia w Fotogalerii

Film z wyprawy BARI '76

Archiwalne dokumenty na temat BARI '76:
- zachowane fragmenty opracowania końcowego
- wycinki prasowe
- dokumentacja (różne ciekawe pisma)

część 2 z 2
«« « 1 2




dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze menu_text_pl

Skanery laserowe pomagają kręcić "Grę o tron"
czy wiesz, że...
© 2005-2020 Geodeta Sp. z o.o.
created by BRTSOFT

O nas

  • Właścicielem portalu Geoforum.pl jest Geodeta Sp. z o.o., wydawca miesięcznika GEODETA oraz serwisu egeodeta24.pl
  • Geoforum.pl jest portalem internetowym i obszernym kompendium wiedzy na tematy związane z geodezją, kartografią, katastrem, GIS-em, fotogrametrią i teledetekcją, nawigacją satelitarną itp. Od 2005 roku na bieżąco dostarcza informacji z powyższych dziedzin i umożliwia ich komentowanie.
  • GEODETA (Magazyn Geoinformacyjny) ukazuje się od czerwca 1995 roku i jest największym oraz najbardziej popularnym polskim miesięcznikiem prezentującym aktualne zagadnienia z zakresu: geodezji, kartografii, katastru, GIS-u, fotogrametrii i teledetekcji, nawigacji satelitarnej itp.
  • GEODETA cyfrowy to elektroniczna wersja tradycyjnego wydania miesięcznika. W serwisie egeodeta24.pl można zamawiać zarówno prenumeratę, jak i pojedynczne wydania

Zespół redakcyjny

  • Katarzyna Pakuła-Kwiecińska (redaktor naczelny)
  • Anna Wardziak (sekretarz redakcji)
  • Jerzy Przywara
  • Bożena Baranek (szefowa Działu Prenumeraty)
  • Jerzy Królikowski (redaktor prowadzący Geoforum.pl)
  • Damian Czekaj
  • Bogdan Grzechnik

Kontakt

Geodeta Sp. z o.o.
02-541 Warszawa,
ul. Narbutta 40/20
tel. (22) 849-41-63, 646-87-44
redakcja@geoforum.pl
prześlij newsa

Prenumerata
prenumerata@geoforum.pl
b.baranek@geoforum.pl
Reklama
k.kwiecinska@geoforum.pl

facebook twitter linkedIn Instagram RSS