wiadomościksięgarniaprenumeratareklamakontaktRODOpolityka prywatności
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
blog
|2019-12-03| Geodezja, Prawo

WSA o zdrowym rozsądku przy weryfikacji prac geodezyjnych

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie już drugi raz w tej samej sprawie upomniał starostę, że ten przy weryfikacji pracy geodezyjnej powinien geodecie ułatwiać pracę, a nie zastawiać na niego pułapki.


WSA o zdrowym rozsądku przy weryfikacji prac geodezyjnych

Początki postępowania sięgają jeszcze połowy 2016 r. i dotyczą pracy polegającej na wyznaczeniu punktów granicznych. Starosta odmówił przyjęcia do PZGiK materiałów związanych z tym zleceniem, wskazując geodecie szereg nieprawidłowości w jego dokumentacji. Urzędnik zwrócił m.in. uwagę, że do wyznaczenia punktów wykonawca wykorzystał dane EGiB udostępnione mu przez starostwo w postaci pliku SWDE. Geodeta nie przeprowadził jednak wymaganej prawem analizy tych materiałów i nie opisał jej w sprawozdaniu technicznym. Jak zauważa urzędnik, punkty graniczne w udostępnionym pliku mają atrybut pozyskania ZRD=7 (zatem zostały pozyskane w wyniku digitalizacji mapy lub wektoryzacji rastra mapy z jednoczesnym wykorzystaniem wyników geodezyjnych pomiarów terenowych). Zdaniem weryfikatora powinno to budzić wątpliwości wykonawcy co do słuszności przeprowadzania wyznaczenia punktów granicznych. W jego ocenie nie można bezkrytycznie przyjmować danych z mapy numerycznej do wyznaczenia punktów granicznych, gdy dane te nie posiadają odzwierciedlenia w materiale źródłowym.

WSA o zastawianiu pułapek na geodetów

W wyroku WSA w Krakowie z 30 sierpnia 2018 r. (sygn. akt. III SA/Kr 319/18), który szerzej opisaliśmy na Geoforum.pl, sędziowie nie zgodzili się ze stanowiskiem starosty oraz WINGiK-a. Stwierdzili m.in., że działania organów I i II instancji stanowiły swego rodzaju zastawianie pułapki na obywatela. Organy administracyjne wiedząc, że mające być udostępnione skarżącemu dane mogą nie pozwalać na wiarygodne wyznaczenie punktów granicznych, powinny nie tylko go o tym zawiadomić bez ponoszenia przez geodetę kosztów, ale przede wszystkim z urzędu je uaktualnić – orzekł WSA. Sąd podkreślił ponadto, że to na staroście spoczywa obowiązek utrzymywania operatu ewidencyjnego w stanie aktualności i nie może on przerzucać go na strony, które działają w zaufaniu do EGiB.

Na tym sprawa się jednak nie skończyła

Po roku sprawa ponownie trafiła do krakowskiego WSA. Tym razem jej przedmiotem było postanowienie WINGiK w przedmiocie odmowy wszczęcia postępowania administracyjnego dotyczącego odmowy przyjęcia dokumentacji do PZGiK.

Zgodnie z wcześniejszym wyrokiem sądu starosta przekazał geodecie dodatkowe materiały związane z jego pracą. Następnie zweryfikowano jego operat z wynikiem negatywnym i zwrócono do poprawy. W sprawie kluczowe jest to, że geodeta – wg starosty – nie odniósł się do jego uwag oraz nie poprawił dokumentów. W związku z tym urzędnik uznał, że brak pisemnego stanowiska wykonawcy do negatywnego wyniku weryfikacji uniemożliwia „dalsze procedowanie”, a to uniemożliwia wydanie decyzji administracyjnej o odmowie przyjęcia dokumentacji do PZGiK. Ze stanowiskiem starosty zgodził się WINGiK, podkreślając, że decyzja o odmowie przyjęcia opracowań do PZGiK została w Pgik zastrzeżona jako forma rozstrzygnięcia tylko w sytuacji nieuwzględnienia przez organ pisemnego stanowiska wykonawcy, złożonego w terminie.

Geodeta nie zgodził się jednak z tym argumentami. Stwierdził m.in., że jego dokumentacja powinna zostać przyjęta do PZGiK, tym bardziej że przesłał weryfikatorowi współrzędne przeliczone do innego układu, na co urzędnik zwrócił mu wcześniej uwagę w korespondencji. Podkreślił ponadto, że postępowanie dotyczące przyjęcia dokumentacji do PZGiK regulują przepisy art. 12b Pgik jako przepisy szczególne, a nie Kodeks postępowania administracyjnego.

Starosta powinien wszelkimi sposobami ułatwiać pracę geodetom

Tak sprawa ponownie trafiła przed oblicze WSA w Krakowie, a ten wyrokiem z 15 października br. (sygn. akt III SA/Kr 862/19) uchylił zaskarżone postanowienie WINGiK-a. Sąd stwierdził, że starosta i WINGiK, ponownie rozpoznając sprawę, popełnili bezdyskusyjne liczne uchybienia. W uzasadnieniu zwrócił uwagę na pismo wystosowane przez starostę do geodety w dniu 10 stycznia br. Urząd przekazał w nim wykonawcy prac dodatkowe informacje celem wykorzystania przy ewentualnej poprawie operatu, na co dał geodecie 14 dni. Jak jednak zauważa sąd, po pierwsze, przedmiotową pracę zweryfikowano przed upływem tego terminu. Po drugie, z pisma nie wynika dość jasno, czego termin 14 dni dotyczy i jakim rygorem jest opatrzony. Po trzecie, organy całkowicie pominęły nadesłany przez skarżącego plik ze współrzędnymi, przekazany przed upływem wspomnianego 14-dniowego terminu. Po czwarte, organ wydał postanowienie o odmowie pomimo braku pouczenia skarżącego o ewentualnych konsekwencjach w przypadku określonego zachowania lub braku działania. Sąd zwrócił ponadto uwagę, że oba organy niezgodnie z prawdą napisały, że geodeta w żaden sposób nie ustosunkował się do wyników negatywnej weryfikacji oraz nie poprawił operatu.

Jak czytamy w tezach wyroku WSA:

  1. Postępowanie dotyczące przyjęcia zbiorów danych i innych materiałów do PZGiK jest uregulowane w art. 12b Pgik jako przepisy szczególne, wyłączające w tym zakresie Kodeks postępowania administracyjnego.
  2. Przepis art. 12b Pgik – jak każdy przepis prawa – należy interpretować przede wszystkim względami celowościowymi (nazywanymi też zwykłym zdrowym rozsądkiem), a celem prawidłowej weryfikacji zbiorów danych lub innych materiałów stanowiących wyniki prac geodezyjnych jest – w ogólności – utrzymywanie PZGiK w stanie aktualności. Jest to także zadanie starosty, który albo na ten cel przeznacza pieniądze państwowe (działając „z urzędu"), albo korzysta z operatów – wyników prac geodezyjnych wykonanych przez uprawnionych geodetów na koszt obywateli. Patrząc przez taki pryzmat, starosta powinien wszelkimi sposobami ułatwiać pracę geodetom wykonującym prace geodezyjne „na wniosek”, czyli na zlecenie i koszt osób fizycznych lub prawnych.
  3. Co najmniej dyskusyjne jest wywodzenie obowiązku wykonawcy prac geodezyjnych pisemnego ustosunkowania się do wyników weryfikacji z uprawnienia, które wykonawcy przysługuje na mocy art. 12b ust. 7 Pgik i uzależnianie od niego wydania decyzji, o której mowa w art. 12b ust. 8 Pgik. Przepis art. 12b ust. 8 takiego uzależnienia nie zawiera, albowiem nie jest sformułowany np. „jeżeli organ nie uwzględni pisemnego stanowiska wykonawcy” lub „jeżeli organ nie uwzględni stanowiska wykonawcy wyrażonego na piśmie”, a jedynie stanowi o nieuwzględnieniu „stanowiska wykonawcy”. To oznacza, że stanowisko to może być wyrażone w jakiejkolwiek formie, w tym w formie ponownego przesłania tych samych zbiorów danych lub innych materiałów czy częściowego ich uzupełnienia.
  4. Co najmniej dyskusyjny jest pogląd, że postępowanie weryfikacyjne z art. 12b Pgik nie jest postępowaniem administracyjnym w ust. 1-7 tego przepisu, a zaczyna być takim dopiero wówczas, gdy wykonawca prac skorzysta z uprawnienia (nie obowiązku) zawartego w ust. 8 tego artykułu.

Orzeczenie jest nieprawomocne

Jerzy Królikowski


«« powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze news_pl
Co to jest wielbłąd? To koń zaprojektowany przez komitet. Ta "nasza geodezja" też jest zaprojektowana przez ...komitet.

10 lat w tym czasie raczej sądząc po losie starszych koleżanek, ta dziewczyna zatrudni się na zastępstwo w OGiK, zamiast innej, która przez ostatnie 10 lat na zmianę rodzi i wychowuje kilkoro dzieci, od czasu do czasu wracając na parę dni do pracy. Robopies zastąpi chłopaka ze szpadlem, mnie operator z jakiejś korporacji, bo firm od podziałów wystarczy jedna na powiat, a może będzie to robił urzędnik np. gminny albo powiatowy. Czyli jak teraz w wielu przypadkach, tylko oficjalnie i też nie będzie musiał niczego nikomu przesyłać. Zniesie się obowiązek mdcp do inwestycji na nieruchomościach nie oddziałujących na nieruchomości sąsiednie, innym wystarczy geoportal, w zakresie GESUT aktualizowany na bieżąco przez pracowników gestrów sieci inwentaryzacjami, EGB przez urzędników katastralnych. Musi tylko wymrzeć pokolenie, któremu wydaje się możliwy powrót do znaczenia ziemi i mierniczych, wywodzących się z XIX wieku. Ja sam odchodzę, poza budowami ta praca już i tak nie ma nic wspólnego z mapami, które lubiłem robić

^ Pociesz się jeszcze z 10 lat. Zastąpi cię geopies z boston dynamics. W tym czasie dziewczyna którą zwolniłeś może nauczy się robić coś mądrego.

@geotam mylisz się, zwolnię tylko dziewczynę, która teraz żmudnie przepisuje cyferki z ekranu do tabelek i z tabelek na ekran. Zostawie chłopaka od szpadla. Wiele tych funkcji ma już taniutki programik do przeglądania plików SWDE i GML, w tym pliku do Envelo. Co ciekawe, Envelo ma już usługę e-listu, tzn. wystarczy wysłać pliki z tekstami, a poczta samo sobie to zakopertuje, doręczy i odeśle zwrotki. Szkoda tylko, że to wciąż jest droższe, niż list papierowy ze znaczkiem, który wymaga od poczty także ręcznej obsługi i fizycznego przewiezienia do docelowej poczty odbiorcy. Ale to pewnie do czasu. Jednak zanim poczta się ogarnie, to może zostaną usankcjonowane prawnie i organizacyjnie doręczenia na smartfony. Wchodzi na rynek pracy pokolenie, które od początku studiów ma e-legitymację i m-tożsamość z e-portfelem, to tylko kwestia czasu. Podobnie jak powstanie edytowalnych online portali, których obsługa wyeliminuje konieczność przesłania jakichkolwiek plików, co też już się dzieje gdzieniegdzie.

^ Ha, ha jak zrobią taki program to już do niczego nie będziesz potrzebny :)

@JS to niech lepiej popatrzy, jakie oprogramowanie zakupił za publiczne pieniądze, jak wydał dane i jak je przyjął. Bo są aplikacje, dzięki którym o takich pomyłkach nie może być mowy. Dla wykonawcy powinien być zrobiony eksport z bazy w taki sposób, żeby ten mógł automatycznie wygenerować zawiadomienia i protokoły. Po wprowadzeniu linii podziału automatycznie powinny zostać wygenerowane od szablonu operaty, wykazy zmian i mapa (tylko do podpisu na papierze, ale raczej w postaci pliku typu podpisany cyfrowo pdf) oraz plik do osób, którym to potrzebne: projektant, zarządca drogi, urzędnicy ODGiK, EGB i KW (skoro już musi być ten kataster w takiej trójcy świeckiej urządzony). Jak program będzie dobry, kupią go zarządcy dróg, projektanci i rzeczoznawcy majątkowi, do automatyzacji pism do właścicieli, do Envelo, do decyzji zatwierdzających podziały, do operatów szacunkowych. Stale głównym elementem edycyjnym powinna być mapa, a nie generowane z niej tabelki. Tylko po co byliby urzędnicy w takiej ilości?

fundamentalny dogmat w każdym urzędzie to udowadnianie na każdym kroku własnej niezbędności. Powtórzę po raz któryś że wystarczy zobaczyć jak to jest w krajach innych niż postkolonialne dawne gubernie. Warto obserwować wędrówkę geodetów emigrujących za chlebem. Czy to są ludzie nierozgarnięci? Problem dotyczy nie tylko geodezji oczywiście.

Patrzy na ZRID w którym geodeta nazwijmy go uprawniony z wieloletnim stażem zamienia powierzchnie działek bo mu się przegapiło. Taki przykład z przeszłości.

do JS Patrzy na co? Na operat. Kontrola operatu to nie kontrola pracy geodezyjnej. Utrzymuje się na siłę instytucję kontrolera zwanego weryfikatorem bo to narzędzie do trzymania za pysk niezadowolonych z tego kacapskiego systemu. Ja bym wolał aby na ręce patrzył mi wymiar sprawiedliwości a nie czerwone oczy urzędnika ekscytującego się niezdrowo czym który geodeta zajeżdża pod ośrodek. 3 dekady systematycznej pracy zajęło towarzyszom urzędnikom geodezyjnym ogłupienie ludzi że geodezja to taki urząd wraz z zawartością a ci z tyczkami od mapek to ohydni prywaciarze wysysający krwawicę umęczonego ludu miast i wsi. Owoce tej żmudnej organicznej pracy słychać w twojej wypowiedzi JS.

JS, nie strasz nie strasz w najgorszym razie będzie jak na zachodzie, a także na wschodzie i na południu i zam morzem od północy. Pojedź tam, popracuj, popytaj i zdaj nam rzeczową relację z tego chaosu i bezprawia, napisz list do redakcji, pewnie opublikują, albo załóż bloga z opisem patologii innych systemów. Teraz przynajmniej możesz, bo przed tym, co osiągnęli "krzykacze" z Solidarności i nie tylko, granice były zamknięte dla naszego dobra i dobra kraju, coby się to całe zło na nas nie rozlało. A jak było w rzeczywistości, szybko się przekonaliśmy.

Kosztela gdybym miał zaufać przysięgłym w postaci ludzi o mentalności np. Szczepanika to drżałbym o swoje prawa i ich zasięg. Zauważ że teraz też te wszystkie prace które wymieniasz robią geodeci uprawnieni i przynajmniej ktoś jeszcze na to patrzy. Jakby robili sami bez kontroli to dopiero byłby problem.

brawo Jasiu brawo Ty @Kosztela, bo cytując klasyka polskiej komedii, "najśmieszniejsze jest to, że on to wszystko robi zgodnie z prawem". Zgodny z prawem jest brak rękojmi KW co do działu I, oprócz różnic pól zdarzają się też różne numeracje działek, zmienianie przy każdej "modernizacji", nieujawnione z urzędu podziały, bo nikt wniosku z opłatą nie złożył. Zdarzają się podwójne KW na stary numer i nowy do tego samego obszaru. Zgodnie z prawem starosta "udostępnia" byle co za opłatą, zgodnie z prawem projektant na byle czym projektuje a geodeta tyczący np. kabel w odległości 0,5m lub budynek w odległości 4,01m od takiej granicy, ściśle ze współrzędnych z projektu, potwierdzonych na numerycznym "zudp" i egb udostępnionym do zgłoszenia, też działa zgodnie z prawem. To nas Jacku różni, że ty radośnie pokazujesz nam i właścicielom figę (albo inny gest dłonią jeszcze), a nas to słabe prawo mierzi. Ale broni go przed "warchołami" "kulturalny" aparat państwa, w razie czego schowany za policjantami z pałkami

do Jacka Napisałeś "Żadnego kraju nie stać na 100% ustalonych granic z precyzją oczekiwaną przez właściciela gruntu czyli -2-3 cm (przysłowiowe trzy palce)." Powinieneś do pisać socjalistycznego. Uwierz. Mam kumpli których los rzucił za chlebem do krajów normalnych i tam jest normalnie. Tam gdzie własność jest na poważnie tam zasięg tego prawa też jest ujęty w sposób poważny. Administracja administruje. Rejestruje stany a nie je kreuje. Nie wyręcza sądów w rozwiązywaniu sporów. Nie ma takiej uzurpacji i włażenia w buty 3 władzy. Nie ma pseudo modernizacji i innego badziewia. Gdyby zlikwidować całą rakowatą narośl która w praktyce nie ponosi odpowiedzialności za swoje, w majestacie prawa niestety, kłamliwe kwity, problem psedogranic i pseudopowierzchni rozwiązałby się szybko. Gdyby dokument wystawiał przysięgły z imienia i nazwiska pod realną odpowiedzialnością to raczej nie podpisałby się pod jakimś szitem. No ale to nie w naszym etatystycznosocjalistycznym bantustanie.

Drogi Zdzisławie. Odpowiedz sobie na taki życiowy casus. Rok 1990. Aktem notarialnym ktoś kupił działkę. Teren miasta. W akcie powierzchnia wyrażona z precyzją m2 aczkolwiek nie poprzedzona ustaleniem granic, a tylko obliczona na podstawie pomiaru bezpośredniego do założenia egib (czyli taki odpowiednik dzisiejszego ZRD=2 i BPP=2). Właściciel postanowił ustalić granice w toku przygotowywanej inwestycji. W 2019 roku granice ustalona zgodne oświadczenie stron. Zmieniła się powierzchnia działki chociażby z tego powodu, że dzisiaj geodeta pracuje na innych przepisach dotyczących sposobu obliczania powierzchni i dopuszczalnych odchyłek. Nową powierzchnie ujawniono w egib na wniosek właściciela. Czy to oznacza że akt notarialny z 1990 roku jest nie ważny ? Wadliwy ? Do poprawy ? NIE. Rozjaśnia się troszkę ? Akt notarialny także nie daje rękojmi powierzchni, a tylko przenosi PRAWA do nieruchomości. Dział I kw starosta sprostować może/powinien z urzędu i prawnikom w wydziale KW nic do tego.

Drogi Zdzisławie. Czytanie samych przepisów może czasami sprowadzić na manowce :) Sądy ostatnio nie w modzie, ale proszę bardzo pierwsze z brzegu. Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 16 lutego 2012 r. IV CSK 272/11 "...Z tego powodu opis nieruchomości powinien odpowiadać stanowi rzeczywistemu i w tym celu może być prostowany w trybie art. 62613 § 2 k.p.c. i art. 27 u.k.w.h. Jeżeli jednak treść działu I - 0 nie odtwarza dokładnie rzeczywistości, jest to tylko nieadekwatność odzwierciedlenia stanu faktycznego w opisie, nie wpływająca na przedmiot praw. Przedmiot ten stanowi nieruchomość istniejącej w przestrzeni, a nie jej opis wieczystoksięgowy. Przy takim rozumieniu znaczenia działu I - 0 księgi wieczystej Sąd Najwyższy przyjmuje w orzecznictwie, że wpis w tym dziale nie jest objęty rękojmią wiary publicznej ksiąg wieczystych, ustanowioną w art. 5 u.k.w.h. (por. uchwały z dnia 28 lutego 1989 r., III CZP 13/89, OSNC 1990/2/26 i z dnia 4 marca 1994 r., III CZP 15/94, Wokanda 1994/4/5),...."

Drogi Jacku odnośnie KW konkret a nie bo tak mówią lub inni twierdzą jak dobrze wiesz w Sądzie liczy się przepis a nie jakieś tam domniemania

Drogi Jacku jeżeli za coś płacę to to kupuję a ty sobie nazywają jak chcesz odnośnie kw raczej droga dluga przed Tobą zapraszam do rozmowy z prawnikiem a nie z geodeta a jak nie to proszę o konkretny przepis że rękojmia obejmuje tylko II dział Kw a odnośnie aktów ugody do do sądu i sad orzekanie czy dobrze czy nie a nie ty lub inny pracownik urzedu

Drogi Zdzisławie. Po pierwsze. Starosta nie sprzedaje, a udostępnia za opłatą. Wg. tej samej zasady geodeta nie robi "mapek", "podkładów dla projektantów". Znasz legendarne "Panie ! dwa tysiące za czerwoną kreskę ?". Starosta ma obowiązek informowania wyrażony w §86. Jeśli tego nie robi - zadaj mu pytanie na piśmie dlaczego. Powinien. Po drugie "rękojmia wiary publicznej obejmuje całą KW". Długa droga przed tobą. Pisać oczywiście wolno każdemu ale kompromitujesz się na własny rachunek. Ma tylko nadzieję że jesteś przed zdobyciem uprawnień z zakresu 2, anie po.... Po trzecie. Nie wiedziałem. Nie popieram chociaż czasami rozumiem. Widziałem w swoim życiu rozgraniczeniowe akty ugody w których przeniesiono własność części działki wraz z budynkiem mieszkalnym i gospodarczymi. Kompletnie zmieniono kształt działki. W zasobie były jednoznaczne dokumenty z pomiaru bezpośredniego granic w oparciu o osnowę III klasy.

Drogi Jacku po pierwsze Starosta jak sprzedaje dane w postaci wyrazów, wypisów powinienem wyraźnie informować co sprzedaje i czy kupujący taki towar chce a nie walić orła w koronie na przysłowiowej kupie, po drugie rękojmia wiary publicznej obejmuje całą KW, a po trzecie Pan Hanus ostatnio z rozgraniczenia chciał wywalić instytucję ugody przed geodetą ostatnią istotę samodzielności właścicieli nieruchomości i geodety uprawnionego także z tym kibicowaniem to ja bym się zastanowił

MG Zmieniając temat, to ciekawe co nam dr. Paweł Hanus wypichci w sprawie ustalenia granic/ZRD/BPP - kibicuje i pozdrawiam :) Wierzę, że będzie to przemyślane i chociaż częściowo wyprostuje nasze kręte ścieżki. Życzę mu żeby został Magdą Gessler Polskiej Geodezji :) Przydało by się nam trochę rewolucji :)

do Rozmarzony (symbol paragrafu nie wchodzi-pewnie przez html, stąd dwa poprzednie posty nieudane) Przeczytaj ten paragraf ze zrozumieniem i wyciągnij wnioski "z dostępnymi dla organu dokumentami i materiałami źródłowymi". Łatwiej to zrozumieć jak trywializując porównasz ewidencję gruntów do ewidencji samochodów (CEPIK). Obie prowadzi ten sam starosta. Są w niej i nowe Mercedesy i stare diesle i nawet fizycznie zezłomowane (nieistniejące) samochody o ile nie zostały wyrejestrowane. I podobnie jest też z egib. Może Ci się to nie podobać, ale tak naprawdę zawsze tak będzie. Zawsze będziemy gonić króliczka :) Żadnego kraju nie stać na 100% ustalonych granic z precyzją oczekiwaną przez właściciela gruntu czyli -2-3 cm (przysłowiowe trzy palce). Warto wziąć pod uwagę, że ewidencja to CIĄGŁY PROCES który nigdy się nie kończy. Jak się to zrozumie to jest łatwiej. Nie zostaniesz frustratem za kilka lat :) Diagnozy często podzielam, rozwiązania nie bardzo... Pozdrawiam.

do Rozmarzony Przeczytaj ten

do Rozmarzony Przeczytaj ten

do Rozmarzony Każda wykonana praca geodezyjna (no może z wyjątkiem wyznaczenia) prowadzi do ZMIANY czyli ZAPRZECZA stanowi poprzedniemu który był nieaktualny. Nie myl tego z faktem potwierdzenia przez organ pewnego stanu w egib (wypis, wyrys). Stan jest na konkretny dzień i "taki jaki jest" lepszy, gorszy - taki jaki jest ostatnio zarejestrowany. Czasami z przed 50 lat ponieważ nie było żadnej zmiany. Czasami ze świeżym błędem z modernizacji w trybie ustalenia z "orto" - to temat na inną dyskusję. Ewidencja nie jest jednolita. I wynika to wprost z przepisu. Zerknij do rozporządzenia §61, §82 (jednolitość ! wiarygodność!),§83, §85, §86. Może kiedyś będzie, ale nie dzisiaj. W §44 ust. 2 "Do zadań starosty związanych z prowadzeniem ewidencji należy: utrzymanie operatu ewidencyjnego w stanie aktualności, tj. zgodności z dostępnymi dla organu dokumentami i materiałami źródłowymi".

do Rozmarzony Oj w gorącej wodzie kąpany jesteś :) 1) Piszesz "to posiadają współrzędne, które można wyznaczyć jako punkty granicy działki ewidencyjnej" No własnie NIE MOŻNA. Fakt posiadania współrzędnych przez punkt nie implikuje możliwości wyznaczania. Po to masz wiedzę specjalistyczną żebyś to wiedział. Laik będzie twierdził że "przecież są dane" a specjalista odpowie "niskiej dokładności - tylko do celów fiskalnych i statystyczych itp. i jeżeli drogi kliencie nie chcesz kupować kota w worku to granice należy ustalić czyli określić precyzyjnie i dopiero policzyć powierzchnię -> określić cenę/wartość" 2) Piszesz "Są wiarygodne" otóż BYWAJĄ wiarygodne i bywają nie wiarygodne - po to masz wiedzę specjalistyczną aby to zdiagnozować i przedstawić klientowi wraz z rozwiązaniem. 3) Piszesz "pochodzą z niezaprzeczalnie wiarygodnego rejestru publicznego". Wręcz przeciwnie. Nigdzie w przepisach nie znajdziesz stwierdzenia o "niezaprzeczalności" czy "rękojmi" jak w przypadku działu II kw.

Linia graniczna wirtualna Idąc tropem kilku komentarzy można powiedzieć, że nasze linie graniczne działek ewid. są miejscu wykazanym w EGiB z prawdopodobieństwem 68% (nawet jak to jest BPP=1). Zatem te 32% może być wszędzie. To dobra "czarna dzura" do obrony przed oskarżeniami stron itd.

takie rzeczy tylko u nas bo tylko my mapy mapę zasadniczą. Bo tych problemów nie było w czasach, gdy mapa była w skali 1:5000. Gdyby przyjąć rewolucyjną zasadę, że mapy do projektowania i celów opiniodawczych mogły pochodzić tylko od geodetów, z wymogiem określenia w pierwszej kolejności granicy inwestycji jako granicy strefy bezpośredniego oddziaływania na NIERUCHOMOŚCI sąsiednie (nie na działki ewidencyjne), skończyły by się te dyskusje i ustalenia "do celów EGB" a w rzeczywistości do wytyczenia budynku albo podziału. Na zachodzie też maja "LPIS", to my go nie mieliśmy. I też mają portale z granicami wiarygodnymi i tymi mniej wiarygodnymi. Ale tylko u nas granice są zawsze "wiarygodne", choć nieprawdziwe i u nas możliwe jest projektowanie na mapie zasadniczej z tymi granicami z zasobu, bez jakiegokolwiek pomiaru i w wielu sytuacjach bez udziału geodety (na zgłoszenia, budowy sieci uzbrojenia). I jeszcze wmawia się nam, że to jest dobre dla geodetów i inwestorów. A kto wmawia i komu to naprawdę robi dobrze?

Patologiczne granice można by ewentualnie edytować l4-ką. To taka linia która jest ale niewidoczna. Niezbędna do enklaw. Byłoby to logiczne. Granica jest ale tak słaba że nie warto pokazywać jej światu w sensie niegeodetom. Tylko znowu łolaboga coby powiedział urzędnik zwykłemu człowieku? Że ma tu wyraźnie biało na biały narysowane te swoje hektary? A na poważnie to dlaczego KW i notariusze się nie burzą na takie kwity nadające się bardziej do celów higienicznych niż prawnych. Takie rzeczy to tylko w naszym bantustanie. W normalnych krajach nie do pomyślenia. U nas rządzą bazy. A że wypełnia się je gnojem. Ciemny lud to kupuje. Interes się kręci.

niestety to nic nie da w praktyce często granice z maksymalną "niedokładnością" są jeszcze mniej dokładne, wcale nie ma niektórych punktów, które powstały przy digitalizacji, albo właściwe punkty są pominięte, czasami linie granic są wręcz błędnie połączone. I to także pomiędzy punktami o BPP=1 się zdarza, ale to inna opowieść, gdy znaki da się wznowić bez sporu, ale granic już nie. Jeden z ośrodków w mojej okolicy chce mieć zawsze porównane współrzędne punktów z bazy i punktów ustalonych w wyniku pracy. Co do zasady zmieniamy tylko atrybuty i numerację (punkty z digitalizacji mają w numerze x), numer z digitalizacji jest jako numer archiwalny. No i mamy tabelki, w których pokazujemy odchyłki liniowe czasem po kilkadziesiąt metrów! Całe szczęście, że przepis o porównywaniu współrzędnych także innych obiektów niż EGB pozostał martwy i możemy drogę czy płot z digitalizacji po prostu wymazać i wrysować z pomiaru, bo byśmy w tych tabelkach utonęli. Zaiste nie tak wyobrażałem sobie pracę geodety w harcerstwie!

Pasy graniczne zamiast linii granicznych? A może dobrym pomysłem byłoby przedstawianie granic za pomocą pasów granicznych, a nie linii granicznych jak obecnie? Np. dwa punkty graniczne z BPP=5 tworzące linię graniczną połączone by były na mapie dodatkowo pasem granicznym o szerokości 6 m. Taka reprezentacja graficzna byłaby bardzo czytelna i mówiłaby, że np. na poziomie ufności 95%, granica nieruchomości przebiega gdzieś w tym własnie pasie. Zamawiając wyrys z EGiB od razu byłoby wiadomo, gdzie "mniej więcej" są granice nieruchomości i czy wymagają aktualizacji (podwyższenia dokładności opisu numerycznego).

@kosztela wystarczyły by zapisy, że zdigitalizowanej mapy 1:5000 nie można udostępniać w sposób pozwalający na wydruk w skali 1:500, jeszcze z tłem z ortofotomapy i numeracją fikcyjnych punktów. Że nie może to być tłem bazy BDOT500 i GESUT razem jako "mapa zasadnicza", bo projektanci projektują sieci w odłegłości np. 0,5m od takiej granicy. Dla nich to wiarygodny rejestr, więc nie zlecają pomiarów. Jakby go nie było, to musieliby zlecić opracowanie granic geodecie, a tak to geodeta ma problem z wykonawcą robót, jak to zrobić w terenie, gdy jest już za późno, koparka czeka. To zdecydowanie powinna być jakaś inna baza i mapa, tylko do identyfikacji działek, zamiast mapy analogowej 1:5000.

I dlaczego za ten szajs w którym urząd sprzedaje kłamstwo płaci się tyle samo co za dokument opisujący prawdę? Dlaczego geodeta musi płacić za siódemki tyle samo co za jedynki? Oczywiście pytam retorycznie.

- i pomyśleć ,że kiedyś grubość kreski skrywała wszystko. A tu teraz automatyzacja i problem. A tak poza tym ta automatyzacji generuje dodatkowe siły i środki.Coraz więcej ludzi i kasy do jej obsługi.Cywilizacyjnie ludność ma już z górki.....

granica w skali Pomysł MCH bardzo ciekawy. Granice rysowane w skali jako figury błędów przemawiałyby do wyobraźni nie tylko mniej bystrym tzw. zwykłym ludziom ale też projektantom i prawnikom. I dodatkowo np. szarym kolorem co dodatkowo czyniłoby je rozmytymi w kontraście do czarnych ustalonych odcinków. To byłoby lepsze od klauzul drobnym maczkiem. Ludzie są stabloidyzowani i bardziej obrazek rozumieją. Tylko po co starostom taki kłopot żeby ktoś zaczął zadawać mnóstwo kłopotliwych pytań. Gdyby tak ludzie rozumieli że kupując wypis i wyrys na nieruchomość wartą nieraz kilkaset tysięcy, powierzchnia tam figurująca to czasem plus minus kilkanaście procent w stosunku do stanu prawnego. No ale jest jak jest bo taki jest interes że zarządcy szkatuły maja inne priorytety. Nawet banksterów negocjujących kredyty udało się urobić bo myślą że te wypisy z EGiB to są na prawdę zawsze. Chore to jest że niby konstytucja chroni własność a prawo dopuszcza coś takiego. Pieczęć z orłem na czymś takim to żenada.

@Jacek ale mimo zmiany rozporządzenia o ewidencji nie zmieniono tego przepisu, uznano, że jest wciąż adekwatny. Nawet nie doprecyzowano, czy taki punkt wyznaczony można utrwalić trwałym znakiem i czy w razie sporu też tylko sąd, jak przy wznowieniu zniszczonego znaku. W ogóle nie odniesiono się do ustalania granic do celów EGB i skutków tego ustalania w kontekście tego przepisu art. 39. Doszło do tego, że kilku miastach ten przepis stosuje się do utrwaleń po podziałach, zamiast przepisów rozporządzenia o podziałach. Określenie "wiarygodny" jest zbyt lakoniczne, te punkty są wiarygodne, ale nie pokrywają się z granicami nieruchomości. Są w operatach przyjętych do zasobu, zweryfikowanych. A po ostatnich modernizacjach ze zdjęć mamy punkty z BPP 2, czasem 1, różniące się nieraz o 1-2m od istniejących graniczników. To mam robić kolejne ustalenie "do EGB", czy uznać że mam dane, ale sprzeczne i rozgraniczenie, a może sąd, skoro dane są godne wiary? To ja dziękuje za taka pomoc i modernizacje.

t ta ewmapa to 6000 zł kosztuje a ja jej nie chce kupować bo mam program, który wydaje gml. Czy powinienem pójść na komisariat i złożyć zawiadomienie? czy pierwsze wingik?

Wyrokowanie Nie należy oceniać wyroku bez znajomości całego postępowania jednak kierunek WSA jasno wskazuje że to na urzędzie spoczywa obowiązek pomocy petentowi, nawet specjaliście. To jest normalne a jak umyka w wielu komentarzach. Po wpadce z selekcją grillowania na złe betonowe i dobre na kółkach Kraków wraca na prowadzenie w logicznym postępowaniu.

Co do zasiedzenia Zasiedzenie oparte na mapie niezgodnej z rzeczywistością można łatwo poprawić przez jej zmianę w postępowaniu sądowym.

:-) Hehe, może taki pomysł. Niech systemy osrodkowe zamiast kreski granicznej rysują wieloboki o wymiarach maksymalnego bledu położenia punktów granicznych których dotyczą. Jak z jednej strony ZRD7 a z drugiej ZRD1 to trójkącik ostrokątny o podstawie 3m. Powierzchnię ewidwncyjną (obliczaną do wymiaru podatków też podawajmy w widełkach i podstawa opodatkowania nieruchomości od dolnych widelek, żeby krzywda nikomu była.). Technicznie to żaden problem przecież w obecnych czasach a i oczy ludzie otworzą. Więcej zrozumieją co nas tak w tej geodezji boli.

A co jeśli własność została nabyta na skutek zasiedzenia, a załącznikiem do postanowienia sądu był wyrys właśnie z tymi punktami? Wtedy te punkty ściśle określają zasięg prawa własności... Jeśli z pomiaru istniejących znaków granicznych czy z dokumentów wynika inaczej to co wtedy?

do śmiać się czy płakać? W pierwotnej ustawie PG nie było ustępu 5 a ustępy 1-4 dotyczyły tylko "wznowienia znaków". Ustęp 5 w brzmieniu "Przepisy ust. 1-4 stosuje się odpowiednio przy wyznaczaniu punktów granicznych ujawnionych uprzednio w ewidencji gruntów i budynków." jest już w tekście jednolitym z 2000 r. (10 nowelizacji między 1989 a 2000 r. - nie chce mi się szukać) ale jest to czas PRZED INSTRUKCJĄ G5, a więc PRZED pierwszym pojawieniem się atrybutów punktów granicznych w tym ZRD! To kolosalna różnica której WSA nigdy nie uchwyci! W tamtym czasie ten ustęp 5 oznaczał co innego! Na analogowej mapie ewidencyjnej w skali 1:5000 nie było punktów granicznych, a linie granic wrysowane były ręką kreślarki na podstawie np. fotomapy. Punkt jako obiekt mógł występować tylko w operacie technicznym z pomiaru bezpośredniego np. z rozgraniczenia. Nikomu nie przychodziło do głowy "pobieranie x i y punktu ujawnionego na mapie analogowej w skali 1:5000" i okazywanie go stronom. Mam nadzieję że pomogłem to zrozumieć.

punkty zrd 7 mało tego, że one są na wyrysach i w geoportalach, to posiadają współrzędne, które można wyznaczyć jako punkty granicy działki ewidencyjnej. Są wiarygodne, pochodzą z niezaprzeczalnie wiarygodnego rejestru publicznego, czasami z niedawnej modernizacji. Jak możemy podważać ich wiarygodność? A że granice ustalone "do celów ewidencji" (nazywanej nawet roboczo katastrem) niekoniecznie są granicami nieruchomości, to wiemy od dawna? Czyli trzeba klientom mówić, że to wyznaczony z art. 39 wiarygodny punkt "ewidencyjny", gdzieś w okolicy kilku metrów od punktu granicy nieruchomości, tej, o której mowa w kodeksie cywilnym. Tylko po co nam taka ewidencja, jak widać dalej prowadzona na modłę PRL-u? Ba, nawet nie jest "fiskalna" bo przecież się pól powierzchni do podatku z takich punktów nie wylicza. Żeby chociaż to się w innym kolorze wyświetlało, z legendą, że tych granic nie ma w rzeczywistości A tak, to musimy każdemu z osobna w terenie tłumaczyć, co kupili na podstawie wyrysu z "orzełkiem".

Czy punkty graniczne ze ZRD=7 będące w zasobie, wyznaczające granice pokazywane na wyrysach wydawanych przez starostę do celów prawnych, udostępniane geodetom do wykonywania prac geodezyjnych są ... punktami ujawnionymi uprzednio w ewidencji gruntów? Bo jeśli nie to czym one są? A może w ogóle ich nie ma? Cudna jest ta logika naszego prawa geodezyjnego i jego interpretacji. Jak czytam te wpowiedzi poniżej czy stanowiska, nomen omen, organów, to nie mogę wyjść z podziwu nad poziomem merytorycznym całej naszej branży. :-D

do GG Nie widzi bo się nie zna na geodezji :) WSA analizuje procedury prawne, dokonuje wykładni przepisów ale merytorycznie często nie "dotknie" problemu ponieważ WSA nigdy nie biegało z tyczką w terenie i ma tytuł magistra prawa, a nie inżyniera. Nie posiada tzw. wiedzy specjalistycznej. WSA mogło by zasięgnąć w postępowaniu opinii specjalisty ale trzeba za to zapłacić. Taniej jest wypisywać dyr#$%!!ły nie mając świadomości o konsekwencjach tego o czym się pisze, dodatkowo wzbudzając politowanie u co bardziej światłych geodetów.

do ~q Tu są ceny EWMAPY Adres: https://geobid.pl/programy/cennik-oprogramowania. Wróćmy jednak do komentowania wyroku WSA. Po wyznaczeniu takich punktów z ZRD=7 stają się w sposób zgodny z literą prawa ZRD=1 (!!!). To jest dopiero niewiarygodny przekręt i klasyczna fikcja prawna. Czy WSA tego nie widzi?

do Jestem za GML Art. 48. [Odpowiedzialność wykroczeniowa za naruszenie przepisów ustawy-Prawo geodezyjne i kartograficzne] 1. Kto: 1) wbrew przepisom art. 12 ust. 1 nie zgłasza prac geodezyjnych lub kartograficznych, lub wbrew przepisom art. 12a nie przekazuje materiałów powstałych w wyniku prac geodezyjnych lub kartograficznych, lub informacji o tych materiałach do państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego, .... - podlega karze grzywny. 2. W wypadkach określonych w ust. 1 orzekanie następuje na podstawie przepisów o postępowaniu w sprawach o wykroczenia.

@q mapę daj zamawiajacemu , a operat oddasz za pół roku. Niektórzy nie oddali operatu do dzisiaj. Podobno nikt Cię nie może zmusić. Takie u nas prawo.

@ Ale jak go docisnąć? już byłem z nim umówiony, czekałem 2 tygodnie na wizytę ale coś wyskoczyli i nie mógł ze mną porozmawiać o schemacie gml. Zleceniodawca miał uzyskać odbior do końca grudnia a bez map z inwentaryzacja jest to nie możliwe. Może ktoś wie ile kosztuje program do tych plików .emu? Nie chcę wchodzić w kontrowersyjne relacje z pracownikami starostwa.

@~y § 71.1.6 GML "lub zapisane w innym formacie uzgodnionym między wykonawcą a organem prowadzącym PZGiK". Pliki *.emu z ewmapy, to nie jakieś czary mary tylko "zwykłe" spakowane pliki obiektowe. Należy dociskać Starostę czyli Organ :), aby wydawał pliki w *.GML do modyfikacji z baz egib, gesut i bdot500. Wykonawca ma zwrócić poprawne pliki *.gml różnicowe dla każdej z baz. Moim zdaniem większym problemen jest cena za 1 ha każdej bazy 7.1-15 pln, 8.1-20 pln, 9.1-30 pln suma 65 pln/ha nie licząc osnowy.

No cóż Czy POGiK to przedszkole, które w statucie ma zapisane pomagać usmarkanym i usra...ym przedszkolakom, czy urząd, który udostępnia dane Państwowego, podkreślam państwowego, a nie samorządowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego geodetom uprawnionym, wykonującym samodzielne funkcje w dziedzinie geodezji, z całym dobrodziejstwem tego zasobu. Nie zwykłemu obywatelowi, ale geodecie uprawnionemu. To on ma zapisany przymiot własnej oceny tych dokumentów. Ciekawe, który sąd w procesie wyręcza kiepskiego adwokata? Jeżeli jest nie tak jak sądzę, to tylko oczekuję sytuacji, gdy Geodeta U przyniesie do PODGIK zgłoszenia i oczekiwać będzie podjęcia działań przez ten ośrodek, które zmierzać będą do wznowienia w terenie znaków granicznych, sporządzenia gotowej MDCP, inwentaryzacji, czyli szeroko pojętej pomocy udzielonej geodecie. Co najmiej w tej kwestii dyskusyjne jest stanowisko sądu.

Co powiat to inny format Wymagane formaty - wybrane przykładyz Polski: KCD - TurboEWID, GIV - GeoINFO, MAP - MapInfo, EMU - multieksport/mulitiimport danych do formatu tekstowego GEOBID-EWMAPA. Z GML nie podchodź do żadnego PODGiKu, chyba że są po (poprawnej) modernizacji EGiB wykonanej znacznie po 11 stycznia 2016 r.

@ Co to jest plik różnicowy .emu? jeden ośrodków żąda tego pliku i o innych to on nie chce słyszeć. Pani kierownik powiedziała mi żeby poszedł to pokoju na przeciwko i "porozmawiał" z dziewczynami to mi go "załatwią" ale ja nie chce ponosić dodatkowych kosztów. Co mam począć? Myślałem żeby zgłosić do głównego urzędu ale inny ośrodek wymaga pliku .map. Sam nie wiem co począć, ma ktoś jakiś pomysł.

W wszystlo z powodu naciągania art. 39 ust.5 Wszystko wisi na zapisie "ujawnionych uprzednio w ewidencji gruntów i budynków". Wielu "autorytetów" geodezyjnych w artykułach i książkach usprawiedliwia take naciąganie tego przepisu, że "zwykły" geodeta może nawet wyznaczać punkty z ZRD=7 (z błota powstaje jeszcze większe błoto).Trzeba zmienić ten zapis a nie go rozciągać robiąc krzywdę właścicielom nieruchomości i mętlik w głowach geodetów. To te "autorytety" powinny cierpieć za szerzenie zarazy. Co do podejścia WSA - szkoda słów. Tu działa znana zasada: zadowolić stronę (bo może się odwołać) a urząd się nie będzie odwoływał. Prace geodezyjne wykonają profesjonaliści (geod. uprawnieni), a nie przypadkowi ludzie z ulicy, którzy nie znają ZRD itd.

Pomagać ? A jak to się robi ? Hormony buzują . Przekwit. Je...ąć kogoś to tak. Ale pomagać ?

Urzędnik dla obywatela ale nie w Polskiej geodezji. Gdyby społeczeństwo było świadome co tu się dzieje w tym naszym cyrku geodezyjnym padło by ze śmiechu albo z niedowierzania. Na szczęści ta psychiczna, finansowa, emocjonalna przemoc urzędników na geodetach dzieję się ,,za zamkniętymi drzwiami rodzinnymi.'' Urzędnik znęca się nad geodetą ale nikt i tak się o tym nie dowie albo nie zrozumie. Z JEDNEJ STRONY Jesteśmy przez nich gnębieni a z drugiej zależni boimy się przeciwstawić - podobnie jak dzieci alkoholików.

Co może GUGiK ? GGK oczywiście może zlecić kontrolę w Starostwie. Tyle tylko, że Starosta protokół kontroli zawierający zalecenia pokontrolne może sobie mieć w głębokim poważaniu, a GGK ani WINGiK nie mają narzędzi aby przymusić Starostę do usunięcia nieprawidłowości wymienionych w protokole kontroli. Dlatego konieczna jest pionowa struktura tzw. Służby Geodezyjnej i Kartograficznej.

Rewolucja A to ciekawe. Całkowicie odwrócone stanowisko sądu. czuję, że będzie się działo. Soboń pisał, że to nie geodeta tylko inwestor, obywatel ponosi koszty aktualizacji baz danych i jest trzeba ułatwiać i wspierać.

ZRD Ktoś wie jak operat wyglądał po poprawie? Mam nadzieje, że wykonawca nie uparł się na wznawianie/wyznaczanie punktów granicznych z ZRD=7.... Osobną kwestią jest to, że jeśli PODGiK wydał dane z atrybutem ZRD=7, to jak można twierdzić, że jeszcze organ ma zawiadomić geodetę ? Czy wydające dane inspektor jeszcze ma zatańczyć i zaśpiewać definicje atrybutów? Przecież ZRD=7 to właśnie jest INFORMACJA skierowana do geodety - PROFESJONALISTY w swojej dziedzinie. Coś ten WSA słaby merytorycznie miejscami... Znam parę przypadków rozgraniczeń po wznowieniu/wyznaczeniu punktów z atrybutem ZRD=7 gdzie ewidentnie do sporu doprowadziła działalność geodety, który nie był profesjonalistą dopuszczając się takiej czynności. Pewnych czynności po prostu nie można wykonywać przy niektórych atrybutach punktów i tyle. Profesjonalista powinien o tym WIEDZIEĆ.

URZĘDNICY Niestety, tego większość urzędników nie rozumie. Samo niezgodzenie się ze stanowiskiem weryfikatora jest już dla urzędnika nadużyciem. Powraca gradem uwag w kolejnych protokołach. Wykonawca nie jest w stanie za każdym razem wszczynać procedur opisanych w PZGiK. Ja bym to nazwał terroryzmem urzędniczym i karał surowo. Oczywiście jest wiele PODGiKów, które rozsądnie podchodzą do sprawy i nie można tego uogólniać ale w znacznej większości jest to jednak chore przeświadczenie o swojej nieomylności osób, które niestety nie mają ani doświadczenia ani wyczucia ;-)

Kontrola GUGiK Mam nadzieję, że GGK zlecił już kontrolę tego dziadostwa i WINGiKa. Winnym zamieszania należy podziękować za służbę - do pracy w urzędzie też trzeba mieć predyspozycje.

@QQQ Napewno nie dotyczy to wszystkich odgików.Niektórzy potrafią nieutrudniać, a wręcz pomagać

Morał WINGiK i PODGiK do likwidacji. Po raz kolejny okazuje się że to szkodniki.

62 komentarze



zobacz też:



wiadomości

słowo kluczowe
kategoria
rok
archiwum
Skanery laserowe pomagają kręcić "Grę o tron"
czy wiesz, że...
© 2005-2019 Geodeta Sp. z o.o.
created by BRTSOFT

O nas

  • Właścicielem portalu Geoforum.pl jest Geodeta Sp. z o.o., wydawca miesięcznika GEODETA oraz serwisu egeodeta24.pl
  • Geoforum.pl jest portalem internetowym i obszernym kompendium wiedzy na tematy związane z geodezją, kartografią, katastrem, GIS-em, fotogrametrią i teledetekcją, nawigacją satelitarną itp. Od 2005 roku na bieżąco dostarcza informacji z powyższych dziedzin i umożliwia ich komentowanie.
  • GEODETA (Magazyn Geoinformacyjny) ukazuje się od czerwca 1995 roku i jest największym oraz najbardziej popularnym polskim miesięcznikiem prezentującym aktualne zagadnienia z zakresu: geodezji, kartografii, katastru, GIS-u, fotogrametrii i teledetekcji, nawigacji satelitarnej itp.
  • GEODETA cyfrowy to elektroniczna wersja tradycyjnego wydania miesięcznika. W serwisie egeodeta24.pl można zamawiać zarówno prenumeratę, jak i pojedynczne wydania

Zespół redakcyjny

  • Katarzyna Pakuła-Kwiecińska (redaktor naczelny)
  • Anna Wardziak (sekretarz redakcji)
  • Jerzy Przywara
  • Bożena Baranek (szefowa Działu Prenumeraty)
  • Jerzy Królikowski (redaktor prowadzący Geoforum.pl)
  • Damian Czekaj
  • Bogdan Grzechnik

Kontakt

Geodeta Sp. z o.o.
02-541 Warszawa,
ul. Narbutta 40/20
tel. (22) 849-41-63, 646-87-44
redakcja@geoforum.pl
Prenumerata
prenumerata@geoforum.pl
b.baranek@geoforum.pl
Reklama
k.kwiecinska@geoforum.pl
facebook twitter Instagram RSS