wiadomościksięgarniaprenumeratareklamakontaktRODOpolityka prywatności
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
reklama
strona główna rss
PRENUMERATA TRADYCYJNAPRENUMERATA CYFROWA
Geospatial Revolution, odc. 4
blog
DRONY DLA GEODETY

DRONY DLA GEODETY
NAWI

NAWI
NIWELATORY

NIWELATORY
TACHIMETRY

TACHIMETRY
SKANOWANIE LASEROWE

SKANOWANIE LASEROWE
BENTLEY GEOMAGAZYN

BENTLEY GEOMAGAZYN


reklama
reklama

W Polsce Ludowej

- «« « część 4 z 4


Styl lat 70.

Nowa ekipa rządząca Polską od końca 1970 roku miała za zadanie m.in.: zapewnić miejsca pracy dla wchodzącego w wiek produkcyjny wyżu demograficznego, unowocześnić kulejącą gospodarkę i otworzyć kraj na Zachód, zachowując jednocześnie sojusz robotniczo-chłopski i współpracę z krajami RWPG. Przy okazji mieliśmy sobie zbudować „drugą Polskę”.

Pierwszy okres (1971-76), podobnie jak tuż po wojnie, był czasem wielkich programów, jeszcze większych eksperymentów i takich samych reform. Jedna z nich miała miejsce w geodezji w 1973 r., czyli niedługo po dojściu do władzy ekipy Edwarda Gierka. Działano zgodnie z opracowanym przez fachowców z Wydziału Ekonomicznego i Wydziału Rolnego KC PZPR „Programem rozwoju geodezji i kartografii”. W rezultacie GUGiK przejął zadania zlikwidowanego ministra gospodarki komunalnej, a od ministra rolnictwa – sprawy ewidencji gruntów w miastach. Główny urząd poza własnymi przedsiębiorstwami miał teraz nadzorować pracę 19 miejskich i wojewódzkich przedsiębiorstw komunalnych i 83 pracowni podległych prezydiom miejskich rad narodowych (urzędom miasta). Po 20 latach przerwy objął z powrotem archiwa geodezyjne (czyli mapy i operaty pomiarowe). Nowym szefem urzędu został drugi i ostatni (jak na razie) niegeodeta w jego historii – Czesław Przewoźnik.

Jednym ze sposobów na lepsze zarządzanie gospodarką było stworzenie geodezyjnego zjednoczenia, czyli organu pośredniego pomiędzy przedsiębiorstwami a ministerstwami(rozwiązania znanego w innych resortach od lat 50.). W przypadku geodezji ta dodatkowa czapka administracyjna – Zjednoczenie Przedsiębiorstw Geodezyjno-Kartograficznych „Geokart” – sterowała od 1974 do 1982 roku 17 okręgowymi przedsiębiorstwami geodezyjno-kartograficznymi i wspomnianymi pracowniami miejskimi. Było to zgodne z lansowanym wówczas „modelem organizacyjnym służby geodezyjno-kartograficznej”.

geodezja

Na obsłudze mostu kolejowego

Następna „zawierucha” miała miejsce w 1975 r. z chwilą utworzenia 49 województw i dwustopniowego podziału administracji terenowej. Przy tej okazji powstało nowe ministerstwo (Administracji, Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska), które wzięło pod opiekę Główny Urząd Geodezji i Kartografii. Nie najgorzej funkcjonujące dotąd struktury zaczęły szwankować w bałaganie kompetencyjnym i organizacyjnym, a zrodzone wtedy mega-firmy geodezyjne walczyły na dwóch frontach: ze zbiurokratyzowaną administracją i coraz większymi kłopotami zaopatrzeniowymi. Reformy przynosiły efekt odwrotny do zamierzonego.

W 1975 r. utworzono z kolei wojewódzkie biura geodezji i kartografii z głównymi geodetami województw na czele. W miastach i niedawno powstałych gminach mieli być lokowani geodeci miejscy i gminni. Mimo wielkich wysiłków ówczesnych władz obsadzenie prawie 3500 nowych stanowisk szło opornie. Po 5 latach tylko co trzecia gmina zatrudniała geodetę. Brakowało chętnych. Upór centrali jednak zwyciężył. Ludzi po prostu przesuwano z produkcji i sadzano za biurkami. Skończyło się na 4 tysiącach urzędników, mimo sugestii samej geodezyjnej administracji terenowej (WBGiTR, GGW), że geodeta w każdej gminie to nonsens.

Reformy miały jednak ponownie skonsolidować branżę. Od 1952 r. w administracji centralnej trwała bowiem rywalizacja dwóch opcji: skupienia wszystkiego w jednym ręku i najlepiej pod jakimś generałem (jak w latach 1946-52 i 1956-72) oraz zapędów poszczególnych resortów, by jak najwięcej zgarnąć pod swoje skrzydła. Nie jest tajemnicą, że mniej lub bardziej skrywana walka o zakres kompetencji pomiędzy GUGiK a Ministerstwem Rolnictwa trwa do dzisiaj. Liczne reorganizacje, jakie nastąpiły po drodze, doprowadziły tylko do tego, że zbudowana tuż po wojnie scentralizowana struktura geodezyjna faktycznie rozpadła się. Na początku lat 70. branża rozczłonkowana była na ponad 1100 jednostek poległych kilkunastu ministerstwom (na 23 w ogóle). W tym stanie rzeczy praktycznie niemożliwe stało się prowadzenie spójnej polityki, a osiągane wyniki z reguły nie pokrywały się z nakreślonymi wcześniej planami. Działano jak w latach 50., chociaż druga połowa lat 70. to już była inna epoka. Poza tym wszyscy wiedzieli, że kryzys wisi w powietrzu.

Ocenia się, że na początku roku 1980 w branży pracowało 44 tys. osób (!), z czego ponad 23 tys. samych geodetów. Ponad 42% zatrudnionych było w pionie GUGiK, a 31% w resorcie rolnictwa. Tak jak ci pierwsi nie byli jednak w stanie wykonać nierealnych zadań związanych z mapą topograficzną czy zasadniczą, tak ci drudzy byli permanentnie nieskuteczni na obszarach wiejskich, chociażby z uwagi na brak koordynacji pomiędzy planowaniem przestrzennym a pracami urządzeniowo-rolnymi.

O ile jednak przeciętna firma geodezyjna w latach 60. liczyła od 200 do 400 osób, to po reformie i konsolidacji z roku 1973 pięć największych miało zatrudnienie na poziomie 1000 osób! W 1979 r. w OPGK Kraków pracowało 1500 osób, a w stołecznym WPG i wrocławskim OPGK po ponad 1100! Byliśmy ewenementem na skalę światową. Dochodziło do takich wyczynów, że w czasie 6 miesięcy wykonywano 99% zadań rocznych. Jak na budowie osiedla Muranów w latach 50., o czym z dumą meldował na IX Zjeździe PZPR w 1981 r. ówczesny szef Stowarzyszenia Geodetów Polskich – Zdzisław Adamczewski. Podczas gdy mieliśmy permanentne zaległości w aktualizacji ewidencji gruntów, leżącą odłogiem ewidencję budynków i wieloletnie opóźnienie w opracowaniu mapy topograficznej i zasadniczej, czyli krótko mówiąc – jeden potężny bałagan, w 1977 r. przyznawano ministerialne nagrody za zorganizowanie... stanowisk geodetów gminnych, a kierownikom geodezyjnej nawy w 1979 r. marzyło się założenie sieci triangulacyjnej dla całego kontynentu afrykańskiego... Absurd gonił absurd.

Pierwszymi oznakami kryzysu były spadające na łeb na szyję zarobki i trudności zaopatrzeniowe. W planach rocznych w końcu lat 70. narzucano 10-procentowe zwiększenie produkcji, ustalając jednocześnie wzrost płac na poziomie co najwyżej 3%.

geodezja

Na budowie Dworca Centralnego w Warszawie

W ciągu kilku lat wynagrodzenia w branży spadły o kilkadziesiąt procent. Na nowy sprzęt pomiarowy trzeba było czekać całe lata, a w przedsiębiorstwach wprowadzono limity zaopatrzeniowe, jak chociażby na zużycie paliwa (200-300 litrów miesięcznie na samochód). Doszło do tego, że socjalistyczne firmy wspomagali prywatnymi samochodami ich pracownicy. Zapomniano tylko, że odpłatność w wysokości 3 zł/km nie pokrywa kosztów paliwa i amortyzacji pojazdu.

Megaskala zadań geodezji z lat 70. odbiła się boleśnie w następnych latach. W istocie prawie żadnego z wielkich przedsięwzięć z tej dekady nie wykonano w planowanym terminie, niektóre przerwano albo jakość ich wykonania pozostawiała wiele do życzenia. Dość powiedzieć, że w 1985 r. przy ocenie podstawowego zadania branży, jakim od roku 1955 r. była ewidencja gruntów, stwierdzono, że ponad 30% opracowań nadaje się praktycznie do kosza. Wytyczano jednak ciągle nowe zadania, a geodetów było wciąż za mało, chociaż liczono ich już w dziesiątkach tysięcy.

Oprac. Jerzy Przywara

część 4 z 4
«« « 1 2 3 4



dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze menu_text_pl



reklama
reklama





© 2005-2019 Geodeta Sp. z o.o.
mapa stronyprenumeratareklamakontakt