wiadomościksięgarniaprenumeratareklamakontaktRODOpolityka prywatności
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
reklama
strona główna rss
PRENUMERATA TRADYCYJNAPRENUMERATA CYFROWA
film
Uber "naprawia" GPS w miastach
blog
NAWI

NAWI
NIWELATORY

NIWELATORY
TACHIMETRY

TACHIMETRY
SKANOWANIE LASEROWE

SKANOWANIE LASEROWE
DRONY DLA GEODETY

DRONY DLA GEODETY
BENTLEY GEOMAGAZYN

BENTLEY GEOMAGAZYN


reklama
reklama

Archiwum GEODETY


Regulamin internetowego Archiwum GEODETY


1995199619971998199920002001200220032004
2005200620072008200920102011201220132014
20152016201720182019
| Kwiecień 2019, Nr 4 (287) |


• Czy precyzyjne pomiary smartfonem są już możliwe? Testom zostały poddane dwa urządzenia mobilne • Sprzęt geodezyjny pod specjalnym nadzorem? Raport grupy roboczej działającej przy Głównym Urzędzie Miar • Geodeta czy urbanista? O opiniowaniu projektu podziału w postępowaniu sądowym • Wspieram Temidę od ponad pół wieku. ...

powrót

Rozmawiała Anna Wardziak

Wspieram Temidę od ponad pół wieku

Z Mieczysławem Sobolem, byłym głównym geodetą województwa tarnowskiego i od 56 lat biegłym sądowym z zakresu geodezji, rozmawiamy o jego życiu i pasjach

fot. AW
fot. AW
Mieczysław Sobol urodził się w Warszawie, ale całe swoje życie związał z Tarnowem i regionem tarnowskim. Był głównym geodetą województwa tarnowskiego, inicjatorem utworzenia na tym terenie mapy zasadniczej oraz wydania atlasu województwa, a także założycielem Zespołu Uzgadniania Dokumentacji Projektowej. Od ponad pół wieku wydaje opinie jako biegły sądowy z zakresu geodezji. Jest też entuzjastą dawnych map, odnalazł m.in. najstarszy znany obraz kartograficzny rejonu tarnowskiego z 1678 r. oraz plan Tarnowa z roku 1796.

ANNA WARDZIAK: Od wielu lat mieszka pan w Tarnowie, ale z pochodzenia jest warszawianinem.

MIECZYSŁAW SOBOL: Urodziłem się w 1934 r. w Warszawie w rodzinie oficera Wojska Polskiego. Jednak wychowywała mnie matka, gdyż od wybuchu wojny w 1939 r. do 1968 r., kiedy z ojcem spot­kałem się ponownie, miałem z nim kontakt jedynie listowny. Ojciec w 1939 r. dostał przydział do Armii „Poznań”. Po agresji sowieckiej w ostatniej chwili przekroczył granicę z Rumunią i dołączył do formowanej we Francji polskiej armii, z którą walczył na wielu frontach. Był lotnikiem, szefem uzbrojenia dywizjonów 300, 301 i 302. Uczestniczył w bit­wie powietrznej o Anglię. Kończył wojnę w dowództwie polskiego lotnictwa w Anglii i w tym kraju pozostał. Nie zdecydował się wrócić do komunistycznej Polski, bo przewidywał, co może go tu czekać. W tamtych czasach oznaczałoby to dla niego więzienie, tortury, a nawet wyrok śmierci. Podwładny ojca wrócił do Polski, początkowo Marian Spychalski [działacz komunistyczny, w latach 1945-49 wiceminister obrony narodowej i jednocześnie zastępca naczelnego dowódcy Wojska Polskiego ds. polityczno-wychowawczych – red.] mianował go dowódcą jednostki lotniczej, a nawet przydzielono mu mieszkanie w Warszawie. Równocześnie jednak Urząd Bezpieczeństwa wytoczył mu sprawę o szpiegostwo, dostał karę śmierci i wyrok wykonano. Zaraz po tej historii ostrzegaliśmy ojca w listach, żeby nie wracał. Ale po odwilży w 1956 r. pisaliśmy, żeby wrócił. On jednak w swoich listach tego tematu nie podejmował, bo myślał, że to UB każe nam tak pisać.

Jak pan wspomina spotkanie z ojcem po 30 latach korespondowania?

W 1968 roku ojciec zaprosił mnie na miesiąc do siebie do Nottingham. Zawiózł mnie wówczas do sąsiedniej miejscowości Newark na cmentarz, z którego spora część jest wydzielona dla żołnierzy z polskich oddziałów, którzy zginęli podczas II wojny. Były tam też groby gen. Władysława Sikorskiego oraz prezydenta Władysława Raczkiewicza. Jak wiemy, w 1993 r. szczątki generała zostały przeniesione na Wawel. Namawiałem ojca do powrotu, ale powiedział, że musi uskładać trochę pieniędzy, bo ma małą emeryturę. Ona była mała na brytyjskie warunki, ale gdyby wrócił do Polski, to byłoby dużo. Ostatecznie jednak nic z tych planów nie wyszło, bo ojciec nagle zmarł...

Pełna treść rozmowy w kwietniowym wydaniu miesięcznika GEODETA

powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze edition_article



reklama

Wydanie

rok
słowa kluczowe
rozdzielane przecinkami

reklama





2009 created by BRTSOFT.com
© 2005-2019 Geodeta Sp. z o.o.
mapa stronyprenumeratareklamakontakt