wiadomościksięgarniaprenumeratareklamakontaktRODOpolityka prywatności
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
reklama
strona główna rss
PRENUMERATA TRADYCYJNAPRENUMERATA CYFROWA
film
Mobilne skanowanie na Motławie
blog
DRONY DLA GEODETY

DRONY DLA GEODETY
NAWI

NAWI
NIWELATORY

NIWELATORY
TACHIMETRY

TACHIMETRY
SKANOWANIE LASEROWE

SKANOWANIE LASEROWE
BENTLEY GEOMAGAZYN

BENTLEY GEOMAGAZYN


reklama
reklama

Archiwum GEODETY


Regulamin internetowego Archiwum GEODETY


1995199619971998199920002001200220032004
2005200620072008200920102011201220132014
20152016201720182019
| Grudzień 2006, Nr 12 (139) |


• Atmosfera najważniejsza – rozmowa z dr. Ryszardem Preussem, byłym wiceprezesem GUGiK • Geodezja razy dwa – nagrody ministra budownictwa za wybitne osiągnięcia twórcze w dziedzinie geodezji i kartografii • Bałagan lekko kosmiczny, czyli jaka jest obecna sytuacja na rynku zobrazowań satelitarnych • Wprowadzenie ...

powrót

Jerzy Przywara

Gniazda skrętu przyspawane

Polska to dziwny kraj, a polska geodezja jeszcze dziwniejsza. Żeby geodeta mógł się tutaj zająć modernizacją ewidencji gruntów i budynków, powinien mieć w małym paluszku: 11 ustaw, 11 rozporządzeń, 1 dekret, 10 instrukcji technicznych, jakieś 2 zalecenia techniczne, a do tego warunki techniczne i na dokładkę parę innych niewymienionych z nazwy przepisów. Przynajmniej tak jest w stolicy.

Dziwny kraj, to i dziwni ludzie. Weźmy takich przedsiębiorców geodezyjnych. Nie znam takiego, który zadeklarowałby znajomość wszystkich tych ustaw, rozporządzeń i instrukcji. Tak naprawdę, to chyba nikt nie ma takiej wiedzy. Znam za to takich, którzy biorą każdą ewidencyjną robotę, jak leci. Niektórzy zabrali się za modernizację EGiB w Warszawie. Ale to nie oni są dziwni. Za dziwnych należy uznać tych, którzy zrezygnowali z wykonania tej roboty, bo nie chcieli łamać przepisów. Coś podobnego!
A tak w ogóle, to od pewnego czasu wszyscy w Polsce znają się na geodezji, tak jak na pogodzie, sporcie i polityce. Ponieważ wszyscy się znają, to wszyscy mogą mierzyć i robić mapy, w szczególności zaś pisać specyfikacje przetargowe lub kierować jednostkami tzw. służby geodezyjnej. Styl ten w ostatnim czasie wydaje się być bardzo „trendy”.
Jak powszechnie wiadomo, wróg czai się wszędzie. Okazuje się, że wrogiem obywatela może być postęp techniczny. W geodezji, oprócz przyspieszenia pomiarów, przyniósł on jeszcze zwiększenie ich dokładności. Tam, gdzie kiedyś podawaliśmy wyniki w metrach czy morgach, dzisiaj bez trudu osiągamy milimetry i metry kwadratowe. Wyobraźmy sobie hipotetyczną, idealnie prostokątną działkę. Po każdej wizycie geodetów nasza działka wygląda inaczej. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że po kolejnych „zabiegach” jej obraz na mapach jest wszystkim, tylko nie prostokątem. A jej powierzchnia może się znacznie zmniejszyć lub zwiększyć.

Pełna treść artykułu w grudniowym wydaniu GEODETY

powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze edition_article



reklama

Wydanie

rok
słowa kluczowe
rozdzielane przecinkami

reklama





© 2005-2019 Geodeta Sp. z o.o.
mapa stronyprenumeratareklamakontakt