wiadomościMiesięcznik GEODETAprenumeratareklamaksięgarniakontaktRODOpolityka prywatnościnewsletter
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
blog

Archiwum GEODETY


Regulamin internetowego Archiwum GEODETY


1995199619971998199920002001
2002200320042005200620072008
2009201020112012201320142015
2016201720182019202020212022
| Styczeń 2004, Nr 1 (104) |


• Czy GUGiK przetrwa? • Porządki na rynku nieruchomości – rozmowa z Henrykiem Jędrzejewskim, architktem nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami • Ortointeres • Z życia Teodora Józefa Blachuta, fragmenty książki wybitnego polskiego fotogrametry, który karierę naukową zrobił w Kanadzie

powrót

Jerzy Przywara

Ortointeres

Chcielibyśmy, żeby urzędnicy mogli być, tak jak żona cezara, poza wszelkim podejrzeniem, a z drugiej strony, żeby firmy wykonawcze miały możliwość pracowania na czytelnych zasadach
Jerzy Albin
Konferencja ODGiK w Elblągu, 24 kwietnia 2003 r.

Pierwsze czarno-białe ortofotomapy pojawiły się na świecie w latach sześćdziesiątych. Długo były czymś wyjątkowym, a spopularyzowały się dopiero jakieś 10 lat temu. Odtąd coraz częściej zajmują miejsce w ofertach reklamowych także polskich firm geoinformatycznych. Nie tak dawny rarytas spowszedniał do tego stopnia, że zdobi co drugi gabinet samorządowego urzędnika. Zajął też poczesne miejsce w pracowniach projektowych i architektonicznych, biurach planowania, wydziałach katastralnych itp. Każdy może za jedyne 1200-2000 zł od arkusza zamówić to „dzieło sztuki”, a chętnych do jego wykonania nie brakuje.
Jednakże usilne zabiegi czynione przez GUGiK w ostatnich tygodniach ub.r. mogą spowodować, że już niedługo będzie nam grozić prawdziwa ortofotomapowa klęska urodzaju oraz likwidacja kilku firm fotolotniczych. 7 października 2003 r. główny geodeta kraju Jerzy Albin wystąpił do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o zgodę na udzielenie zamówienia z wolnej ręki na wykonanie obrazów satelitarnych wysokiej rozdzielczości z satelity QuickBird oraz wykonanie na ich podstawie ortofotomapy dla terenu całej Polski. Zgodę taką 18 listopada uzyskał. Teraz wystarczy tylko podpisać umowę za jakieś 68 mln złotych (18 mln dolarów).

Pstryk z samolotu
Ortofotomapa to przetworzone zdjęcie powierzchni Ziemi (kolorowe lub czarno-białe) odpowiadające parametrami dokładnościowymi mapie wielkoskalowej. Takie zdjęcie-mapa lub odwrotnie. Droga do niego nie jest jednak taka prosta, jakby się z pozoru wydawało. Aby je uzyskać, trzeba przede wszystkim dysponować specjalistyczną kamerą. Na rynku można kupić kamerę analogową – rejestrującą obraz na kliszy fotograficznej lub też cyfrową – w której materiał światłoczuły zastępuje specjalna matryca, a nośnikiem zapisanej informacji nie jest światłoczuła emulsja, lecz twardy dysk. RC30 – nowa analogowa kamera fotogrametryczna Leiki – kosztuje ok. 750 tys. dolarów, przechodzona” co najmniej 1/4 tej kwoty. Z kolei DCM, cyfrowe cacko firmy Intergraph, które pojawiło się ostatnio na rynku, to wydatek rzędu 1,5 mln dolarów.
Do kamery niezbędny jest dodatek w postaci samolotu. Może być cessna, piper,a w ostateczności zlin. Na nowy trzeba wyłożyć mniej więcej 1,5 mln dolarów, na używany – minimum 200 tysięcy. Do samolotu przydałyby się jeszcze: lotnisko, hangar, pilot, obsługa naziemna itp. Żeby działalność całego tego zestawu zalegalizować, niezbędne jest spełnienie licznych rygorystycznych przepisów dotyczących np. bezpieczeństwa lotu.
Gdy w końcu jednopłat oderwie się od ziemi, pstryknie 300 czy 400 zdjęć i szczęśliwie wyląduje, to rolki z naświetlonymi filmami trzeba wywołać (o zdjęciach cyfrowych na razie możemy pomarzyć). Jeśli to filmy kolorowe, to nie ma wyboru i trzeba jechać do monopolisty – laboratorium Centralnego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej w Warszawie. Potem jeszcze należy zeskanować poszczególne klatki, żeby analogowy wsad można było zacząć przetwarzać na cyfrowy produkt. Do tego etapu produkcji potrzeba przynajmniej kilkunastu wysokiej klasy specjalistów, tyle ż wydajnych komputerów, drogiego oprogramowania i dobrej jakości plotera. Dalej wystarczy już „tylko” zrobić aerotriangulację, zebrać dane do Numerycznego Modelu Terenu, wygenerować ortofoto, zmozaikować, wykadrować do sekcji, skorygować radiometrycznie i w końcu będzie można powiedzieć, że mamy to, o co na początku chodziło. Czyli ortofotomapę.
Zupełnymi drobiazgami, acz niezbędnymi w całym tym biznesie, są: ubezpieczenie samolotu (50-150 tys. zł rocznie), paliwo (jedno tankowanie 4-5 tys. zł), rolka filmu (4-5 tys. zł), pomiar kilkudziesięciu czy też kilku tysięcy punktów osnowy (po 50 zł za pkt), certyfikat bezpieczeństwa przemysłowego (parę miesięcy chodzenia z papierami) itp. Cały ten kram niezbędny jest nawet wtedy, gdy nasze dzieło robi tylko za landszaft w pierwszym lepszym gabinecie. Poważnie rzecz ujmując, wykonywanie zdjęć lotniczych i najpopularniejszego wytwarzanego z nich produktu, czyli ortofotomapy, to kosztowny interes. Po to, by się kręcił, a firma posiadająca samolot nie musiała do niego dokładać, potrzebne są zlecenia o wartości co najmniej 1,5 mln zł rocznie (na wykonanie zdjęć) i jeszcze kilkaset tysięcy na ortofoto i inne informatyczne usługi realizowane chociażby w zimowych przerwach na latanie.

Pełna treść artykułu w styczniowym wydaniu GEODETY


powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

ładowanie komentarzy

Wypis lub wyrys przez ePUAP
czy wiesz, że...
© 2005-2022 Geodeta Sp. z o.o.
created by BRTSOFT

O nas

  • Właścicielem portalu Geoforum.pl jest Geodeta Sp. z o.o., wydawca miesięcznika GEODETA oraz serwisu egeodeta24.pl
  • Geoforum.pl jest portalem internetowym i obszernym kompendium wiedzy na tematy związane z geodezją, kartografią, katastrem, GIS-em, fotogrametrią i teledetekcją, nawigacją satelitarną itp. Od 2005 roku na bieżąco dostarcza informacji z powyższych dziedzin i umożliwia ich komentowanie.
  • GEODETA (Magazyn Geoinformacyjny) ukazuje się od czerwca 1995 roku i jest największym oraz najbardziej popularnym polskim miesięcznikiem prezentującym aktualne zagadnienia z zakresu: geodezji, kartografii, katastru, GIS-u, fotogrametrii i teledetekcji, nawigacji satelitarnej itp.
  • GEODETA cyfrowy to elektroniczna wersja tradycyjnego wydania miesięcznika. W serwisie egeodeta24.pl można zamawiać zarówno prenumeratę, jak i pojedynczne wydania

Zespół redakcyjny

  • Katarzyna Pakuła-Kwiecińska (redaktor naczelny)
  • Anna Wardziak (sekretarz redakcji)
  • Jerzy Przywara
  • Jerzy Królikowski (redaktor prowadzący Geoforum.pl)
  • Damian Czekaj
  • Bogdan Grzechnik

Kontakt

Geodeta Sp. z o.o.
02-541 Warszawa,
ul. Narbutta 40/20
tel. (22) 849-41-63, 646-87-44
redakcja@geoforum.pl
prześlij newsa

Prenumerata
prenumerata@geoforum.pl
egeodeta24@geoforum.pl
Reklama
k.kwiecinska@geoforum.pl

facebook twitter linkedIn Instagram RSS