Trójka studentów ze Stanów Zjednoczonych skonstruowała i wystrzeliła 2 września br. proste urządzenie teledetekcyjne, które wzniosło się na wysokość ponad 30 km i wykonało zdjęcia naszej planety. Całkowity koszt amatorskiej misji wyniósł… 148 dolarów.
Projekt o nazwie „Icarus” to po prostu balon, pod który podwieszono: zbiornik z helem, aparat Canon A470, wyposażony w GPS telefon Motorola i290 oraz cztery baterie typu AA. Całość waży około 800 gram. W trakcie trwającego 5 godzin lotu balon wzniósł się na 93 tys. stóp (około 31 km) i przeleciał 20 mil. Choć wykorzystywanie balonów w teledetekcji ma bardzo długą historię, to projekt „Icarus” wyróżniają wyjątkowo niskie koszty. Dla porównania analogiczna misja przeprowadzona niedawno przez hiszpańskich studentów i opisana w „New Scientist” kosztowała ponad 1,3 tys. dolarów.
Grupa pasjonatów zapowiedziała, że już wkrótce przeprowadzą kolejne próby z „Icarusem”. Co więcej, w internecie planują zamieścić szczegółową instrukcję wykonania analogicznego urządzenia. Studenci zapewniają także, że misja balonu w żadnym wypadku nie łamie regulacji Federalnej Agencji Lotnictwa (FAA), o ile całkowita waga urządzenia nie przekracza 4 funtów.
