wiadomościksięgarniaprenumeratareklamakontaktRODOpolityka prywatności
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
PRENUMERATA TRADYCYJNAPRENUMERATA CYFROWA
blog
|2019-11-08| Geodezja, Prawo

WSA o klauzulowaniu map do celów projektowych

Czy mapa do celów projektowych załączona do projektu budowlanego musi być opatrzona klauzulą określoną w prawie geodezyjnym? Niedawno zapadł kolejny wyrok sądu administracyjnego w tym zakresie.


WSA o klauzulowaniu map do celów projektowych

Sprawa dotyczy postępowania dotyczącego legalizacji samowoli. W maju br. powiatowy inspektor nadzoru budowlanego zatwierdził projekt budowlany samowolnie wybudowanego budynku gospodarczego o powierzchni zabudowy blisko 70 m kw.

Od decyzji tej wpłynęło odwołanie do WINB, ten zaś uchylił to rozstrzygnięcie. W uzasadnieniu wojewódzki inspektor zwrócił uwagę, że projekt zagospodarowania działki lub terenu, który stanowi integralną część projektu budowlanego, powinien być sporządzony na aktualnej mapie do celów projektowych. Tymczasem w analizowanym przypadku przedłożono mapę prezentującą stan z roku 1999, a od tego czasu opracowanie to się ewidentnie zdezaktualizowało.

Dlatego w ocenie WINB celowe jest wezwanie inwestorów do sporządzenia projektu na aktualnej mapie do celów projektowych, opatrzonej klauzulą o której mowa w rozporządzeniu ws. organizacji i trybu prowadzenia PZGiK. Aktualność mapy można bowiem ustalić jedynie na podstawie owej klauzuli. Dopiero po przedłożeniu przez inwestora projektu sporządzonego na aktualnej mapie (z uwzględnieniem wszystkich obiektów na działkach sąsiednich) będzie można odnieść się do zarzutu niezachowania odległości pomiędzy samowolnie wybudowanym budynkiem gospodarczym a konstrukcją sąsiednią – orzekła wojewódzka inspekcja.

Właściciele legalizowanej samowoli odwołali się od decyzji WINB do WSA w Białymstoku, ten zaś orzeczeniem z 30 sierpnia br. (sygn. akt II SA/Bk 555/19) oddalił ich sprzeciw.

W uzasadnieniu czytamy: „stwierdzić trzeba, że kopia mapy do celów projektowych w rozumieniu przepisów prawa budowlanego, to kopia opatrzona klauzulą, a część rysunkową projektu zagospodarowania działki lub terenu, będącego elementem projektu budowlanego, sporządza się na aktualnej kopii mapy do celów projektowych, która powinna być opatrzona klauzulą według wzoru określonego w załączniku nr 5 do rozporządzenia ws. organizacji i trybu prowadzenia PZGiK. Tylko taka klauzula daje organowi administracji architektoniczno-budowlanej pewność, iż projekt opracowano w oparciu o materiał przyjęty do zasobu w wyniku pozytywnej weryfikacji, o której mowa w powołanym art. 12b ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne”.

Co ważne, WSA powołał się w uzasadnieniu na wcześniejszy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (sygn. akt II OSK 1088/18), o którym pisaliśmy w GEODECIE 9/2019.

Orzeczenie nie jest prawomocne.

JK


«« powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze news_pl
Rozmarzony Dane wysyla sie e-mail w odpowiedmim formaci. Egzamin... a 3 lata stażu na zasadzie albo pracujesz za tyle i będziesz miła wpis w dziennik albo wezmę kogoś bez wykształcenie Po co wychowywać sobie konkurencje? Tu jest konflikt interesów.

#R uprawnienia u nas są po to, żeby składać operaty do zasobu. Egzamin jest wyłącznie ze znajomości przepisów, oczywiście polskich, napisanych co do zasady w poprzednim ustroju, nawet kataster znamy tylko z teorii. Ale to nie przeszkadza habilitowanym za tamtych czasów znawcom organizować szkoleń z "katastru". W kwestii teorii mierzenia praktycznie niczego nie nauczyłem się po studiach, ale praktyki obsługi budów współczesnymi metodami nauczyłem się już po studiach, na budowach. Na studiach to była jakaś archeologia. Najśmieszniejszy był egzamin z "4", bo nawet komisja nie bardzo miała o co pytać, to jest know-how firm wyspecjalizowanych w danych dziedzinach i inwestorzy pytają o doświadczenie, nie uprawnienia. Poza GDDKiA, tylko po to to zdawałem. Najśmieszniejsze, że w efekcie u nas nikt za nic nie odpowiada, urzędnicy PODGiK chcą tylko ładnych operatów, bo te są sprawdzane w ramach kontroli WINGiK. To wszystko jest coraz bardziej oderwane od rzeczywistości. A jak wygląda to przekazywanie danych?

Po co sa uprawnienia geodezyjne??? Tak,są inwentaryzowane na bieżąco, nie ma mowy o ożywaniu przysłowiowej różdżki. I tworzeniu danych nie mierząc rury czy kabla przed zasypaniem. Akurat wczoraj pomierzyłem rurę przed zasypaniem. Pracuje teraz przy budowie hali widowiskowo sportowej. I to główny wykonawca jest odpowiedzialny za dostarczenie danych. W tym wypadku firma budowlana ma dostarczyć dane do urzędu w Oslo. W mojej firmie ponad 40 osob prawie wszyscy, nie licząc asystentów ma wykształcenie wyższe geodezyjne. I wszyscy jesteśmy nazywani geodetami. Liczba inwestycji na mieszkańca jest nie porównywalnie większa. Obsługujemy własnie budowę 2X20 km tunelowania TBM. Park sprzetowy: Wszystko Leica albo Trimble, topowe modele ONE MAN STATION to standard, (Wiekszosc zadan w pojedynke), Scanery P50 Skaner mobilny pegasus i pegasus II. To chyba w polskich relaiach nie majac uprawnien, nie moge nazwac sie geodeta? Bez wzgledu na wiedze i doswiadczenie. Tu niema czegos takiego jak uprawnienia. Bo po co???

@#R, a co z GESUT tzn. czy zakopywane przewody są inwentaryzowane i gdzieś przekazywane na bieżąco? Z tego, co obserwowałem w innym kraju, to na inwestycji pojawiają się ludzie z branż, oznaczają swoje studzienki, wykrywają przewody, (najpierw zgrubnie szukają ręcznymi GPS-ami) i markują do pomiaru. Na posesjach dbają o to też właściciele. W pewnym sensie podobnie jest z granicami (ciekawostka: ja stale słyszę w Polsce zdziwienie u klientów, że gmina nie ma swojego geodety), tzn. oznacza się w ternie granice inwestycji przed rozpoczęciem robót. Ale raczej nikt tego nie robi "na zapas", jak i pomiaru syty-wys. Tyle że tam mają dużo większą kulturę dbania o nieruchomości, nie jak u nas, gdzie własność prywatna nie była w modzie. Co do ilości geodetów: proszę brać pod uwagę, że to nie jest "nauka" na zachodzie, robiących pomiary jak #R bez uprawnień nie nazywa się oficjalnie geodetami, ale jest ich sporo i też potrzebują ludzi do tej pracy. I stać ich na lepszy sprzęt niż nas, składaczy ładnych operatów.

~bósaz ... a, to wszystko jasne. Twoim zdaniem geodezja w Polsce nie ma służyć temu żeby w profesjonalny sposób realizować potrzeby obywateli, państwa i gospodarki a temu, żeby jak najwięcej osób znalazło w niej zatrudnienie, niezależnie od tego jakie posiadają kwalifikacje. Nieważne, że za dziadoskie pieniądze, nieważne, że kosztem bałaganu, opóźniania procesu inwestycyjnego, niepewności co do granic posiadanych nieruchomości itp. Ważne, że w geodezji będziemy realizować w praktyce idee państwa socjalistycznego które taką geodezję nam zostawiło. No... nie zaskoczyłeś mnie argumentacją.

a ile jest mieszkańców w tej Norwegi lub w Szwecji to wiesz, bo chyba mniej niż w Polsce to i mniej geodetów czy może sie mylę

~realista Tak, tylko w tych krajach pracuje 1/3 geodetów co u nas, np w Norwegi(czy tam Szwecji, teraz nie jestem pewien) jest jedna uczelnia co rocznie szkoli 30 tamtejszych geodetów. jesteś pewien, ze się załapałbyś?

@krzys kilkukrotnie próbowałem przekazać służbie geodezyjnej informację, że inwestor z kierownikiem budowy nie dopełnili formalności i nie zapewnili geodezyjnej inwentaryzacji w wykopie, wykazując na mapie przewód jako pomierzony wykrywaczem i wg materiałów branżowych, projektu. I wiesz, jak się to kończy? To ja mam ponieść konsekwencje tego, i wszelkie koszty, choć nie ja zawiniłem. Służba geodezyjna nawet nie chciała chcieć powiadomić nadzoru budowlanego - otóż tak wam własnie zależy na jakości danych. Dostałem ustne uwagi, ze przecież geodeta powinien to wziąć na siebie i jak wykażę z pomiaru, to wszyscy będą zadowoleni, zwłaszcza dbający o swoje stołki inspektorzy obu wydziałów. A gestorzy sieci mają w nosie te koszty, im nie zależy, bo taki obecnie stworzyliśmy im unikalny w Europie klimat. I tak będzie, skoro płaci nam zasypujący, a wymagania stawia urzędnik, któremu zależy wiadomo na czym. A stare pomiary, cóż, wiele mnożna pisać o dawnych osnowach, raczej lokalnych. Wszystko się rozłazi odkąd jest GPS.

Do Rozmarzony Ale opisz jak robisz podział działki, wznowienie granic nieruchomości?~rozmarzony 2019-11-11 12:09:48 W Norwegii takimi sprawami zajmuje sie gmina i geodeta gminny. Gmina moze zlecic takie zadania firmie. Moja firma sie tym nie zajmuje. Nigdy nie robilem podzialu. Ale tyczylem granice dla przeprowadzenia wizji lokalnych. Zajmojemy sie , skanowaniem, skanowaniem mobilnym, fotogrametria, pomiar i tworzenie modeli terenu, tyczeniem, zakladaniem i pomiarem sieci, obsluga inwestycji, tunele, mosty, kolej, Wszystko oprucz katastru. Nie mam uprawnien wiec nie moge wrocic i pracowac w Ojczyznie...

Dodam jeszcze, może jedyni ludzie nie pasujący do realiów naszego kraju to ci którzy sprawują w geodezji kierownicze stanowiska i decydują o jej obrazie. Nie przyszło Ci, nie przyszło to Państwu do głowy?

~bósaz - zadaj to pytanie innym, np. przedstawicielom krajów w których nie istnieje zasób a mimo to istnieje zawód geodety (mieniczego). Krajów których gospodarka rezprentuje wyższy poziom rozwoju, realizowane sa większe i bardziej zaawansowane technologicznie inwestycje niż u nas. Zapytaj, między naszych rodaków którzy wyjeżdżają tam aby między innymi pracować w branży geodezyjnej. Ja nie zamierzam dyskutować nad przewagę naszego systemu nad innymi. Nie zamierzam też dyskutować nad tym, że wszelkim klęskom tego naszego systemu winni są geodeci, wykonawcy czy jak tam ich chcesz nazywać. Mam już swoje lata i przerabiałem na własnej skórze hasło "nasz system ustrojowy jest doskonały tylko ludzie są do niego nie dostosowani". Wszystkie kraje które go lansowały pozmieniały systemy i okazuje się, że ludzie są już w porządku. Może pora na takie zmiany w naszej branży, nie uważasz?

~realista To jaki sens jest to mierzyć skoro pomiar ma nie trafić do zasobu. Boki budynku można taśmą zmierzyć czy pasuje z projektem i już, ew niech projektant oświadczenie wydaje że jest ok, nie ma sensu inwentaryzować. Geodeta będzie trochę biedniejszy ale co tam.

Uprasza sie o czytanie ze zrozumieniem, geodeci nie proszą się o przyjmowanie ich produktów do zasobu. To państwo czyli zasób odbiera im efekty pracy i dołącza do zasobu. Czyli to państwo, czyli organy prowadzące, zasób zaśmiecają zasób. A to, że geodeci czy wykonawcy, jak zwał tak zwał, produkują czasem rzeczy nie nadające się do zasobu to inna sprawa. W każdym obszarze działalności człowieka powstają rzeczy, produkty, o różnej wartości. Ale szanujący się konsument czy odbiorca nie korzysta z tego co nie spełnia oczekiwanych przez niego wymogów jakościowych. Jak widać ze stanu zasobu, ten bierze jak leci, weryfikacja nie służy wiarygodności danych, wielokrotnie wręcz przeciwnie, i mamy to co mamy.

Geodeci nie zasmiecają zasobu ale wiara, że w tłum "wykonawców" zmuszanych do realizowania wydumanych wymagań weryfikatorów, zmuszany do przekazywania wielokrotnie informacji której nie jest w stanie rzetelnie uzyskać, nie nadzorowany i kontrolowany przez osoby kompetentne i merytoryczne zawodowo świadczy, że twórcy i obrońcy istniejącego systemu mają w głębokim poważaniu wiarygodność tego rejestru. Czyli jednak zdarza się że zaśmiecają.

Geodeci nie zaśmiecają zasobu bo to nie oni decydują co się w nim znajdzie. O przyjęciu do zasobu decyduje organ prowadzący zasób i przepisy prawa. Zgadza się? Zasobu w takiej, przymusowej formule, gwarantującej jego śmieciowy charatkter, nie wymyślił żaden geodeta. Trzeba tworzyć koncepcje realne, możliwe do zrealizowania a nie utopijne twory umysłu nie potrafiącego obiektywnie postrzegać rzeczywistości. Wiara, że w tłum "wykonawców" zmuszanych do realizowania wydumanych wymagań weryfikatorów, zmuszany do przekazywania wielokrotnie informacji której nie jest w stanie rzetelnie uzyskać, nie nadzorowany i kontrolowany przez osoby kompetentne i merytoryczne zawodowo świadczy, że twórcy i obrońcy istniejącego systemu mają w głębokim poważaniu wiarygodność tego rejestru któremu na imię zasób geodezyjny.

Rozmarzony Drogi mój adwersarzu, rozumiem, czy myślisz że jestem zwolennikiem zbierania takich danych w MDCP która przed inwestycją zawiera np. sześć pikiet wysokościowych na działce wprowadzanych z całą powagą do mapy numerycznej gdy w tej samej chwili koparka wybiera już ziemię pod fundament. Ale jeśli wciskasz do zasobu inwentaryzację kabla który dawno już został zasypany a ty nie masz nawet wykrywacza a pokazujesz pomiar bezpośredni to nie przekonasz mnie że twoje dane to jakieś skarby a nie zwykła lipa a jak chyba wiesz prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa zwłaszcza w geodezji Tak więc są dane i dane. Tylko to geodeci zaśmiecają zasób zapominasz o tym, ich akurat mogę cię zapewnić mało to obchodzi. Może wyjątki żeby nie być niesprawiedliwym. I do poprzednika gdy fundament lat 90-tych był solidny niewiele trzeba, gdy tylko inwestorzy nie zapominają o swoich obowiązkach.

@krzys w obronie mapy zasadniczej piszesz o danych katastralnych. Ja akurat jestem zdania, że jak najbardziej, kataster powinien być silniej nadzorowany przez urząd, ale niekoniecznie starostwo. Za to powinno się odpuścić GESUT i BDOT. Piszesz, że chcesz mieć dane, ale chcesz mieć nie dane, tylko ładne operaty z pozyskania danych. Ja piszę, że niestety za małe pieniądze (mało kto zarobił) stworzyliśmy system, który teraz dobija resztki tej branży. Świetnie, że dane były dobre w latach 90-tych, dziś lepie byśmy na tym wychodzili, gdybyśmy dostarczali danych aktualnych najnowszymi metodami pomiarowymi. Nie rozumiesz metafory "śmietnika" i "makulatury", jaką staje szybko się nawet najlepszy operat syt-wys. Zwłaszcza, jak dotyczy pomiaru tuż przed inwestycją. Ale dla ciebie to "kruszec" do przekuwania w skarby dziedzictwa narodowego. Ja robię mapy dziś, w technice, w której operat powstaje po zrobieniu mapy, nie przed ani nie w trakcie. To nawet nie półprodukt, tylko marnotrawienie zasobów energii

do Krzyś od lat 90 minęło już 30 lat i od tego czasu ile razy aktualizowałeś, mierzyłeś na zlecenie Starosty mapę zasadniczą

Rozmarzony Jak widzę nie rozumiesz języka metafor. Trudno. Jesteś w tym kraju a nie w innym. Tutaj jest tak. Jeżeli uważasz że to nie jest dobre staraj się to zmienić albo jedź tam gdzie według ciebie jest lepiej. Cały świat stoi przed tobą otworem. Na moim terenie została założona osnowa szczegółowa, trzy gminy maja pokrycie w mapie zasadniczej na bazie której dokonano odnowy ewidencji. Wszystko finansowane w latach 90- tych przez Urząd Wojewódzki. Co ty do tego wniosłeś ew. tylko korzystasz że inni/ m in ja/ odszukali wszystkie stabilizowane granice i od nowa je zamierzyli, od katastralnych do późniejszych. W spiekotę i mróz za małe pieniądze bo państwowe. A dane chcę mieć dobre, przecież napisałem że tombaku / ale to metafora/ pilnować nie warto.

@bon nie zauwazam prawidłowości. Prośba: proszę o dodawanie w komentarzach wychwalających obecny stan, przed żarliwą dyskusją, czy ta szklanka jest do połowy pełna, czy pusta, choćby jednego argumentu, dlaczego u nas to się "prowadzi", a w innych krajach raczej nie lub mocno inaczej. Robię często mapy do przebudów sieci energetycznych również poza tymi obszarami i nie dość, że często nie ma słupów w GESUT, to na dodatek muszę przekazać do zasobu BDOT a czasem poprawiać EGBiB. Podobnie z mapami do warunków zabudowy na wsiach, wodociągami, kanalizacją tłoczną, drogami. A na terenach miast mapa zasadnicza została założona jeszcze przed '89r w postaci pierworysów, przez państwowe wtedy firmy. Po '89 w moim mieście nigdy "państwo" nie zleciło aktualizacji ani nawet weryfikacji mapy zasadniczej, robi się tylko zdjęcia lotnicze, skanowania i modernizacje. Poza pomiarem budynków jest to przetwórstwo kruszców do cyfrowej postaci. A raczej materiałów wtórnych, makulatury, nikt pozyskiwania kruszcu nie zleca.

O przepraszam BDOT500 prowadzi się tylko dla terenów miast oraz zwartych zabudowanych i przeznaczonych pod zabudowę obszarów wiejskich. Choć zdaje się niektórzy tego nie zauważyli.

@krzys A po cóż ci ten kruszec w urzędzie? Co to huta jest czy elektrownia jakaś? Inne kraje tego nie gromadzą - jesteś zorientowany, proszę - odnieś się do tego faktu jakoś wreszcie, dlaczego to tylko u nas musi być? Ale jak chcesz mieć ładne operaty, zamiast istotnych danych od gestorów sieci, to zacznijmy od podstaw: "Dla obszaru CAŁEGO kraju zakłada się i prowadzi w systemie teleinformatycznym bazy danych. Koszty zakładania osnów geodezyjnych, sporządzania mapy zasadniczej, ewidencji gruntów i budynków oraz map topograficznych pokrywa się z budżetu państwa oraz ze środków Funduszu Gospodarki Zasobem Geodezyjnym i Karto-graficznym." Chcesz, zamów sobie, zapłać, dla CAŁEGO KRAJU. Nie w promieniu 30m od inwestycji na koszt inwestorów prywatnych, zarządców dróg, gmin. Ach, już widzę tą "nowoczesną" specyfikację, napisaną wg standardów, do których żywcem przeklejano zapisy z instrukcji z lat 70-ych ubiegłego wieku. Widzę strumień pieniędzy na ten cel od polityków i marsze poparcia na ulicach

Rozmarzony Właśnie projektuję szafkę w której zamierzam wystawić arytmometr czyli tz. kręciołek, suwak logarytmiczny, jakiś stary teodolit, przyrządy kreślarskie od piórek przez dingraph do szablonów jednym słowem geodezja XX- wieku. I wszystko co może pokazać jaką drogę przeszliśmy. Pismo ręczne redisem ćwiczone po nocach, rysunki tz. stołów na topografii, nie wiem czy wiesz o czym piszę. Dodałbym chętnie ze dwa operaty: ten wzorowy i ten śmietnikowy ale jak wiesz nie mogę, to zasób, skanowany nawet ten syt-wys, sprawozdania techniczne czyli arcydzieła geodetów uprawnionych. Jeden z takich geodetów pisząc o zasobie ilustruje rzecz obrazkiem skupu szmat i makulatury. Zapewne niewiele ceni własne opracowania które tam trafiają, co do innych być może trafiał na podobne buble i stąd te uogólnienie. Zawsze mówiłem że pilnować tombaku jak skarbu nie warto, dlatego trzeba się starać żeby do PZGiK trafiał dobry kruszec.

@#R stale zły tytuł Najpierw trzeba zmieść nie tyle uprawnienia, co procedurę oddawania wyników pomiarów syt-wys do zasobów oraz weryfikacji. Jeśli zniesiemy uprawnienia, a pozostawimy cały ten pozostały chłam, to tylko zwiększy się konkurencja, i tak już znaczna, ale też jeszcze bardziej wzmocni się pozycja urzędników. Nie w uprawnieniach mamy główny problem. Choć i tak nie mamy samorządu, więc może to bez znaczenia. Osobiście uważam, że do syt-wys uprawnienia powinny być nadawane automatycznie po studiach. Pomiar i kodowanie symboli oraz mapę dla projektu (cel i sens naszego pomiaru) robimy podobnie, tylko potem musimy to przetworzyć "gratis" (płaci za to klient, choć o tym nie wie, taki para para-podatek od nieruchomości) do niekompatybilnej z instrumentami aplikacji "powiatowej" i powpisywać różne inne dane oraz przerysować to na "szkice polowe" z miarami kontrolnymi, bo w ten "zorganizowany" sposób powstaje mapa zasadnicza. Ale opisz jak robisz podział działki, wznowienie granic nieruchomości?

Zniesc upraenienia geodezyjme W Norwegii dostaje zlecenie na pomiar i utworzenie modell terenu. Jade w teren, zakladam punktet odbiesienia. (Chyba, ze juz istnieja jak pracuje w tym samym miejscu co ktoś przede mną z firmy i założył je wcześniej) robie pomiar, najczęściej bez asystenta ?one man station? Wracam do biura, wyrównuje, redaguje (szybko idzie bo mierząc wpisuje kody obiektów i lini w instrumencie). Wysyłam rezultaty emailem: mapkę poglądowa w PDF ( skala taka żeby najbardziej pasowała) i model w postaci cyfrowej w ustalonym wcześniej formacie. Klient może dostać produk tego samego dnia -W zależności od wielkości terenu do powierzenia. Można bez weryfikacj, rynek, klient i jego potrzeby decydują o kształcie danych które dostarczam. Bez żadnej weryfikacji wszechwiedzacych ekspertów państwowych urzędów. I to bez uprawnień. Pozdrawiam

@ W końcu głos rozsądku. Gdyby nie weryfikatorzy geodezja już dawno zeszła by na przysłowiowe psy. Mimo że często nie są geodetami to potrafią znaleźć wiele błędnych danych. Oczywiście wszelkie zarzutu o robieniu "prywatek" i działaniu na firmy śluby są tak niedorzeczne że nie będę ich komentowal. Oczywiście aktualności mapy musi być kontrolowana również terenowo. Często wystarczy spojrzeć na ortofotomape i już widać że kostka nie została pomierzona u somsiada lub co gorsza schodek nie został ujawniony w bazie danych egib. Taki to wasz ten wolny rynek, który ma kogoś eliminować.Teraz to przynajmniej projektanci wolą mieć geodetę na "urzędzie"bo im szybko mapę załatwi.

@krzys ja własnie mam niezłomną nadzieję, że te operaty syt-wys już za mojego życia staną się tylko rekwizytami muzealnymi, jak kawałki Muru Berlińskiego i inne świadectwa epoki minionej. Może niech będzie jakaś sala urządzona a'la PODGiK w Pałacu Kultury i Nauki, a może w Pacanowie, to już mi obojętne.

Doświadczony Nadal niczego nie rozumiesz, wolny rynek istnieje od 1990 roku i było dość czasu żeby cokolwiek zweryfikował. Masz przecież pełną odpowiedzialność za swoją pracę, która tylko przyjmowana jest PZGiK bo tak na dziś stanowi prawo, jak również i to co potrzebuje mieć weryfikator. On ma przed sobą standarty i guzik go obchodzi że tobie się spieszy i nie miałeś czasu postawić przysłowiowej kropki. Geodeta uprawniony ma bowiem wykonywać swoją pracę z najwyższą starannością jak to zostało zapisane. Jeżeli nie podoba ci się to co jest obecnie, nic nie stoi na przeszkodzie aby to złe zmieniać. Wejdzie nowe prawo geodezyjne i będziesz płakał że musisz określić termin swojej pracy, realny nie za 50 lat. Operaty techniczne wg Instrukcji kancelaryjnej to kat. A czasu przechowywania chyba nie chcesz żeby przyszłe pokolenia oglądały takie przykłady pod szkłem jak nie powinien wyglądać operat zdawany do zasobu.

@ Bacznie czytajac komentarze oraz wszystkie głosy za i przeciw chyba każdy stwierdzi, że powinny być dwie klauzule.Pierwsza o przyjęciu dokumentacji do zasobu, druga o aktualności mapy.Ta druga oczywiście po weryfikacji w terenie przez inspektora upoważnionego przez starostę.Co prawda może to nieznacznie wydłużyć czas sporządzanie mapki ale da pewność która jest niezmiernie ważna podczas procesu projektowego.Jednoczesnie każdy urzędnik państwowy jest całkowicie bezstronny co zagwarantuje odpowiednią kolejkę weryfikacji aktualności mapy.Do otwartej dyskusji pozostaje ile wykonawcy będą musi zapłacić za potwierdzenie aktualności. Proponuje opłatę all inclusive, pobierana podczas zgłaszania pracy do zasobu. Koszt takiej weryfikacji aktualności mógłby wynosić już tylko około 150-200zl od pracy do 1ha.Oplata podlegała by waloryzacji.

@krzys, przyznaję sam nie grzeszę nadmierną starannością w sporządzaniu szkiców do szuflady, mapy "wywiadu" którą robię praktycznie tylko do operatu, czasem na koniec roboty. Ta oryginalna, wykonana przed pomiarem, zwykle się nie nadaje dla urzędnika, który chce na niej widzieć wszelkie zmiany, które przecież ujawniają się dopiero po pomiarze. Przyznaję, nie chce mi się czasami rzeźbić "szkicu podstawowego" wg bezprawnych wymagań weryfikatora, z archiwalnymi oznaczeniami punktów. Mam to, w formie cyfrowej, ale to też do operatu się nie nadaje. Przyznaję, więcej uwagi poświęcam na staranne wykonanie mapy dla klienta, uczytelnienie nachodzących się etykiet niechlujnej,powiatowej mapy zasadniczej, zasadniczo nie nadającej się do druku, niż na "operat" syt-wys, którego w cywilizowanych krajach zwykle nie składa się w ogóle. To po prostu nie jest ważne dla nikogo, poza urzędnikami, które te operaty kolekcjonują niczym filateliści znaczki, bez większego sensu. A nie lubię tracić energii na rzeczy bez sensu.

krzys Oj głęboko siedzi w Tobie ta komuna. A co z odpowiedzialnością cywilną ? Przecież takich geodetów sporządzających swe dzieła na kolanie jak to napisałeś z powodzeniem zweryfikuje wolny rynek. Czy Ci geodeci to są jacyś ułomni ludzie w większości, że nie mogą w 100% odpowiadać za to co robią ? Dlaczego Ty chcesz aby byli prowadzeni za rękę jak dzieci ? A to są przecież dorośli ludzie, którzy posiadają państwowe uprawnienia zawodowe. I naprawdę większości opracowań nie trzeba leczyć. No chyba, że za leczenie uważasz dopisywanie kropek i przecinków często i gęsto wymagane przez weryfikatorów. Przecież to jest chore, że osoba, która sporządza operat techniczny musi posiadać stosowne uprawnienia, a osoba która ten operat weryfikuje nie musi posiadać takich uprawnień, a nawet nie musi posiadać wykształcenia geodezyjnego. Naprawdę trzeba zmienić myślenie.

Doświadczony Człowieku czy rozumiesz co piszesz, nie widziałeś chyba operatów zdawanych do PZGiK kiedy często nawet daty sporządzenia zawartości operatu nie idzie rozszyfrować bo pan geodeta uprawniony stawia hieroglify zamiast tego co wymagają standarty. A dalej jest tylko gorzej. Będziesz biegał do tego swojego Samorządu żeby ktoś tam zechciał zamiast weryfikatora przejrzeć takie bazgroły. Możesz się cieszyć że są jeszcze osoby które cierpliwie pochylają się nad tymi na kolanie sporządzonymi "dziełami autorskimi". I za rękę prowadząc leczą te opracowania oczywiście w tym zakresie w którym jeszcze to można poprawić. Gdyby wróciła kontrola terenowa spora część trafiłaby do śmietnika.

Nowelizacja PGiK częściowo rozwiąże problem. Oświadczenie geodety o uzyskaniu pozytywnego wyniku weryfikacji tylko częściowo rozwiąże problem. Jednak należałoby jeszcze rozwiązać kwestię weryfikacji, np. ograniczyć jej zakres tylko do sprawdzenia kompletności operatu. Weryfikacja taka powinna polegać jedynie na sprawdzeniu, czy operat techniczny przekazany przez geodetę uprawnionego zawiera wszystkie wymagane przepisami dokumenty - bez wnikania w treść tych dokumentów. A pieczę nad należytym wykonywaniem prac powinien sprawować Samorząd Zawodowy.

Koncesja To jest dobrze powiedziane, a nawet bardzo dobrze powiedziane - uprawnienia geodezyjne to jedno wielkie chomąto nałożone na ludzi pracujących w tym zawodzie - poniżające ich inteligencję i kompetencje. Celem tego jest zmuszenie nas do oddawania produktów naszej pracy do ZASOBU(geokołchozu) za darmo bez żadnej możliwości sprzeciwu. Można rzec, że jest to bezczelny wymysł zainspirowany minioną epoką, a którą zaimplementowano w ponoć wolnorynkowym państwie.

uprawnienia @#R geodeci w Polsce od lat nie mają żadnych uprawnień do samodzielnych funkcji. Przez jakiś czas mogli co najwyżej wytyczyć budynek bez udziału urzędników. To tylko rodzaj "koncesji" na wykonywanie określonych czynności, pomiarów przekazywanych do zasobu, ale nic więcej. Jak koncesja sklepu na sprzedaż piwa, ale nie na jego samodzielną produkcję. Tylko tyle dają te "uprawnienia" do figurowania na zgłoszeniu pracy.

Zniesic uprawnienienia geodezyjne tak to dziala: https://www.youtube.com/watch?v=QJvLcA03cA8

Zniesic uprawnienienia geodezyjne Skoro pieczatka decyduje o wszystkim to do czego sa te uprawnienia?

czy to już nie obowiązuje? "§ 8. Projekt zagospodarowania działki lub terenu powinien zawierać część opisową oraz część rysunkową sporządzoną na kopii mapy do celów projektowych poświadczonej za zgodność z oryginałem przez projektanta." Przepisy nie nakazuja obecnie dołączania do projektu mapy z "klauzulą". Mapa sprzed 20 lat może być wciąż aktualna, a mapa z wczoraj może już nie być aktualna. Nie ma jasno określonego trybu stwierdzania tej aktualności ani sztywnego okresu przydatności do spożycia mapy. A mało tego, to mapy powinny być uwierzytelnione, a nie "klauzulowane". W tym wypadku inwestor mógłby wystąpić o uwierzytelnienie mapy za zgodność z mapą przekazaną do zasobu w 1999r. i to uwierzytelnienie powinno nastąpić, niezależnie od wyników porównania z bazami. A może z terenem? Tego nikt nie wie, czy mapa aktualna obrazuje teren, czy aktualne rejestry, które powinny być aktualne i zgodne z "terenem". Albo wystąpić o uwierzytelnienie za zgodność z bazami w dzisiejszej dacie. Takie to magiczne pieczątki.

:( Szambo pod nazwą PGiK, w kolejnej odsłonie

Brawo. Klauzula najważniejsza to może nie róbmy już map, a urzędnik tylko przybije pieczątkę na czystej kartce, stwierdzając tym samym jej aktualność.

Aktualna Aktualna mapa z wybudowaną samowolą i projekt zakładający jej rozbiórkę i ponowną budowę? Kartoteka przed projektem?

Klauzula.... Jakim cudem klauzula stwierdza aktualność mapy? Geodeta sporządza mapę i umieszcza informację na jaki dzień mapa jest aktualna. Jeżeli chcą mieć pewność, że dokumentacja przeszła pozytywną weryfikację wystarczy dołączyć do mapy pozytywny protokół z kontroli.

narzędzie szantażu Jeli ktoś twierdzi klauzula przyspiesza i usprawnia proces budowlany to ewidentnie nie wie o czym mówi ;-) Klauzula to tylko narzędzie dla urzędników żeby szantażować wykonawców - nic nie wnosi do wartości opracowania !

Klauzula? Troche to pokrętne, że to nie geodeta uprawniony a klauzula ... "Tylko taka klauzula daje organowi administracji architektoniczno-budowlanej pewność ..." ... póki to czerwona pieczątka będzie ważniejsza zawsze będziemy hamulcowymi procesów budowlanych !

@ Trudno nie zgodzić się z wyrokiem sądu. Na pewno czerwona pieczęć przyspiesza i usprawnia proces budowlany. Czerwona pieczęć jest szczególnie ważna dla osób pełniacych funkcję urzędnicze, pozwala na kontrolę utrzymania "odpowiedniej" kolejności wsród wykonawców.Niestety wykonawcy gorszego sortu muszą się z tym pogodzić bo nic się nie da zrobić.

Warto zauważyć, że uzasadnienie WSA i WINB różnią się od siebie. WINB pisze o konieczności projektowania na aktualnej mapie i błędnie podaje, że aktualność wynika z klauzuli. Próbuje być merytoryczny. Oczywiście nie wynika bo aktualność wynika ze zgodności treści mapy ze stanem faktycznym w terenie a klauzula i tryb jej umieszczania o niczym takim nie przesądza. WSA pisze, że klauzula ma być, bo ma być (bo było przyjęcie czegoś do zasobu i jakaś weryfikacja - nieważne co z nich wynika) no i, jak to mówił Balcerek z Alternatywy 4, "na władze nie poradzę".

46 komentarzy



zobacz też:



Geoida od GOCE
czy wiesz, że...
© 2005-2019 Geodeta Sp. z o.o.
created by BRTSOFT

O nas

  • Właścicielem portalu Geoforum.pl jest Geodeta Sp. z o.o., wydawca miesięcznika GEODETA oraz serwisu egeodeta24.pl
  • Geoforum.pl jest portalem internetowym i obszernym kompendium wiedzy na tematy związane z geodezją, kartografią, katastrem, GIS-em, fotogrametrią i teledetekcją, nawigacją satelitarną itp. Od 2005 roku na bieżąco dostarcza informacji z powyższych dziedzin i umożliwia ich komentowanie.
  • GEODETA (Magazyn Geoinformacyjny) ukazuje się od czerwca 1995 roku i jest największym oraz najbardziej popularnym polskim miesięcznikiem prezentującym aktualne zagadnienia z zakresu: geodezji, kartografii, katastru, GIS-u, fotogrametrii i teledetekcji, nawigacji satelitarnej itp.
  • GEODETA cyfrowy to elektroniczna wersja tradycyjnego wydania miesięcznika. W serwisie egeodeta24.pl można zamawiać zarówno prenumeratę, jak i pojedynczne wydania

Zespół redakcyjny

  • Katarzyna Pakuła-Kwiecińska (redaktor naczelny)
  • Anna Wardziak (sekretarz redakcji)
  • Jerzy Przywara
  • Bożena Baranek (szefowa Działu Prenumeraty)
  • Jerzy Królikowski (redaktor prowadzący Geoforum.pl)
  • Damian Czekaj
  • Bogdan Grzechnik

Kontakt

Geodeta Sp. z o.o.
02-541 Warszawa,
ul. Narbutta 40/20
tel. (22) 849-41-63, 646-87-44
redakcja@geoforum.pl
Prenumerata
prenumerata@geoforum.pl
b.baranek@geoforum.pl
Reklama
k.kwiecinska@geoforum.pl
facebook twitter Instagram RSS