wiadomościksięgarniaprenumeratareklamakontaktRODOpolityka prywatności
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
reklama
strona główna rss
PRENUMERATA TRADYCYJNAPRENUMERATA CYFROWA
Pomiary geodezyjne uskoku San Andreas
blog
DRONY DLA GEODETY

DRONY DLA GEODETY
NAWI

NAWI
NIWELATORY

NIWELATORY
TACHIMETRY

TACHIMETRY
SKANOWANIE LASEROWE

SKANOWANIE LASEROWE
BENTLEY GEOMAGAZYN

BENTLEY GEOMAGAZYN


reklama
reklama
|2019-07-25| Geodezja, Prawo, Kataster

WSA: ocena operatu nie tylko w rękach SGiK

Czy ODGiK może ograniczyć organowi prowadzącemu postępowanie administracyjne dostęp do operatów geodezyjnych? Ciekawy wyrok w tej sprawie wydał niedawno Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku.


WSA: ocena operatu nie tylko w rękach SGiK

Początkiem sporu było zwrócenie się starosty do MODGiK-u o przekazanie „operatu technicznego podziału działki zawierającego klauzulę przyjęcia do PZGiK”. Jak wyjaśnił organ, dokumentacja ta jest niezbędna w prowadzonym przez niego postepowaniu administracyjnym w sprawie zwrotu wywłaszczonej nieruchomości. Starosta musi bowiem dokonać oceny prawidłowości jej sporządzenia, nim orzeknie o zwrocie części działki.

W odpowiedzi MODGiK przekazał tylko część wnioskowanej dokumentacji. Starosta zwrócił się więc ponownie o przekazanie „operatu technicznego podziału działki nr [...] wraz ze stanowiącą integralną część operatu mapą podziału, wykazem zmian gruntowych i ewentualnym wykazem synchronizacyjnym”. Uzasadniał to tym, że przedmiotowa dokumentacja jest dowodem w sprawie i w myśl Kodeksu postępowania administracyjnego podlega ocenie na potrzeby prowadzonego postępowania administracyjnego.

W dalszej korespondencji MODGiK odmówił spełnienia tego żądania. Po pierwsze, ośrodek tłumaczył to tym, że oryginały uwierzytelnionych map z projektem podziału należy uzyskać u geodety, który zawarł umowę ze starostwem, ten jednak nie odebrał tych materiałów. Po drugie, wskazując na przepisy Prawa geodezyjnego i kartograficznego, MODGiK podkreślił, że to organ Służby Geodezyjnej i Kartograficznej, do którego przekazane zostały wyniki pracy geodezyjnej, weryfikuje je pod względem zgodności z przepisami prawa. Co za tym idzie, przyjęta do zasobu dokumentacja nie podlega ocenie przez organ prowadzący postępowanie w sprawie zwrotu wywłaszczonej nieruchomości.

Gdy sprawa trafiła do WINGiK-a, ten utrzymał w mocy decyzję I instacji. Starosta odwołał się więc do WSA, a ten wyrokiem z 19 czerwca br. (sygn. akt II SA/Bk 267/19) uchylił zaskarżone decyzje organów obu instancji.

WSA: formalności przede wszystkim

Sędziowie w pierwszej kolejności podkreślili, że z uwagi na błędy formalne MODGiK w ogóle nie powinien był merytorycznie rozpatrywać wniosku starosty. Ten powinien był bowiem złożyć w tej sprawie formularze określone w rozporządzeniu ws. udostępniania materiałów PZGiK, wydawania licencji oraz wzoru DOO.

„Każdy spór administracyjny powinien być rozstrzygany w prawidłowo wszczętym postępowaniu administracyjnym. Jeżeli ustawa przewiduje sformalizowany sposób złożenia wniosku o wszczęcie danego postępowania i opatruje ów sposób rygorem pozostawienia wniosku bez rozpoznania, organ właściwy do rozpoznania wniosku, bez wezwania do usunięcia powyższego braku formalnego wniosku, nie może przejść do fazy merytorycznego rozstrzygnięcia sporu. Ze sformalizowaną ścieżką dostępu do materiałów zasobu geodezyjnego i kartograficznego nierozerwalnie jest związana odpłatność za dostęp do zasobu geodezyjnego i kartograficznego. Generalne przyzwolenie na zastąpienie tej ścieżki, dostępem odformalizowanym, prowadzić mogłoby do nadużyć poprzez przyzwolenie na unikanie obowiązku poniesienia opłaty” – czytamy w tezach wyroku.

Operat każdy ocenia na swój sposób

Odnośnie do meritum sporu WSA uznał, że w analizowanym przypadku starosta miał prawo otrzymać dostęp do wnioskowanych materiałów i nie ma tu znaczenia, że geodeta nie odebrał uwierzytelnionych dokumentów.

„Zamknięcie organowi prowadzącemu postępowanie o zwrot wywłaszczonej nieruchomości dostępu do dokumentów wchodzących w skład geodezyjnych operatów technicznych, nieodebranych przez wykonawcę prac geodezyjnych, lecz przyjętych do zasobu geodezyjnego i kartograficznego, kłóci się z zasadą jawności informacji zawartych w operacie ewidencji gruntów i budynków” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Sąd podkreślił ponadto, że geodezyjny operat techniczny podziału nieruchomości podlega ocenie zarówno przez organ prowadzący powiatowy zasób geodezyjny i kartograficzny, jak i przez organ administracji publicznej prowadzący postępowanie administracyjne, na potrzeby którego operat został opracowany przez geodetę. Każdy z tych organów stosuje jednak inne kryteria oceny.

Wyrok nie jest prawomocny.

JK


«« powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze news_pl
Spór jest jeszcze ciekawszy, bo jeżeli operat jest w Ośrodku Miejskim, to znaczy, że nieruchomość leży na terenie miasta, a to oznacza, że Powiat prowadzi sprawę nie "swoją", tylko "Miejską"

Sięgałem do wyroku, tam rzeczywiście nie ma sensacji. Moja uwaga nie dotyczy bzdurnej przepychanki Prezydenta ze Starostą bo tu rzeczywiście nie ma o czym pisać. Ona dotyczy sposobu prowadzenia przez Starostę postępowania o zwrot. Najpierw Starosta zleca wykonanie dokumentacji wykonawcy a potem o tą dokumentację zwraca się już do Prezydenta twierdząc, że chce dokonać kontroli jej sporządzenia i całkowicie pomija wykonawcę. Po pierwsze, gdzie był w trakcie sporządzania dokumentacji? Zlecił i przestał się interesować? No przepraszam, to znaczy, że zrzucił na wykonawcę merytoryczną stronę tego postępowania, przynajmniej w zakresie przedmiotu postępowania. To kto prowadzi to postępowanie? Wykonawca na zlecenie Starosty? Ja wiem, że to powszechna praktyka ale ta powszechność nie usprawiedliwia łamania KPA. A po drugie. Co jest z umową między Starostą a Wykonawcą? Naprawdę przewidywała, że Starosta nie będzie chciał materiałów wynikowych od wykonawcy? Że wiedzę o opracowaniu weźmie z operatu z zasobu?

@JS Fakt przyjęcia operatu podziałowego do zasobu nie świadczy o jego poprawności w zakresie celu zwrotu (tego modgik nie sprawdzał) oraz nie spowodował wprowadzenia zmian z niego wynikających. Z tego artykułu nie wynikają żadne szczegóły. Modgik sprawdza robotę pod względem technicznym. Starostwo chce sprawdzić czy wykonana praca jest zgodnie z zamówieniem. Nie chce mi się sięgać do wyroku, ale moim zdaniem tu nie ma żadnej sensacji. Dlaczego modgik nie chce wydać pracy? o to jest pytanie. "ten jednak nie odebrał tych materiałów" dlaczego? nie zapłacił za uwierzytelnienie, a teraz starosta chce dostać te podpisane materiały bez opłaty?

Ciekawe jest, że zarówno dla organów administracji, jak i dla sądu, oczywistym jest, że rozstrzygnięcie co do przedmiotu postępowania o zwrot wywłaszczonej nieruchomości zostało w całości przerzucone na wykonawcę wykonującego projekt podziału. Jeśli starostwo zleciło wykonawcy podział nie określając dokładnie obszaru podlegającego zwrotowi, albo chociaż nie dopilnowało w trakcie trwania opracowania aby ten obszar był właściwy dla przedmiotu rozstrzygnięcia, to na czym polega prowadzenie przez to starostwo postępowania? Analizowanie post factum poprawności wydzielenia, przez analizę/ocenę przyjętego już do zasobu operatu świadczy o niezrozumieniu roli jaką w postępowaniu ma do spełnienia organ które je prowadzi. Dlaczego organ nie dopilnował merytorycznej strony podziału w trakcie jego wykonywania, czemu nie zapewnił sobie prawa i sposobności do zdecydowania o przekazaniu operatu do zasobu dopiero po stwierdzeniu, że przedmiot wydzielenia jest zgodny z przedmiotem postępowania a procedura podziału była wykonana poprawnie? No... ciekawe ;-).

??? o co tu chodzi raz o operacie przyjętym do zasobu a raz o materiałach/mapach leżących na kupce, które nie są częścią zasobu i czekających na... i tu kolejna skucha geodetę czy wykonawcę?

spór Proszę o wyjaśnienie, kto w opisywanym temacie prowadzi PZGiK a kto wymienione postępowanie administracyjne ?

6 komentarzy



zobacz też:



reklama
reklama





© 2005-2019 Geodeta Sp. z o.o.
mapa stronyprenumeratareklamakontakt