Na razie nie wiadomo, czy w akcie tym wprowadzono jakieś istotne zmiany – na stronie Rządowego Centrum Legislacji dostępna jest jedynie wersja tego aktu z połowy czerwca. Komunikat prasowy Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju zdaje się jednak świadczyć o tym, że kluczowe zapisy projektu nie uległy modyfikacji. Przypomnijmy, że nowelizacja Pgik ma m.in.:
- otworzyć dostęp do wybranych danych z zasobu geodezyjnego (w tym ortofotomapy, danych wysokościowych, BDOT10k, osnowy czy geometrii działek i budynków z baz EGiB);
- wprowadzić opłaty ryczałtowe za materiały PZGiK dla wykonawców prac geodezyjnych;
- wprowadzić maksymalne terminy weryfikacji prac geodezyjnych;
- zmniejszyć zakres informacyjny EGiB;
- umożliwić aktualizację z urzędu informacji zawartych w EGiB na podstawie materiałów znajdujących się w PZGiK;
- wprowadzić obowiązek tworzenia zbiorów danych przestrzennych dla aktów planowania przestrzennego wraz z określeniem ich minimalnego zakresu.
Co dalej?
Kolejnym krokiem w procesie legislacyjnym będzie przyjęcie projektu nowelizacji przez rząd. Wówczas trafi on do Sejmu, a następnie Senatu. Z parlamentarnego kalendarza wynika, że posłowie będą mogli zająć się nim najwcześniej pod koniec sierpnia lub w połowie września. Pierwsze posiedzenie ma być jednak poświęcone przede wszystkim rocznicy wybuchu II wojny światowej. Z kolei drugi termin będzie prawdopodobnie ostatnim posiedzeniem Sejmu przed jesiennymi wyborami. Uchwalenie ustawy jeszcze w tej kadencji parlamentu będzie zatem trudne.
Oczywiście koniec kadencji nie oznacza automatycznego przerwania wszelkich prac legislacyjnych, w praktyce jednak często tak się dzieje – wiele będzie tu zależało od wyników wyborów. Losy tzw. ustawy inwestycyjnej (która również miała wprowadzić doraźne zmiany w Pgik) pokazują jednak, że nawet rekonstrukcja rządu może być powodem, by projekt aktu prawnego trafił do kosza.