wiadomościksięgarniaprenumeratareklamakontaktRODOpolityka prywatności
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
reklama
strona główna rss
PRENUMERATA TRADYCYJNAPRENUMERATA CYFROWA
film
Apeks skanuje w Trójmieście
blog
DRONY DLA GEODETY

DRONY DLA GEODETY
NAWI

NAWI
NIWELATORY

NIWELATORY
TACHIMETRY

TACHIMETRY
SKANOWANIE LASEROWE

SKANOWANIE LASEROWE
BENTLEY GEOMAGAZYN

BENTLEY GEOMAGAZYN


reklama
reklama
|2019-05-16| Geodezja, Prawo, Kataster

NSA o ingerowaniu w umowę geodety z klientem

Czy weryfikując pracę geodezyjną, ośrodek dokumentacji może ingerować w przedmiot umowy geodety z jego klientem? Niedawno opublikowano uzasadnienie wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie.


NSA o ingerowaniu w umowę geodety z klientem

Postępowanie zainicjował negatywny protokół weryfikacji PODGiK-u w Białej Podlaskiej dotyczący pracy geodezyjnej polegającej na wykonaniu wznowienia znaków granicznych działki stanowiącej drogę. Zleceniodawcą była tu Gmina Biała Podlaska. Ośrodek stwierdził liczne nieprawidłowości w przedłożonej dokumentacji. Geodecie zarzucono m.in., że zajął się jedynie punktami załamania granic przedmiotowej działki, a powinien był wziąć pod uwagę również punkty „leżące na prostej”. W ocenie PODGiK-u głównym błędem było jednak to, że w przedmiotowej sprawie wynikły przesłanki do wykonania ustalenia granic działek, czego nie wykonano. W PZGiK istnieją bowiem różne dane dotyczące tych samych punktów granicznych – z jednej strony dane z opracowań wcześniejszych, a z drugiej – dane z opracowania obecnie ocenianego.

Geodeta bronił się natomiast, że PODGiK nie jest uprawniony do zmiany warunków umowy pomiędzy jednostką wykonawstwa geodezyjnego a zamawiającym i nie może nakazywać geodecie dodatkowych czynności. W ocenie wykonawcy udostępnione mu przez ośrodek dokumenty były wiarygodne, a zatem brak było podstaw do sporządzania protokołu ustalenia granic działek w oparciu o przepisy § 36-39 rozporządzenia ws. EGiB. Zaistniałe błędy w opracowaniach wykonanych przez innych geodetów dotyczących określenia pasa drogowego w okresie wcześniejszym winny być przez nich poprawione, a takie okoliczności nie mogą stanowić podstawy do żądania ustalenia granicy – twierdzi wykonawca.

Tak sprawa trafiła do WINGiK-a, ten uznał jednak, że skarga nie zasługuje na uwzględnienie. Przypadkiem zajął się następnie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie. W wyroku z 30 czerwca 2016 r. (II SA/Lu 314/16) i ten nie przyznał jednak racji geodecie.

W uzasadnieniu sędziowie stwierdzili m.in., że „obowiązkiem każdego wykonawcy pracy geodezyjnej i kartograficznej jest wykonywanie zadań z należytą starannością, zgodnie z zasadami współczesnej wiedzy technicznej i obowiązującymi przepisami prawa. Oczywistym jest przy tym (...), że na powyższą zasadę w żaden sposób nie może wypływać umowa zawarta pomiędzy zleceniodawcą a wykonawcą pracy geodezyjnej. Powyższa reguła ustawowa niewątpliwie nie mogła być zatem modyfikowana w wyniku zawartej pomiędzy Gminą Biała Podlaska a skarżącym umowy”. WSA zgodził się także z poglądem starosty i WINGiK-a, że w okolicznościach niniejszej sprawy niezbędne było dokonanie ustalenia przebiegu granic działek ewidencyjnych.

Geodeta się jednak nie poddał i przekazał sprawę do NSA. W skardze kasacyjnej zwrócił uwagę, że WSA wyszedł w swoim orzeczeniu poza zakreślone przez niego granice sprawy. Ponadto jego zdaniem sąd niższej instancji przyjął błędną wykładnię, że dodatkową przesłanką wznowienia znaków granicznych jest brak sprzeczności pomiędzy dokumentami istniejącymi w PZGiK, podczas gdy przepisy wyrażają wyłącznie cztery przesłanki wznowienia:

  • brak sporu co do położenia znaków;
  • istnienie dokumentów pozwalających na określenie pierwotnego położenia znaków granicznych;
  • przesunięcie, uszkodzenie lub zniszczenie znaków granicznych;
  • uprzednie ustalenie znaków.

W wyroku z 25 października 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt I OSK 2819/16) oddalił skargę kasacyjną, uznając, że argumenty geodety są całkowicie niezasadne. Odnośnie do pierwszego zarzutu sędziowie stwierdzili, że WSA ma prawo, a jednocześnie obowiązek przeprowadzenia oceny zgodności z prawem zaskarżonego aktu administracyjnego nawet wówczas, gdy dany zarzut nie został podniesiony w skardze.

Co do drugiego zarzutu, to zdaniem NSA rację miała I instancja, wskazując, że zgodnie z art. 39 ust. 1 Pgik wznowienie znaków granicznych możliwe jest tylko wówczas, gdy pomiędzy dokumentami nie ma sprzeczności. Zdaniem NSA nie jest to kreowanie dodatkowej przesłanki, ale prawidłowa wykładnia normy zawartej w przywołanym przepisie. „Wznowienie znaków granicznych nie następuje w postępowaniu administracyjnym, a w drodze czynności materialno-technicznej, stąd też czynność taka może być podjęta tylko wówczas, gdy z dokumentów jednoznacznie i bezspornie wynika, jakie było pierwotne położenie znaków granicznych” – napisano w uzasadnieniu.

JK


«« powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze news_pl
Jeśli dokumenty są sprzeczne lub niewiarygodne - to kwalifikuje się do rozgraniczenia. Nie wiem, na czym w tym wypadku polegała sprzeczność. Bo jeśli po prostu w latach poprzednich geodeci błędnie te granice (znaki) wznowili, to wcale nie są to sprzeczne dokumenty - te ich to są dokumenty błędne, które należy wykluczyć. Sprzeczne byłyby, gdyby w zgodności z prawem np. dwukrotnie dokonano ustalenia tych samych granic, za każdym razem inaczej.

Patrzenie na pojęcie subiektywnej sprawiedliwości społecznej zamiast prawa prowadzi do anarchii i bałaganu. Tak samo zresztą jak zmiany prawa na użytek polityczny bez analiz nastepstw. Wszystko opiera się o słowo odpowiedzialność. Politycy jako ogół nie czują tego brzemienia.

a ja dodam jeszcze, że na granice należy patrzeć przez pryzmat właścicieli nieruchomości ich prawa do gruntu, poszanowania tego prawa, a nie przez pryzmat (zmieniających się) przepisów, ewidencji gruntów, operatów, weryfikacja czy sądów administracyjnych

wznowienie znaków granicznych W państwowym zasobie istnieje dokumentacja określająca pierwotne położenie znaku granicznego. Ileś lat temu z niewiadomych na dziś powodów geodeta popełnił błąd wznawiając znaki. Za kilkanaście lat kolejny geodeta popełnił kolejny błąd i odtworzył położenie znaku granicznego jeszcze w innym miejscu. Dziś klient trafił do mnie, a ja oprócz odszukanych dwóch błędnie wznowionych znaków znaków granicznych przez moich poprzedników odszukuję butelkę (stabilizację podziemną) w innym, faktycznie pierwotnym położeniu (nie raz miałem taką sytuację). Czy w takim przypadku należy błędne materiały określające inne niż pierwotne położenie znaku uznać za niewiarygodne? Oczywiście, że nie. One nie są niewiarygodne, lecz złe, więc należy je wykluczyć. Czyli zrobić to, co napisał mój kolega Radek. A jeżeli ktoś tego nie rozumie (łącznie z NSA), to lepiej niech nie zabiera publicznie głosu. Bo czyni to więcej szkody niż pożytku.

A który to raz daje ciała PODGiK Biała Podlaska i lubelski WINGiK?

Jakim cudem? Panie Radku, jakim cudem w zasobie znalazły się takie dokumenty, które "zawierają rozbieżne dane co do uprzedniego położenia znaków granicznych"??? Kto do tego dopuścił, geodeta czy starosta? Dlaczego państwowy zasób to składowisko niewiarygodnych odpadów? Dokumenty zawierające rozbieżne dane położenia znaków granicznych! A kto to ustalił i jak, starosta, wojewódzki inspektor, sędzia a może biegły powołany przez te osoby?

I druga wątpliwość. Czy istnienie w zasobie dokumentów przedstawiających w różny sposób położenie punktu granicznego, jest wystarczającą przesłanką dla braku możliwości wznowienia znaku/wyznaczenia punktu? Bo to by znaczyło, że nawet jak dokonamy pełnoprawnego ustalenia granic według obecnych przepisów, to nadal nie będziemy mogli wskazywać punktów granicznych ujawnionych w ewidencji gruntów. Do momentu gdy z zasobu nie usuniemy wszystkich wcześniejszych dokumentów w których położenie punktów/znaków było przedstawione w inny sposób niż ten który ustaliliśmy. Jeśli tego nie zrobimy to ciągle będzie działała przesłanka wymieniona przez NSA "albowiem istniejące dokumenty zawierają rozbieżne dane co do uprzedniego położenia znaków granicznych".

Co do konkretnej sprawy nie wypowiem się bo jej nie znam. Ale mam dwie wątpliwości po lekturze uzasadnienia? Pierwsza, czy wznowienie znaku granicznego jest czymś więcej niż jedynie odtworzeniem położenia obiektu fizycznie istniejącego w przeszłości? Bo jeśli nie jest to wystarczy dokumenatacja która z której wynika, że znak kiedyś istniał i da się odtworzyć położenie z wymaganymi dokładnościami. Natomiast jeśli mamy dodatkowo analizować czy obecnie znak ten jest legalną reprezentacją punktu granicznego to tym samym kończy się czynność ściśle techniczna a zaczyna się procedura quasi ustalenia przebiegu granic która ma charakter ocenny i, moim zdaniem, wybiega to poza intencję przepisu. Bo skoro przepis mówi, że znaki mogą być odtworzone bez przeprowadzania postępowania rozgraniczeniowego, to sugeruje, że sama procedura wznowienia znaku, sama w sobie, nie nadaje mu żadnego specjalnego statusu. Po prostu odtwarza stan wcześniej istniejący. cdn

. "W ocenie PODGiK-u głównym błędem było jednak to, że w przedmiotowej sprawie wynikły przesłanki do wykonania ustalenia granic działek" no to jest oczywiste ale zarzut że geodeta zajął się wybranymi punktami granicznymi a nie wszystkimi jest absurdalny..

No i jak teraz? Ulubione tłumaczenie ?klient sobie tak życzył...? Zaraz potem mówi się o braniu odpowiedzialności za prace... Nie da się. Klient może chcieć wszystko, zlecenie jeśli jest niewykonalne to takie jest i przepychanie nic nie pomoże. Słuszny wyrok.

umowa tzn., że jak klient chce mieć wznowioną część granicy z drogą, gdzie wyleciało kilka kamieni, a inne go nie interesują, to mam mu powiedzieć, że mnie to nie obchodzi i zamiast za 5 punktów, których mu brakuje, to ma mi zapłacić za 20, bo z tylu się składa działka tak?

Dura lex, sed lex no tego jednostkowego tematu juz bym nie drązył...natomiast :"problem" jak najbardziej tak.

Sąd się wypowiedział. Nie wiem po co drążyć.

Tak na marginesie tego wyroku. Organ prowadzący zasób przyjmuje zgłoszenie na wznowienie/wskazanie, potem udostępnia dane w tym celu i pobiera za nie opłaty, a następnie po dokonaniu całej pracy geodezyjnej stwierdza, że nie można było jej wykonać. Czy tylko mnie się wydaje, że organ powinien wiedzieć czym dysponuje? Czy może jednak powinienem pogodzić się z tym, że w geodezji odpowiedzialność przypisana jest jedynie wykonawcy (co by pod tym pojęciem nie rozumieć)?

14 komentarzy



zobacz też:



reklama
reklama





© 2005-2019 Geodeta Sp. z o.o.
mapa stronyprenumeratareklamakontakt