wiadomościksięgarniamapa firmprenumeratareklamakontaktciasteczka
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
reklama
strona główna rss
PRENUMERATA TRADYCYJNAPRENUMERATA CYFROWA
film
Mobilne skanowanie na Motławie
blog
NAWI

NAWI
TACHIMETRY

TACHIMETRY
SKANOWANIE LASEROWE

SKANOWANIE LASEROWE
DRONY DLA GEODETY

DRONY DLA GEODETY
BENTLEY GEOMAGAZYN

BENTLEY GEOMAGAZYN


reklama
reklama

Wiadomości



|2018-02-06| Geodezja, Prawo, Ludzie, Instytucje

Starostwo Spółka z o.o.

W lutowym wydaniu miesięcznika GEODETA przyglądamy się bliżej problemowi dorabiania przez urzędników, które jest wskazywane jako jedna z głównych bolączek trawiących branżę geodezyjną. Jaka jest rzeczywista skala tego zjawiska?


Starostwo Spółka z o.o.
W zeszłym roku 6 ogólnopolskich organizacji zrzeszających geodetów i kartografów uznało problem dorabiania przez pracowników administracji za istotny i wymagający natychmiastowego rozwiązania. Spośród 45 postulatów zaproponowanych przez Geodezyjną Izbę Gospodarczą przedstawiciele GIG, Stowarzyszenia Geodetów Polskich, Polskiej Geodezji Komercyjnej, Stowarzyszenia Kartografów Polskich, Porozumienia Lokalnych Stowarzyszeń Geodezyjnych i Polskiego Towarzystwa Geodezyjnego wybrali 7 koniecznych do wprowadzenia w geodezji [więcej o inicjatywie „Apel 45” w GEODECIE 3 i 7/2017].

Jeden z tych postulatów brzmiał: „Niezbędne jest wprowadzenie zakazu wykonywania prac geodezyjnych i kartograficznych na własny rachunek przez pracowników administracji geodezyjnej. Wynagrodzenia w administracji nie są tak niskie, aby ten czynnik wpływał na konieczność dorabiania. Oprócz tego istnieje tutaj poważny konflikt interesów, dlatego wykonywanie dodatkowych prac na swoim terenie i korzys­tanie z preferencji, np. we własnych ośrodkach i urzędach, jest niedopuszczalne”.

Aby sprawdzić skalę tego zjawiska, w dniach 8-17 stycznia przeprowadziliś­my wśród przedsiębiorców internetowe badanie. Na naszą inicjatywę odpowiedziało ponad pół tysiąca osób prowadzących działalność geodezyjną z terenu całego kraju. Odzew był nawet większy niż w przypadku grudniowego badania cen usług [GEODETA 12/2017].

Ankieta na temat dorabiania składała się z czterech punktów. W pierwszym pytaliśmy, czy na terenie, na którym ankietowani świadczą usługi, znane są przypadki wykonywania prac GiK przez pracowników administracji geodezyjnej. W kolejnym prosiliśmy o wskazanie miast i powiatów, na terenie których respondenci realizują zlecenia. Zależało nam na tym, aby każdy region reprezentowany był przez podobną liczbę ankietowanych. W ostatnich dwóch punktach prosiliśmy o podanie miejsc, gdzie badani spotkali się z przypadkami dorabiania, oraz ocenę skali tego zjawiska.

Ostatecznie w naszym badaniu wzięli udział przedsiębiorcy realizujący zlecenia na terenie co najmniej 312 powiatów i miast na prawach powiatów w Polsce (82% wszystkich). Dlaczego napisaliś­my „co najmniej”? Część ankietowanych (kilkanaście procent) nie podała konkretnych miast czy powiatów, tylko województwa.

Zarówno uzyskane odpowiedzi, jak i ponad 150 komentarzy, w których ankietowani dzielili się swoimi w przeważającej części przykrymi doświadczeniami, świadczą, że badanie było potrzebne. „Dziękujemy, że ktoś zajął się tą sprawą” – napisał przedsiębiorca z woj. pomorskiego. Jednak nie zabrakło również głosów krytycznych: „Ta ankieta niczego nie zmieni, skala zjawiska jest tak ogromna, że należałoby nad każdym ODGiK-iem powołać nadzór prokuratora”, „Nie wiem, do czego zmierza ta ankieta. Powszechnie wiadomo, że urzędnicy wykonują prace pod swoim nazwiskiem lub, co gorsza, pod firmą innego geodety”, „Uważam, że ankieta nie jest dobrym i skutecznym sposobem na poznanie rozmiarów tego zjawiska. To, że ono istnieje, wiedzą wszyscy”.
Czas jednak bliżej przyjrzeć się wynikom badania.

• Mocne procenty

Skalę zjawiska wykonywania prac GiK przez pracowników administracji oceniło 97% ankietowanych. W ujęciu krajowym 55% z nich uznało ją za dużą, 34% – za średnią, a 11% – za minimalną. Natomiast w ujęciu regionalnym za „duży” problem uznało dorabianie 76% wszystkich geodetów świadczących usługi na terenie woj. podkarpackiego, 65% z woj. łódzkiego i 63% z woj. świętokrzyskiego.
Aż 93% przedsiębiorców, którzy wypełnili naszą ankietę, przyznało, że na terenie, na którym świadczą usługi, znane są przypadki wykonywania prac GiK przez pracowników administracji geodezyjnej. Najgorzej jest w województwach lubuskim i łódzkim (po 100% geodetów realizujących tam zlecenia spotkało się z przypadkami dorabiania) oraz kujawsko-pomorskim i...

Pełna treść artykułu w lutowym wydaniu miesięcznika GEODETA
• Zamów wersję papierową • Zamów wersję cyfrową

Redakcja


«« powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze news_pl
A czegóż to ci, robaczku, źli weryfikatorzy tak zazdroszczą?

Jelopmetro do Jelopmetro: Niestety nie mam żadnych układów z weryfikatorami. Powiem więcej, że jestem traktowany jeszcze gorzej a to wszystko z zazdrości. To właśnie weryfikator składał operaty przed moim przyjściem do pracy w urzędzie i chyba trochę zabrałem mu robotę... Poziom uwag weryfikatorów jest śmieszny, z ręką na sercu mogę powiedzieć, że żaden z nich nie przeczytał standardów technicznych nigdy w życiu.

No coz wychodzi że jesteś jeometro w takim wypadku zadowolonym z siebie chamem. W sumie nic dziwnego.

@Urzędnik wiesz co, byłem w podobnej sytuacji jakiś czas temu i powiem ci że jest to droga donikąd. Rzuć ten urząd w cholerę szkoda zdrowia....

Inwektywy ze strony skorumpowanych śmieci, tylko poprawiają mi nastrój! :-)

Jelopmetro jeśli zmienisz choć o cm wsp. pikiety w domciu informując że punkt był mierzony w terenie to musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy jesteś oszustem czy kryminalistą bo popełniłeś przestępstwo przeciwko dokumentom. A to że jesteś niepoprawnym chamem to już wiem.

To jeszcze do tej ckliwej historii dodaj informację, jak szybko przechodzą przez weryfikację operaty, które składasz sobie i innym firmom "po godzinach" - wtedy będziemy mieli 100% materiału do oceny, czy jesteś frajerem, czy zwykłym łapownikiem.

płace Pracuje w urzędzie już 5 rok. Zaczynałem od 1286 zł na rękę. Teraz mam prawie 1800 zł. Mam tytuł inż. Pracę kończę o godz 15.30. Szybki obiadek i w następnej pracy melduję się o 16.00 tam u geodety uprawnionego wykonuje prace terenowe i kameralne do godz. 20.00. Przyjeżdżam do domu kolacyjka i składam operaty techniczne innym firmą, różnym, dzwonię i się pytam czy ktoś coś miałby dla mnie... Od 2 lat mam przepracowane wszystkie soboty. Wszystkie dni urlopowe (wczasy pod gruszą) w starostwie wykorzystałem na pracę terenową w zaprzyjaźnionej firmie. Ktoś pomyśli ale "chapacz"... Wróć do początku mojej wypowiedzi - zarabiam 1800 zł. Jeżeli nie będę szukać pracy poza starostwem to co ja w życiu osiągane... Pewnie można powiedzieć ze mogę iść pracować w inne miejsce. Oczywiście, ale rozmawiamy na temat sytuacji w urzędzie... Dodam, że większość pracujących tutaj osób zarabia po 20 latach pracy 1970 zł... więc żadnej przyszłości ta praca nie ma...

przepisy A jak napisać przepisy żeby zabronić wykonywanie robót przez urzędnika na podstawione osoby (żona kolega itp.) tak robi 30%. Jak napisać przepisy żeby zabronić wykonywanie robót przez rencistę (zdrowego jak byk) , emeryta który ma zapłacone składki ubezpieczeniowe. Najlepsze lekarstwo to kasa. Wystarczy dowalić pełny ZUS i równy VAT żeby zrównać szanse z innymi którzy prowadzą działalność. A tak na marginesie to pracodawcy zależy żeby urzędnik który ma 30 lat pracy dorobił .Markety już sie licytują że płacą ponad 4 tys a urząd 2.2 do 3 tys. no chyba że wierchuszka

Urzędnik Jestem pracownikiem starostwa... Pewien urzędnik posiada firmę geodezyjną ze swoim imieniem i nazwiskiem w nazwie, wykonuje prace geodezyjne, w urzędzie odpowiada za zgłaszanie prac geodezyjnych i wytwarzanie rachunków związanych z uwierzytelnianiem, ma również przyjmowanie operatów do zasobu. Osoba taka zgłaszając prace do urzędu sama sobie ją rejestruje i nalicza opłatę za dokumenty!!!!! PARANOJA Sama sobie wystawia rachunek. Pewnie niedługo sama sobie przybije operat do zasobu... Znam sytuację z życia, osoba ta popełnia dużo błędów w pracach terenowych i kameralnych. Znajomość prawa też nie jest na wyżynach... niestety niskie płace sprawiają, że takie osoby siedzą w PODGiKach i czerpią korzyści.

Sytuacja w urzędach http://bip.powiat-slupca.pl/slupcap/bip/ogloszenia -i-komunikaty/starosta-slupecki.html?pid=6389 Płace w Starostwach są tragicznie niskie. Już teraz wiele osób nawet mając możliwość dorabiania nie chce przyjść do pracy w takim PODGiKu. Szkoda im marnowania 8 godzin na zadania wyznaczone przez Starostę, więcej zarobią przeznaczając ten czas w 100% na swoją działalność. Efekt tej sytuacji widać w ww. ogłoszeniu. Starosta poszukuje osoby z wykształceniem średnim do przyjmowania operatów technicznych do zasobu. Prawdopodobnie z czasem sytuacja będzie zmierzać do coraz gorszej. Już za kilka lat osoby z uprawnieniami wykruszą się i odejdą na emeryturę, wtedy do pracy w starostwach będą przyjmowane osoby po LO ewentualnie po ukończeniu studiów bez wiedzy terenowej... To dopiero początek.

nie ma przepisów Urzędnik nie może robić fuch na boku jeśli to może prowadzić do podejrzeń o stronniczość. A jeśli nie prowadzi to spokojnie może fuchy uskuteczniać na tony. Więc niech nikt nie p...i że mamy przepisy zabraniające urzędnikom na dorabianie. Przepisów takich które jasno by mówiły, że urzędnik nie może dorabiać nie ma i chyba już najwyższy czas to zmienić.

i ponownie jak to kiedyś powiedział pewien prezydent Francji straciłeś dobrą okazję żeby się zamknąć. To nic. Daję ci kolejną.

Jednego "adwersarza" stać najwyżej na wydukanie argumentu "bo mnie się tak zdaje", a drugi próbuje wypowiadać się w imieniu całego świata... Czarna rozpacz! :D

No właśnie nikt z tobą nie rozmawia. Wyciągnij wnioski.

Kwestia odbioru. A ten - jak widać - i tak jest zerowy, więc nie ma co się troskać.

Jeometro potrafisz jeszcze rozmawaiać nie obrażając adwersarzy ?

Otóż, Ludziu... Gdybyś nie był człowiekiem, a nie ludziem sowieckim, potrafiłbyś dostrzec różne znaczenia mojej wypowiedzi. Powtarzam: Nikogo nie obchodzi, co "wolisz"! W związku z tym, twoje "wolenie" nie jest żadnym argumentem. Jeśli pewnego dnia zaczniesz "woleć" coś innego, to i tak będziesz MUSIAŁ biec z papierkami w zębach do ODGiK-u.

~jeometra , jak każdy mam prawo wyrazić swoją opinie, tak jak Ty swoją. Więc po co komentujesz czyjeś wypowiedzi, ,,kolego" geodeto? Czyżbym miał rację że ,,jeden drugiego by zjadł"?

Nikt cię tutaj o wolę nie pyta.

,,Koledzy" geodeci Ja tam wole jak ktoś inny rzuci okiem czy jakiegoś byka nie strzeliłem bo swoich błędów się nie widzi. Wolę poprawić na etapie ODGiK-u niż później jak klient wróci z pretensjami. Wszyscy narzekają. Moze w koncu ktoś dla przykladu zacznie wymieniać powiaty, nazwiska... a nie tylko lament. Swoją drogą stwierdzam że z roku na rok ten zawód robi się coraz mniej ,,prestiżowy" (za duże słowo). Niby wszyscy ,,koledzy" geodeci a jeden drugiego by zjadł.

dirabuianie ale co za temat. w każdym powiatowym ośrodku sa tacy którzy są powiazani z firmami i na te firmy rejestrują i wykonują prace. w powiecie kołobrzeskim zaczyna się to od samej góry przez podpisujacyxh dokumenty wychodzące do pracowniczki ewidencji a teraz i Zudp. zanizaja ceny , daja szybsze terminy realizacji zlecenia i po ptakach . oczywiście odchodzą im zusy i podatki bo działają bez rachunków.

Do boju Do boju Panie i Panowie precz z pseudourzędnikami !!!!!!!!!!!!!!!!!!

Do Z Tu nie ma reguły. Starzy geo też mają słabe ceny. Problemem jest mapa zasadnicza i ksero... MZ i uprawnienia do likwidacji!! Każdy powinien finansowo odpowiadać za swoje prace...

rozwazania Problemem nie są urzędnicy, bo większość z nich posiada uprawnienia i wiele godzin spędzonych w terenie, problemem są młodzi goedeci bo byle jakich szkółkach ,,pseudogeodeci'' którzy dogadają się ze straszym geodetą i pod jego pieczątką klepią roboty, zaniżając ceny robiąc przy tym byle jak byle było. A pensje urzednicze nie są tak wysokie jakby się mogło wydawać...

Niewolnictwo Każdy głośno mówi o problemach tylko na korytarzach. Boimy się mówić oywarcie.Boimy się że zemsty od weryfikatorów. Do czasu nie zniesienie weryfikacji problem będzie narastał .Trzeba przestać być niewolnikiem. Obudźmy zostanmy wolnymi ludźmi.

~ samo dno właśnie o taki system próbowali walczyć w Zespole Doradczym ministra infrastruktury wykonawcy. I był nawet przedstawiony konkretny projekt założeń autorstwa naukowców z dziedziny zarządzania i organizacji, niestety ani Dobra Zmiana w przedstawicielach ministerstwa, ani tym bardziej reszta członków Zespołu - urzędników czy naukowców, nawet nie podjęła dyskusji w tym temacie ograniczając się do burzliwego, emocjonalnego ataku na osoby referujące. Miejmy nadzieję że może teraz, gdy Zespół przeszedł do przeszłości, zostaną przez media ujawnione fakty z jego działalności. Chociaż z mojego doświadczenia to może być z tym problem bo jednak te media, nawet nasze branżowe, funkcjonują w określonym układzie zależności.

~xyz Czyli wychodzi na to że będzie jak zwykle, trochę się pofrustrować na forum i tyle. Nikt nie zamierza nic z tym zrobić. Nawet gdybyśmy tu i teraz postanowili że robimy rewolucję w geodezji, dzwonimy do wszystkich firm w rejonie i solidarnie podnosimy ceny dajmy na to o 50% procent w górę. Ilu na to pójdzie? Pewnie nikt bo każdy pomyśli że konkurencja chce go wykiwać to on wykorzysta moment i jeszcze ceny...obniży i ...złapie klienta. Taka smutna o nas prawda.

~ugh Tworzenie jakiegoś zasobu nie wiadomo po co i dla kogo to jakiś absurd. To powinny być dwie niezależne od geodety rzeczy. Gmina powinna za własne pieniądze stworzyć swoje podkłady mapowe i bazy danych a nie z robót za które płaci osoba trzecia. Wracając do Norwegii tam właśnie tak jest, coś na wzór naszej ewidencji jest tworzone przez Państwo. Co więcej geodetę interesuje tylko to co na powierzchni, wszystkie branże pilnują swoich sieci i to oni mają obowiązek pomierzyć to co zakopują. Geodeta żadnego uzbrojenia nie szuka i nie wróży z fusów gdzie co jest.

Sytuacja w tak zwanym środowisku jest złożona. Niektórzy po prostu nie wyobrażają sobie że może być inny system niż jest, Ci chcą tylko żeby ten który jest zaczął wreszcie funkcjonować prawidłowo, tak jak obiecują jego twórcy. Są tacy którzy wiedzą że obecny system nigdy nie zadziała prawidłowo ale nie wierzą że da się coś z tym zrobić skoro tyle wpływowych grup czerpie z niego korzyści. I są tacy, którzy rozumieją, mają świadomość złożoności problemu, ale mimo wszystko chcą walczyć o zmiany. Z nimi jest jeszcze kolejny problem, polegający na tym że nie wszyscy wiedzą dokładnie o co, a jak nawet wiedzą to nie mają tej wizji przyszłości wspólnej. A naprzeciwko jest grupa skoordynowana, wiedząca o co walczy, wyposażona we władze i pieniądze. Urzędnicy różnych szczebli zainteresowani rozbudowanym aparatem generującym wpływy i władzę, biznesmeni zainteresowani rozbudową państwowego systemu informatycznego, drogiego, skomplikowanego czyli dostarczającego dużych zysków i cała otoczka - politycy, naukowcy itp.Tak to obecnie wygląda.

~ugh Oferty pracy i wysokość zarobków proponowane w ODGIKach i PODGIKach najlepiej obrazują skalę upadku tego zawodu. Nikt dobrze wykształcony(a taką jest osoba spełniająca wymagania)nie będzie pracował za takie pieniądze z zaangażowaniem i pasją. Skończmy jednocześnie z roztaczaniem wokół naszej geodezji jakiejś misji, celu wyższego. To jest usługa za którą należy otrzymywać godziwe pieniądze. W Norwegii geodeta też nie jest traktowany jako ktoś wyjątkowy, jest uczestnikiem budowy tak jak cieśla czy hydraulik, ani gorszy ani lepszy i też wcale od nich więcej nie zarabia. Tak jak oni zarabia dobrze.

~samo dno myslę, że dobrym kierunkiem byłby opisany przez Ciebie przykład Norwegii. Jestem za tym, żeby zlikwidować nadzór Państwa nad wykonawcą i wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. Dużo ostatnio się pisze o niskich zarobkach pracowników PODGiKów. Pracownik takiego urzędu powinien mieć całkowity zakaz pracy we własnym powiecie i przyległych w dziedzinie geodezji. Zastanawiam się tylko jak za tak niską stawkę Państwo chce przyciągnąć wykwalifikowane osoby na te stanowiska, które będą mogły kontrolować geodetów z uprawnieniami i 20-letnim doświadczeniem zawodowym. Można by to porównać do sytuacji gdzie student 1 roku recenzuje pracę doktorancką wykładowcy. Kolejny powód dla zniesienia weryfikacji. Skończy się podbijanie cudzych operatów a rynek z czasem wykosi wykonawców niekompetentnych i wykonujących prace bez należytej staranności.

~xyz Zgadzam się że już dosyć tego gadania i czas działać ale szybko i konstrukywnie. Dlaczego rezydenci potrafią się zorganizować i wywalczyć swoje a my nie?? Gdyby postanowić że dajemy sobie rok na uwolnienie zawodu to jest to osiągalne ale musi dojść do generalnego i solidarnego strajku generalnego, tylko czy jest to wykonalne? Skoro sam piszesz że w tych wszystkich stowarzyszeniach jest mało ludzi chcących coś zmienić. Nie rozumiem tego. To czym oni chcą się zajmować, #$%!!ołami nic nie znaczącymi??

~ugh - nikt nie da pewnej recepty na zmiany Ale jeśli już mamy coś robić to z całą pewnością wyjść z dyskusją poza forum. Trzeba się jakoś zorganizować. Są różne stowarzyszenia geodezyjne ale tam jest zbyt mało osób z takimi przekonaniami jak tutaj prezentowane, w zasadzie tylko pojedyncze przypadki. Może gdyby udało się ich jakoś zebrać razem, gdyby dołączyło trochę osób myślących konstruktywnie, jak niektórzy tu na forum, to udało by się zorganizować grupę która byłaby w stanie stworzyć nowa jakość. Są różne ścieżki działania, jest trochę pomysłów ale samo się nic nie stanie. I tu trochę zgadzam się z sugestią ~samo dno że w dużej części za brak zmian w geodezji odpowiadają w dużej mierze geodeci przez swoją bierność i brak poczucia wspólnoty zawodowej. Niezależnie od tego że przyczyny tego stanu nie leżą po ich stronie.

~samo dno notariusze, prawnicy to bardzo hermetyczne środowisko. Z tego co kojarzę, Izby notarialne narzucają im minimalne stawki i regulują żeby w jednym rejonie nie było zbyt dużo notariuszy. Jeśli coś pomyliłem możecie mnie poprawić. Nas geodetów jest zdecydowanie zbyt dużo. Jak już ktoś napisał wcześniej taka liczba jest jedynie uzasadniona sztucznie napompowanymi przepisami.

~rozmarzony Patologie są w każdym zawodzie ale problem polega na tym że pomimo ich istnienia wszystkim żyję się dobrze. Tak się składa że mieszkam w dosyć dużym mieście koło sądu rejonowego i okręgowego. Wokół w kamienicach same kancelarie adwokackie, radcowskie i notarialne. Chociażby po samochodach nie widziałem tu jeszcze biednego prawnika. A geodetów i firm znam również bardzo dużo i powiem szczerze że jeszcze nie trafiłem za takiego który by mi swoją pozycją społeczno-materialną zaimponował.

~ugh Nie ma się nad czym zastanawiać. To jest wszystko bardzo proste w teorii:1) Zlikwidować ośrodki, 2)W każdej firmie geodeta uprawniony jako właściciel bądź kierownik robót odpowiadający osobowo za pracę, 3)Ceny i prestiż zawodu wzrosną automatycznie. Czy widzieliście adwokata albo lekarza który podbija innemu nie swoje prace???

przykład prawników proszę o link do podobnej dyskusji, gdzie notariusze narzekają na pracowników sądów, którzy spisują akty notarialne do zmian w KW w ramach fuch. Bo w przypadku zmian w bazach BDOT500, GESUT i EGB to normalne. Jednak już przypadek lekarzy jest zupełnie nietrafiony, tam przecież wiemy, że należy odbyć kilka wizyt prywatnych u tego lekarza, który w końcu wypisze nam skierowanie na kosztowną operację, tym razem już w publicznym szpitalu. Podobnie jak w geodezji jest w wydziałach architektury, jedne projekty przechodzą szybko, inni nie mogą dostać nawet warunków zabudowy. Nie jesteśmy aż tacy wyjątkowi, ale jedno jest pewne, nie jest tak, jak pisze WJ, nikt o naszych sporach "wewnętrznych" nie dyskutuje, nikogo to poza nami nie obchodzi, w porównaniu ze służbą zdrowia czy budownictwem jesteśmy niszą w medialnej ciszy. Nikogo nie obchodzi, jak geodeta załatwi sprawę, co najwyżej każdy zastanowi się, czy brać takiego który ma układy w urzędzie, czy takiego "kłótliwego". Wybór jest oczywisty.

~xyz Praca jednoosobowo, bezstresowo i co najważniejsze za dobre pieniądze. Gdyby Norweg zobaczył zakres wymagań u nas w kraju i ceny tych usług to by nawet ręki znad biurka nie podniósł. A my cieszymy się że jest przerób. Nie wiem czy zauważyliście ale w kontekście geodezji niektórzy szczycą się ilością robót ale nikt nie szczyci się ceną...

~xyz Oczywiście że Ośrodki geodezyjne to najgorsza z przyczyn obecnej sytaucji na rynku. To jest jakaś totalna patologia. Nie rozumiem dlaczego nie zmierzamy w kierunku krajów cywilizowanych, zresztą jesteśmy chyba jedynym krajem gdzie istnieje kontrola urzędowa geodetów w takiej formie. Pracowałem w zawodzie w Norwegii i tam sprawa wygląda tak jak wyglądać powinna. Robota, zakres i forma to zlecenie jedynie między zamawiającym a wykonawcą, żadnych ośrodków, żadnych uprawnień ale za to dużą odpowiedzialność finansowa i zaufanie do sprawdzonych wykonawców. Efekt? Odpowiednik naszej MDCP można wykonać w jeden dzień łącznie z wysłaniem faktury, wszystko mailem, żadnych paierów plik dxf, dwg a czasem zwykłe XYH. Sprawami granic, podziałów itp zajmują się zasadniczo gminy a nie firmy prywatne więc geodezja to właściwie obsługa inwestycji i pomiary syt wys ale w zakresie i formie tylko zależnej od klienta bo to ON za to płaci!

xyz W pełni zgadzam się z użytkownikiem xyz. Myślę, że już skoro wiemy w jakim miejscu się znajdujemy to może pomyślmy jak temu zaradzić. Jakieś propozycje? Trochę się nad tym zastanawiałem i szczerze powiedziawszy nie widzę realnego rozwiązania. Nie wierzę w zlikwidowanie mapy zasadniczej czy obowiązku przekazywania wyników pomiarów ale może to tylko mój pesymizm.

~samo dno - mylisz objawy z przyczynami. Lekarzy i prawników nikt nie ominie korzystając z państwowego zasobu recept, kupując za grosze coś, co ktoś, co prawda dla innego pacjenta ale jednak w podobnym przypadku, przygotował korzystając ze swojej wiedzy i uprawnień. A w geodezji można a nawet jest to wskazane.Tak samo żaden urzędnik do którego przychodzi petent w konkretnej sprawie, nie ma prawa proponować mu usług prawniczych, nawet w sprawach innych niż te które go dotyczą. Dopóki będzie państwowy zasób geodezyjny który będzie rekwirował za darmo prace wykonane za duże pieniądze, dopóki o tym co się dzieje między geodetą a klientem będzie decydował uznaniowo urzędnik, mający bezpośredni albo pośredni interes w tym obszarze, dopóty nasza branża będzie miejscem patologii i wynaturzeń. Bo jakie znaczenie ma solidarność zawodowa w sytuacji gdy rynek jest psuty przez państwo handlujące informacją za cenę poniżej kosztów uzyskania, albo gdy przepisy pozwalają KAŻDEMU, nawet nie geodecie, wykonywać prace geodezyjne.

Geodeci to ludzie bez poczucia własnej wartości Jedynym problemem tej branży są sami geodeci. To że jednej grupie zawodowej żyje się dobrze i cieszy się ona prestiżem jest tylko i wyłącznie ich własne postrzeganie siebie. Popatrzcie na lekarzy czy prawników. Czy którykolwiek prawnik krzyczy że poprowadzi waszą sprawę za połowę mniej niż kolega z branży?Otóż NIE bo oni szanują swoją wiedzę i przede wszystkim swój czas. Ale my zamiast budować prestiż zawodu poprzez profesjonalizm wolimy dalej wygłaszać teorie że technik geodeta jest lepszy on inżyniera. Nie tędy droga ale żeby to zrozumieć trzeba mieć poczucie własnej wartości a nie ze strachu klepać mapki za 300 zł.

łódzkie w czołówce dorabiania :)

Wykonawcy nie są służbą, to po pierwsze. Po drugie nie są odpowiedzialni za dane referencyjne (nawiasem mówiąc odsyłam do definicji). I po trzecie, najważniejsze, za brak szacunku w stosunku do naszej branży odpowiada głównie nasza niska samoocena wynikająca z tego że nie dość że regulacje prawne dotyczące branży łamią nasze prawa obywatelskie to jeszcze nawet te ułomne regulacje są łamane przez administracje od poziomu starostw, przez wingików na GUGiKu kończąc. Widziałeś kiedyś parobków czy niewolników którzy mają do siebie szacunek albo są przedmiotem szacunku innych. Bo ja nie.

szacunek Przeczytałem uważnie artykuł oraz komentarze i postanowiłem się do tych treści odnieść zadając pytania: 1. Z czego Państwa zdaniem wynika ten brak szacunku do naszej branży? 2. Czy nie jest tak, że ciągle się kłócimy i nie potrafimy osiągnąć kompromisu? 3. Patrząc na inne branże to przecież my jesteśmy najbardziej zestandaryzowani to dlaczego próbujemy sami podważać swój autorytet? 4. Jesteśmy służbą odpowiedzialną za dane referencyjne a jednocześnie pokazujemy innym jak u nas jest źle. Dlaczego? 5. Koledzy Wykonawcy, czy nie czujecie się w jakimś stopni odpowiedzialni za ten stan w starostwach? 6. Czy nie zdarzyło się Wam szukać wsparcia wśród urzędników? Podsumowując: - nie popieram wykorzystywania przez urzędników bezpośredniego dostępu do materiałów zgromadzonych w PODGiK będącym jednoczesne miejscem zatrudnienia; - wnioskuję o uregulowanie sprawy przyznawania uprawnień dla samorządowców - proszę przestańmy się wzajemnie opluwać i zadbajmy by znowu zaczęto Nas szanować Pozdrawiam

Mnie to smieszy :) Jesli chodzi o geodezje to zaliczylem wszystko. Prace u kogos, prace u siebie i prace w ODGiK. Do tego epizod na jednej z uczelni w roli wykladowcy. Problemem nie jest dorabianie przez urzednikow czy podbijanie nieuprawnionym. Problem jest jeden. Brak szacunku do naszego zawodu. Nie szanuja nas na budowach, nie szanuja nas zleceniodawcy, nie szanuja nas urzednicy. Ja wiem, ze zostac geodeta nie jest latwo, wiem, ze to odpowiedzialna praca ale wiem tez o partactwie, wykorzystywaniu pracownikow, głupich przepisach. I wiem, ze to co sie dzieje w branzy to wina wylacznie geodetów. Tak, to my doprowadzilismy do tej sytuacji. Coraz wiecej osob odchodzi z branzy, niestety czesto ci mlodzi zdolni. Wiec zamiast szukac winy w emerytach, urzednikach czy geodetach nez uprawnien popatrzmy na siebie.

Do tego Kogoś co twierdzi że na innych powiatach można to proszę mi powiedzieć czy jak zgłaszam działalność to na powiat miasto ulice wieś czy na cały kraj to można czy nie i to jest nie uczciwa konkurencja bo oni na wzajem roboty szybciej weryfikuje a zwykle po parę miesięcy kto widział takie prace to wie że można postawić 2600 poker i żadnej uwagi operat 1 tydzień i po weryfikacji kto tak ma w górę ręce

Brawo Ort ma rację a dla tych co mówią że oni dorabjaja to proszę mi powiedzieć czy wykonanie ok 200 prac geodezyjnych to dorabianie czy może w urzędzie dorabia a z usług żyje taki sposób na życie

Co to? Co to za tłumaczenia, że dorabiają, bo mało zarabiają?! Idąc do pracy każdy dorosły człowiek jest chyba świadomy na co się pisze i jakich zarobków może oczekiwać. Jak komuś to nie pasuje - sprawa jest prosta - nie idź do pracy w urzędzie, szukaj gdzie indziej. Obecnie kalkulacja wygląda inaczej: mało płacą, ale są wszystkie składki i jakieś tam dodatki, a prawdziwą kasę zrobi się na lewiznach. To jest sytuacja patologiczna i proszę tego nie tłumaczyć niskimi zarobkami.

Brak jasnych zasad Nie jestem z powiatu na T. Lanos to metafora poziomu finansowego geodetów. Co do dorabiania to jak napisał Kiepski obowiązujące przepisy jasno stanowią, że wydając decyzje, czy jeżeli zachodzi obawa stronniczości nie wolno prowadzić działalności. Zastanawia mnie właśnie jak to jest np. z geodetami gminnymi prowadzącymi swoje firmy. Nie wspominając że widziałem nie raz protokół graniczny gdzie taka osoba była stroną z upoważnienia Wójta i geodetą uprawnionym wykonującym ustalenie granic. Wiadomym jest, że jest też grupa działająca po "cichu" na czyjś NIP... Ale nie brakuje otwarcie działających inspektorów czy geodetów gminnych, czy ludzi w urzędch miast siedzących na etacie. Do tego niejasno określona granica, co leży w konflikcie interesów a co nie. Czy pracując w ośrodku na podstawowym stanowisku można posiadać firmę geodezyjna i działać legalnie, czy nawet posiadanie działalności nie związanej z geodezją np wyceny nieruchomości jest już czymś patologicznym...

no dobra Prawda jest taka, że kasy na pensje w powiatach nie ma. Przy poziomie pensji w PODGiK nie będzie chętnych do pracy jak nie będą dorabiać. Można zakazać dodatkowej pracy i nie mieć ludzi, można podnieść pensje ale przed wyborami to nie przejdzie. Można tez tak jak się dzieje teraz stopniowo wygaszać roznymi ustawami okołogeodezyjnymi prace dla geodetów np poprzez wyjątki od zgłaszania czy kontroli pracy. Tyle że brak wymogu prawnego np. dostarczenia mapy spowoduje, że nikt nie będzie jej zamawiał. Geodetów mamy tyle a nie mniej własnie dlatego że teoretycznie jest dużo pracy przy geodezji spowodowanej różnymi ustawami i wymogami prawnymi. Skoro chcecie je usuwać to usuwajcie tylko że wtedy będzie mniej pracy dla wiekszej ilości osób. I bezpieczniej w kraju raczej nie będzie. Np. co jakiś czas jakiś gazociąg wybuchnie albo kogoś prąd kopnie.

Urzędnicy Taki urzędnik powinien siedzieć, dla przykładu- dorobkujący oczywiście. Mamy prozrośniętą biurokrację, tworzymy papierki, które spowalniają proces, i te pliki wsadowe. Chce PODGiK zasób (sic!), to niech sobie wprowadza, klient nie chce mapy, która jest udziwniona, czyt. jest prowadzona obiektowo, tylko mapę, która posłuży projektantowi i ułatwi mu projektowanie. O cenach się nie wypowiadam, bo to zgroza, powinniśmy stanowić klasę średnią, a nie zastanawiać się czym opłacić zus. Koszt sprzętu to ok 60tys. zł, do tego samochód, biuro, oprogramowanie itd. Nikt nie wlicza w cenę usługi zwanej ruszeniem głowy, ODPOWIEDZIALNOŚCI itd. Weszła mapa cyfrowa, to cena w miejscu, mimo, że pracę skomplikowała i wydłużyła. Nie wspominam o zjawisku inflacji- w geodezji jest raczej odwrotnie...SGP zamiast działać na zasadzie koleżeńskich sądów (np. kolego co to za ceny? kolego gdzie te kamienie z protokołu na gruncie itd.), to jest ciałem nie wiadomo po co istniejącym. Chory biznes ta geodezja.

Czas z tym skończyć Dobrze, że się o tym mówi, że pokazuje się palcami nieuczciwych. Dziwi tylko dlaczego przez tak długi czas nikt nic z tym nie zrobił. Myślę tutaj o WING (wiedzą), GGK (wie bo z tego środowiska wyszła, (posłowie bo piszecie o nich), prokurator (bo z urzędu też może wszczynać postępowania). A co do łatwości ustaleń tego zjawiska to jestem pewny, że jest to banalnie łatwe tylko chcieć. Zresztą są przykłady, że w niektórych powiatach doszło do skazania tych co dorabiali ale na skutek skarg klientów, którym się to nie spodobało.

#$%!!owata Mentalność Geodety Jestem ciekaw wniosków które są zawarte w tym artykule, na ile jego autor podszedł rzetelnie do tematu a na ile jest to tuba Wykonawców. Czy przeanalizował obowiązujące przepisy w tym zakresie, czy tylko skupił się nad tym że nie wolno bo "nie", bo mogę tylko ja i koniec. Czytając wasze komentarze gwarantuję że większość z was nie zapoznało się nawet z obowiązującymi przepisami w tym temacie, a z nich jasno wynika, że każdy pracownik samorządowy nie może podejmować działań, które sugerowały by jego stronniczość. Odnosząc to do geodezji to nawet czytając to bardzo rygorystycznie nie powinien wykonywać żadnych prac na terenie ośrodka w którym pracuje, a gdzie indziej hulaj dusza i g.... innych to interesuje.

do uprawniony Ty jesteś chyba z powiatu na t.... coś się tak czepił tego lanosa na gaz. He he. Jestem wykonawcą, jak dla mnie wole jak inspektor zrobi raz w sobotę jakoś robotę w terenie. Wtedy on wie jak to jest po drugiej stronie. Warunek jeden!!! cena!!! Powinien robić za większe pieniądze!!! Wtedy nikt nie będzie miał do niego pretensji a on dorobi. I nie czepia się przy sprawdzaniu jak większość urzędasów bez pojęcia o robotach w terenie. Jak taki inspektor siedzi pół życia za biurkiem to on nawet nie będzie wiedział jak trzymać GPS-a a nie mówiąc już o wartościach w dzienniku GPS.

Slaba podpucha. Musisz się bardziej postarać. :)

no ale przecież jest Dobra Zmiana... a my mamy Przedstawicielkę tej zmiany posłankę Annę Paluch. Myślę, że jako przedstawicielka partii rządzącej doprowadzi Pani po tym artykule do tego aby do minimum ograniczyć patologię urzędniczą w geodezji. Bo jeśli nie to co? PIS akceptuje to co było za rządów PO?

Police w Zachodniopomorskim a jak w ankiecie wypadły Police ?

ja bym w ogóle zlikwidował geodezję klasyczną. Skasował podgiki i wymóg pomiaru w terenie. Niech to wszystko robią drony i fotogrametria. Przynajmniej wszyscy będą mieli równo czyli nic.

jedna kwestia to u nas geodeci sami proszą pracowników od mapy cyfrowej, żeby zrobić piki wsadowe, bo oni tego nie umieją...Ci starsi rzecz jasna. A inna kwestia, to wyniki ankiety rozesłać poszczególnym Starostom/Prezydentom z pytaniem, co oni na to? Inspektor który dużo zarabia, będzie tak kombinował, jeśli będzie mógł. To nie kwestia zarobków, a mentalności, pazerności. Dopóki będą PODGiKi, będzie tak zawsze. Zawsze!! A wystarczyłoby zlikwidować mapę zasadniczą. I skupić się na osnowie i ewidencji z prawdziwego zdarzenia.

Możesz sprecyzować pojęcie "nic nie działa" ? Najchętniej na przykładach.

Dyrektywy unijne jakoś nigdzie nie zostały wdrożone i zapowiada się że nigdzie nie będą. Różnica jest tylko taka że w innych krajach nie wydano na ich "wdrażania" nawet ułamka tego co w Polsce a w Polsce wydano miliardy i też nic nie działa, i nie będzie działało. A może jeszcze tak być, że jak się w Brukseli zorientują że to nasze "wdrażanie" jest sprzeczne z samą dyrektywą to będziemy zwracać dotacje unijne i od nowa "wdrażać" to co niby teraz jest wdrażane. Obojętne jaka "zmiana" będzie wtedy rządziła czeka ją niemiła niespodzianka.

Albowiem jesteśmy w unii i mamy stamtąd dyrektywy a technologia przez 10 lat bardzo się zmieniła. Więc projekt z 2007 roku jest bardzo dobry jako podpałka do pieca.

Premier Morawiecki niedawno wypowiedział się że przepis konstytucji definiujący że podstawą systemu gospodarczego RP jest społeczna gospodarka rynkowa, nie został do końca wdrożony. Efekty tej sytuacji tworzą takie patologie. Opracowany przez PiS 11 lat temu projekt prawa geodezyjnego, gdyby został wdrożony, dzisiaj mówilibyśmy o tej patologii w czasie przeszłym. Tak więc tylko zmiana systemu doprowadzi do uzdrowienia sytuacji. Zadaję niewygodne pytanie, dlaczego pomimo iż PiS rządzi od już 3 rok, nie przeprowadził procesu legislacyjnego w stosunku do swojego projektu z roku 2007? Czyżby "dobra zmiana" była fikcją dla naszej branży?

geojan@ w ramach obowiązujących przepisów niewiele zrobisz, zawsze można to jakoś wytłumaczyć. Należałoby zlikwidować zgłoszenia i obowiązek dzielenia się wynikami pomiaru (za darmo) i to dopiero uzdrowi rynek!

Konflikt tragiczny... Z tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia... Zakazy nic nie zmienią. Zmieni się jedynie "forma" kombinacji... Polak potrafi i choćby stał nad nim ktoś to będzie kombinował. Póki nie zmieni się mentalność ludzi, a zarobki w całej branży nie będą godne, to kombinacji będzie mnóstwo. Godne ceny, godne zarobki w Ośrodkach i nikt nie musi kombinować, a tak jak urzędnik zarobi 1700netto to żeby mieć na gaz do Lanosa próbuje kombinować i szukać dodatkowych zajęć. Geodeta robiąć mape za 500zł też szuka wariantu na szybkie wykonanie i zarobienie swoich złotówek, więc szuka pomocnika w PODGK, żeby temat zaklauzulować, sprzedać i szybko brać się za następny. Winny jest stan naszej branży i ceny za roboty. Poza tym nie tylko geodezja cierpi na tego typu choroby.

Panie w..rwiony do którego pokolenia rodzina urzędnika nie może zajmować się geodezją? A co ze szwagrami, zięciami, konkubentami czy sąsiadami? Dlaczego ograniczamy się do geodetów. Przecież takiemu geodecie może pomagać załatwić sprawy w ośrodku układ towarzyski - kolega projektant, architekt lub znajomy dentysta. Może zawczasu posadźmy wszystkich urzędników. No bo przecież oni (czyli korporacja urzędnicza, klika, a może i mafia) tylko czekają, aby uwalić te rewelacyjne opracowania autorskie. Dajcie już spokój z tym wzajemnym szczuciem i lepiej zaangażujcie się koledzy jak są uzgodnienia przepisów prawa, aby wyeliminować ten przerost formalizmów.

Może to idealny temat dla nowopowstałego związku geodetów o którym to ostatnio tutaj tak było głośno. Zorganizowali się już? Więc może pora działać. Jako organizacja wyślijcie losowo do 10 ośrodków zapytanie w trybie dostępu do informacji publicznej z prośbą o zestawienie prac z ostatniego roku z podaniem tylko nazwy firmy, asortymentu, daty przyjęcia zgłoszenia, wydania materiałów, złożenia operatu i przyjęcia do zasobu. Temat dla ośrodków prosty bo wystarczy wydruk z systemu zrobić. Będzie czarno na białym kto ile i na co czeka. I jeżeli 90 procent czeka 3 tygodnie a ktoś zazwyczaj ma w 3 dni no to niech mi ktoś spróbuje to logicznie wytłumaczyć... A wtedy - w uzasadnionych przypadkach - pismo do prezydenta/starosty. Gwarantuję że sytuacja się wyklaruje.

do w..rwiony Jak z tym walczyć? Bardzo prosto. Rzucanie anonimowych ogólników niczego nie zmieni. Jeżeli masz konkretny przykład złóż doniesienie do prokuratury, starosty, WINGiK-a, gdziekolwiek. Ale miej tyle odwagi i podejmij działanie. I piszę to jako urzędnik. Trzeba walczyć z patologią.

Każdy ma w starostwie takiego urzędnika, który proponuje młodym geodetom "współpracę". Głupki nawet nie wiedzą jak później sami mają przez to zepsuty rynek, a kiedy trzeba zapłacić więcej to rezygnują i mają problem z "przejściem" małego operatu. No ale co tu dużo tłumaczyć, przecież każdy w Polsce się spotkał z taką sytuacją kiedy trzeba wspomóc swoją sprawę. Najgorsi są w tym Naczelnicy Ośrodków, ślepi na takie zagrywki, bo boją się stracić weryfikatorów itp., bo kto za takie psie pieniądze będzie "nadstawiać głowę". I tutaj dochodząc do puenty niestety oba myślenia są błędne i (nie zawsze)młodego geodety i tego (biednego)inspektora, no ale cóż na to można poradzić, jeśli przedstawiciel geodetów czyli GGK kłania się wszystkim w pas.

mafia ośrodkowa Przykład pierwszy z brzegu: żona inspektora PODGiK ma zarejestrowaną na siebie firmę geodezyjną. W tej firmie zatrudniony jest jeden pracownik. Żona tego pracownika pracuje w PODGiK (obsługa geodetów i pozostałych). Jest jeszcze gość z pieczątką który im wszystko klepie. Zgarniają całą drobnicę z rynku. Jak z tym walczyć?

Dorabianie Pracując w jednym z powiatów na ślasku miałem wrażenie, że urzędnicy dorabiają, ale w starostwie :) Praktycznie, ciężko im cokolwiek zarzucić, firma na żone, męża czy brata podbija inny geodeta za pieniądze lub za przyspieszone wydanie materiałów lub sprawdzenie. Pytanie co da taka ankieta problem znany od dziesiątek lat. Pewnie sporo z nich by się zwolniło gdyby nie ta możliwość posiadania "firmy "

Obłuda Czytając zapowiedź artykułu już widać jakim cieszył będzie się zainteresowaniem. Trochę już pracuję i wiem że geodeci, którzy najbardziej krzyczą sami również albo firmują prace osobom zatrudnionym w urzędach, albo podpisują bez opamiętania i nadzoru prace sporządzane przez innych przedsiębiorców bez uprawnień co też jest naganne (pomysł na następną ankietę). A prawda jest taka, że jakby geodeci zatrudnieni w powiatach zarabiali tyle co powinni to patrząc na fakt odpowiedzialności pracownika samorządowego z tytułu podejmowania czynności stronniczych nikt by nie ryzykował i poświęcał swojego wolnego czasu na dorabianie. Recepta jest prosta albo całkowita likwidacja administracji geodezyjnej albo odpowiednie w niej zarobki i wtedy żadne zakazy nie będą potrzebne.

dokładnie uważam jak Bartek, nie chodzi o sam fakt dorabiania ale nieuczciwą konkurencję i jakość danych. Tobie zwykłą mapę odrzucają po 10 razy bo gdzieś kropki w operacie nie postawiłeś, mapa z terenem i złożeniem operatu - czas 3 dni a w ośrodku leży 1-2 miesiące. A gnioty urzędników 15 minut i pieczątka przystawiona.

do nik Od razu widać, że jesteś urzędnikiem ;-) Sprawdzenie ilu prowadzi działalność jest proste i jestem pewien, że wielu z nich prowadzi ale nawet jakby nie prowadziło to nie jest to dowodem na nic. Jeden prowadzi firmę a drugi pracuje w ośrodku - korporacja jak ta lala ;-) Po szczegóły zapraszam do Poznania ... i tu pozdrowienia dla ludzi z PODGiK podbijających pracę pracownikom GEOPOZU i odwrotnie ;-) mapkę można mieć u nich w trzy dni. Albo "na mieście" i tu czas oczekiwania około 6 tygodni ;-) ... i o to chodzi. Bo samo dorabianie nie jest problemem. Problemem jest NIEUCZCIWA konkurencja.

Trochę już się gubię z jednej strony narzekamy, że "urzędnicy geodeci robią fuchy", ale z drugiej mamy żal, że "prace w ośrodkach weryfikują osoby bez uprawnień" (za mało w urzędach jest geodetów), co wynika, z faktu że "za oferowane w ośrodkach wynagrodzenie uprawnieni geodeci nie garną się do zatrudniania w administracji" (chyba, że stypendyści ZUS czy PFRON). Wg mnie problem wynika ze zbytniego nasycenia rynku geodetami, co przekłada się na płace, a ta na frustrację i szukanie winnych.

sp z o.o. Może należy podać konkrety, redakcja może ustalić na podstawie dostępnych rejestrów publicznych, na wybranych powiatach, ilu geodetów uprawnionych prowadzi działalność. Dla podania konkretów trzeba włożyć trochę czy nawet dużo wysiłku. Ankieta, w której ankietowany kieruje się jedynie odczuciami jest pewnym rodzajem szczucia jednych na drugich. To może z tym skończmy. Pisanie że Starostwo to Spółka z o.o. jest dużym nadużyciem. Można zapytać w konkretnych Starostwach ilu urzędników dorabia. A więc ustalcie prawdę a nie insynuacje. A może zapytajcie Starostów ilu lekarzy zatrudnionych w powiatowych szpitalach dorabia

szkoda, że nie widziałam tej ankiety, chętnie uzupełniłabym ją o woj. podlaskie, lubelskie i war-mazurskie, obecna administracja geodezyjna jest jak rak, postępuje i wyniszcza geodezję.

79 komentarzy





reklama
reklama





2009 created by BRTSOFT.com
© 2005-2017 Geodeta Sp. z o.o.
mapa stronyprenumeratareklamakontakt