|2014-12-16|
Prawo
Rada o pomysłach GUGiK na nowe prawo
Na listopadowym posiedzeniu Państwowa Rada Geodezyjna i Kartograficzna (PRGiK) wysłuchała propozycji głównego geodety kraju dotyczących zmian w ustawie Prawo geodezyjne i kartograficzne. Podczas wczorajszego spotkania (15 grudnia) jej członkowie mieli się do nich odnieść.
Przypomnijmy, że Kazimierz Bujakowski proponował dwie tury zmian w Pgik. Pierwsza, doraźna, miała w formie nowelizacji wprowadzić najbardziej pilnie zmiany, m.in. przywrócić ryczałty na materiały do mniejszych prac geodezyjnych. Drugim etapem – w zamierzeniu GGK – będzie napisanie ustawy od nowa (więcej na ten temat).
Podczas listopadowego posiedzenia Rada zdecydowała, że do propozycji tych odniesie się zespół w składzie: Bogdan Grzechnik (przewodniczący zespołu, były prezes GIG), Ewa Świniarska (PKP PLK), Krzysztof Cisek (były prezes SGP), Zdzisław Kurczyński (Politechnika Warszawska) oraz Waldemar Klocek (prezes Polskiej Geodezji Komercyjnej i OPGK Olsztyn). Co nie powinno zaskakiwać, propozycje zespołu wykraczają daleko poza zamierzenia GUGiK. Jak wyliczał Bogdan Grzechnik, w ciągu roku około 18 tys. geodetów uprawnionych zgłasza 1 mln prac (przeciętnie daje to 55 prac na geodetę). Każda wymaga udania się do ośrodka średnio 4-5 razy. W ciągu roku daje to więc 248 wizyt wykonawcy w ODGiK-u, a to ogromne obciążenie zarówno dla przedsiębiorcy geodezyjnego, jak i urzędu, o niecierpliwiących się inwestorach nie wspominając! Dlatego – zdaniem Bogdana Grzechnika – nowe prawo musi znacząco odciążyć obie te strony.
Kierowany przez niego zespół proponuje w ramach tzw. doraźnej nowelizacji wprowadzić następujące zmiany: 1) Przywrócić ryczałty dla wszystkich prac. 2) Zlikwidować licencje dla wykonawców prac geodezyjnych. 3) Wyłączyć ze zgłaszania i przekazywania materiałów do zasobu mapy do celów projektowych. 4) Ograniczyć weryfikację prac geodezyjnych tylko do porównania otrzymanych danych z numeryczną bazą EGiB oraz mapą zasadniczą. Niech za błędy odpowiada w całości wykonawca. 5) Powrócić do konkretnych terminów załatwiania spraw przez ODGiK zamiast obecnie obowiązującego sformułowania „niezwłocznie”, które w skrajnych przypadkach oznacza nawet 2-3 miesiące. Proponowane terminy: 10 dni na poinformowanie geodety o dostępnych materiałach, 6 dni na weryfikację i 3 dni na opatrzenie materiałów klauzulami. 6) Wprowadzić rozwiązania (np. jednolitą w skali kraju aplikację), dzięki którym wykonawca nie będzie musiał kupować oprogramowania, które obowiązuje w danym ODGiK-u. 7) Przeprowadzić kompleksową kontrolę funkcjonowania nowego cennika. W niektórych przypadkach dochodzi bowiem do jego różnych interpretacji. Pojawiają się także sygnały, że wzrost cen względem starego cennika jest nawet ośmiokrotny. 8) Włączyć doświadczonych specjalistów z produkcji i administracji w tworzenie nowych przepisów dla geodezji i kartografii.
W kwestii opracowania nowego prawa geodezyjnego zespół zaproponował, by w pierwszej kolejności zbadać stan branży oraz określić kierunki jej rozwoju do 2030 roku. Następie należy opracować tezy nowej ustawy. Powinny one odnosić się do następujących problemów: • organizacja służby geodezyjnej i kartograficznej – zdaniem zespołu najlepszym rozwiązaniem będzie przekształcenie jej w administrację specjalną; • finansowanie geodezji – należy rozważyć wprowadzenie odpisów od podatków na ten cel; • wyeliminowanie rozbieżności między EGiB a KW; • organizacja i działanie ODGiK-ów, weryfikacja prac geodezyjnych, prawa autorskie wykonawców, opłaty, licencje; • uproszczenie rozgraniczeń i podziałów; • zreformowanie standardów zawodowych poprzez przywrócenie instrukcji technicznych; • utworzenie samorządu zawodowego; • relacje geodezji z pokrewnymi dziedzinami – gospodarka nieruchomościami, gospodarka przestrzenna, szacowanie nieruchomości itp.; • kształcenie geodetów.
– Napisanie tez zajmie 3-4 miesiące. Opracowanie na tej podstawie ustawy nie powinno trwać dłużej niż 2-3, najdalej 4 lata – podsumował swoje wystąpienie Bogdan Grzechnik.
W trakcie dyskusji najwięcej wątpliwości wzbudziła propozycja wyłączenia MdcP z obowiązku zgłaszania. Marek Naglewski (były główny inspektor nadzoru budowlanego) zwrócił uwagę, że będzie to wymagało zmiany Prawa budowlanego i rozporządzenia wykonawczego, a poza tym pomysłowi temu będą zapewne przeciwni inwestorzy. Witold Radzio (GUGiK) dodał, że propozycja ta może znacznie utrudnić utrzymanie w aktualności PZGiK.
Śląski WINGiK Mirosław Puzia zwrócił z kolei uwagę na problem z likwidacją lub ograniczeniem weryfikacji prac. – W obecnym stanie prawnym wykonawcą może być nawet fryzjer [uprawnienia musi mieć kierownik prac – przyp. red.], trudno więc zrezygnować z kontroli. Oczywiście można wprowadzić wymóg, że wykonawcą może być tylko geodeta uprawniony, ale to mogłoby stać w sprzeczności z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej – wyjaśniał inspektor.
Witold Radzio bronił z kolei licencji. Jego zdaniem w obecnym stanie prawnym są one niezbędne do stosowania odpowiednich współczynników korygujących (np. 0,5 dla wykonawców prac geodezyjnych). Wątpliwości GUGiK budzi też wprowadzenie ryczałtu dla wszystkich prac. GGK Kazimierz Bujakowski przestrzegł, że takie rozwiązanie będzie finansowo niesprawiedliwe albo dla wykonawców dużych, albo małych zleceń.
Na posiedzeniu nie zabrakło także tematu rzekomego znacznego wzrostu cen. Urszula Juszczak z GUGiK przeanalizowała jeden z przykładów przedstawiony przez Bogdana Grzechnika, gdzie opłata wg nowego cennika była 8 razy wyższa, niż gdyby ją wyliczyć wg starych zasad. Jak stwierdziła, te same dane można było pozyskać za 35 zł zamiast za ponad 1400 zł. Sęk w tym, że do danej pracy potrzebne było akurat blisko 30 wypisów, a nie znacznie tańsze dane z EGiB. Ale generalnie, poza takimi wyjątkowymi przypadkami, trudno mówić o dużej podwyżce – podsumowała Juszczak. Potwierdził to Waldemar Klocek. – Nasze dotychczasowe doświadczenia z nowym cennikiem wskazują nawet na lekką obniżkę – powiedział.
Co dalej z propozycjami zespołu? Czy będą tylko prywatną sugestią czterech jej członków, czy też może wspólną rekomendacją całej Państwowej Rady Geodezyjnej i Kartograficznej? Tego, mimo długiej dyskusji, nie udało się wczoraj ustalić. Sprawa ma się rozstrzygnąć na następnym spotkaniu Rady wyznaczonym na połowę stycznia.
Jerzy Królikowski
|