Sprawa zaczęła się na początku zeszłego roku, gdy Federalna Komisja Komunikacji (FCC) przyznała LightSquared częstotliwości bliskie tym wykorzystywanym przez systemy GPS i Galileo. Doświadczenia wykonane przez producentów odbiorników satelitarnych wykazały, że gdyby sieć ruszyła, wyznaczanie pozycji za pomocą satelitów byłoby niemożliwe nawet w promieniu kilku kilometrów od nadajnika (łącznie spółka chciała ich wybudować aż 40 tys.).
By bronić użytkowników nawigacji satelitarnej, zawiązano koalicję „Save our GPS”, która miała nie dopuścić do powstania sieci 4G w planowanym kształcie. Przedstawiciele LightSquared argumentowali jednak, że konflikt między tymi dwoma sygnałami wynika przede wszystkim ze złego projektowania odbiorników GNSS. Jak pisze portal „The Hill”, w przekonywanie do swoich racji kongresmenów korporacja zainwestowała aż 2,8 mln dolarów, które zainkasowali lobbyści z różnych 14 firm. Ich wysiłki nie przyniosły jednak rezultatów. W lutym br. FCC zablokowała budowę sieci.
Przedstawiciele LightSquared zapowiadają jednak, że to koniec firmy i batalii o powstanie sieci 4G. Spółka zamierza bowiem przeprowadzić dogłębną restrukturyzację, w ramach której zwolniła już połowę z 330 pracowników (wg. „The Hill” cięcia nie objęły jednak żadnego z lobbystów).