Ponad 500 osób wypełniło w dniach 12–20 stycznia na Geoforum.pl ankietę dotyczącą wysokości płac w branży geodezyjnej i kartograficznej. Serdecznie dziękujemy! Podobnie jak w poprzednich latach poprosiliśmy o podanie średniego miesięcznego wynagrodzenia netto za ubiegły rok oraz o odpowiedź na kilka pytań dotyczących badanego i jego miejsca pracy. Pozwoliliśmy także na zostawienie komentarza, z czego skorzystało wielu badanych.
Wyniki ankiety przedstawiamy na mapach oraz w tabeli zamieszczonej na końcu artykułu.
• W całym kraju
W 2025 r. średnie miesięczne wynagrodzenie netto wszystkich uczestników badania wyniosło 7200 zł. Oznacza to wzrost o 11,0% w porównaniu z poprzednim rokiem. Z kolei mediana, czyli wartość środkowa, zwiększyła się z 5200 zł do 6000 zł (+15,4%) W tym samym czasie przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw (chodzi o podmioty, w których liczba pracujących przekracza 9 osób) urosło o 8,1% do 6420 zł, a płaca minimalna – o 7,6% do 3511 zł. Poza tym przeciętne wynagrodzenie w całej gospodarce narodowej zwiększyło się o 8,6%, a średnioroczny wskaźnik inflacji w 2025 r. sięgnął 3,6%.

• W regionach
Województwem z najwyższym wynagrodzeniem – po rekordowym wzroście o 42% – zostało zachodniopomorskie. Zatrudnione tam osoby zarabiają średnio 8594 zł. Na drugim miejscu, z niewielką stratą 46 zł, uplasowało się województwo pomorskie (8549 zł), a na trzecim – dolnośląskie (8231 zł). Za tak wysokie wyniki tych regionów odpowiada przede wszystkim większy niż w pozostałych częściach kraju udział właścicieli i prezesów firm w ogólnej liczbie badanych.
Ubiegłoroczny lider zestawienia – woj. lubuskie – zaliczył natomiast rekordowo duży spadek średniego wynagrodzenia (o ponad 18%) i w 2025 r. zajął dopiero dziewiąte miejsce.
Z kolei najniższe zarobki odnotowaliśmy w województwach warmińsko-mazurskim (wzrost o 19% do 5605 zł), podkarpackim (spadek o 1% do 6057 zł) oraz wielkopolskim (spadek o 5% do 6329 zł). Czwartym województwem, w którym w ostatnim roku zmalało średnie wynagrodzenie, jest podlaskie – o 17%.

• W różnych grupach
Według naszego badania w geodezji mężczyźni zarabiają dużo więcej od kobiet (7845 zł do 5320 zł), a pracownicy sektora prywatnego (7606 zł) – od zatrudnionych w administracji samorządowej (5820 zł). Jeszcze większa dysproporcja w średnim wynagrodzeniu – bo przekraczająca aż 3,7 tys. zł – zarysowała się między ankietowanymi zajmującymi kierownicze i niekierownicze stanowiska.
Skalę zróżnicowania pensji wśród naszych badanych z branży geodezyjnej i kartograficznej najlepiej jednak obrazuje to, że średnie wynagrodzenie 10% najgorzej opłacanych ankietowanych to 3660 zł, a 10% najlepiej opłacanych – 17 454 zł.

• Przewaga niezadowolonych
W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy odsetek ankietowanych usatysfakcjonowanych z wysokości swojego wynagrodzenia wzrósł wprawdzie o 4 punkty procentowe, ale dalej pozostaje na bardzo niskim poziomie 31%.

W komentarzach badani zwracają uwagę m.in. na zaniżanie cen usług przez konkurencję czy wykonywanie prac geodezyjnych przez urzędników, co psuje rynek i skutkuje niskimi płacami. Tego typu praktyki odbijają się też na randze zawodu, która, zdaniem części uczestników ankiety, jest coraz niższa...
Damian Czekaj
Wybrane komentarze uczestników badania Geoforum.pl:
• Nic się w geodezji nie zmienia. Ceny usług rosną zbyt wolno lub stoją w miejscu, zawsze znajdzie ktoś, kto zrobi taniej.
• Jak na tak dużą odpowiedzialność, to mało zarabia się w geodezji.
• Pracując solidnie od poniedziałku do piątku po 8–9 godzin dziennie, mając własną firmę i uprawnienia, można zarabiać spokojnie 20–30 tys. zł miesięcznie na rękę. Wystarczy robić po dwie mapki dziennie, to żaden wyczyn. Najtrudniejszym zadaniem jest zapewnienie sobie stałego napływu zleceń i przykładanie się do wykonywanych prac. Uważam, że nie ma co narzekać.
• Zarobki poniżej 8000 zł są uwłaczające. Pomimo iż szef twierdzi, że jak na poziom geodezji w Polsce, nie są złe. Tyle zarabia byle kto na budowie.
• Praca po 14–15 godz. Brak czasu na naukę i samorozwój, a przede wszystkim na rodzinę. Poważnie myślę o służbie mundurowej.
• Zdobycie uprawnień, w tym roku, nie zmienia niczego w zarobkach, bo w JDG i tak szef podpisuje wszystkie roboty. Nie dziwię się, że przez to powstają kolejne małe firmy. Nawet jeśli zarobki nie są wtedy dużo większe, to ma się większą elastyczność w życiu codziennym. Gdyby płace szły za doświadczeniem, umiejętnościami i uprawnieniami, firmy byłyby większe i rynek by wyglądał inaczej. W ciągu roku chcę zrobić uprawnienia z drugiego zakresu i liczę, że to realnie wpłynie na moje zarobki. Wierzę, że można w geodezji dobrze zarabiać i godnie żyć.
• Wynagrodzenie niesatysfakcjonujące, bez szans na znaczącą poprawę.
• Oczywiście część wynagrodzenia jest pod stołem.
• Zmarnowane życie, zmarnowane talenty, zmarnowane zdrowie, mało pieniędzy, zero szacunku – tak się kończy romans z geodezją (nie tylko mój, ale też wielu innych geodetów z którymi mam kontakt).
• Wstydzę się, że pracuję w tej branży. O godnej pensji można zapomnieć.
• Roboty dużo, a zarobki minimalne.
• Do 6 tys. zł, które zarabiam na rękę, dorabiam 4 tys. netto. Niestety, rzadko mam wolny czas na cokolwiek. Geodezja błędem naiwnej młodości.
• Niestety, duża część zarobków jest w tak zwanej „kopercie” – 2000 zł.
• W administracji stanowczo za mało płacą w porównaniu do zarobków geodetów. A później się dziwią, że nikt nie chce pracować w urzędzie. A ci, co mają uprawnienia, to już nie wspomnę.
• Za dużo pieczątkowców.
• Zarobki w służbie geodezyjnej są rażąco niskie, zarobki rzędu 4,0–4,5 tys. zł na rękę należy traktować jako szczyt możliwości. Wymagania kosmiczne, płacą słabo, dorabiać nie pozwalają.
• Z każdym rokiem pracy w geodezji coraz mocniej dostrzegam strukturalny kryzys, który niszczy ten zawód. Największym problemem jest postępująca degradacja stawek oraz destrukcyjna wojna cenowa prowadzona zarówno przez konkurencję, jak i – co mówię z ubolewaniem – przez mojego obecnego pracodawcę. Sytuacja, w której jedynym pomysłem na pozyskanie klienta jest drastyczne zaniżanie cen, staje się po prostu upokarzająca. Trudno oczekiwać poprawy w branży, w której brakuje elementarnego szacunku do własnej pracy i wiedzy, a priorytetem jest zdobycie zlecenia za wszelką cenę, zgodnie z błędnym przekonaniem, że sama satysfakcja z wykonanego zadania wystarczy do utrzymania rodziny. Niestety, realia ekonomiczne są nieubłagane.
• Służba Geodezyjna i Kartograficzna jest od wielu lat niedoszacowana. Dotacje są zbyt niskie, a starostowie nie chcą dokładać do pracy wydziału, przez co pensje zasadnicze pracowników wynoszą tyle co najniższa krajowa.
• Uważam polską geodezję za zniszczoną, ale nie przez osoby takie jak ja, które nie mają uprawnień, co dzisiaj jest najczęściej wymienianą przyczyną stanu zawodu. Jest ona niszczona przez nadmierne obciążenia podatkowe, fiskalizm, biurokrację, fatalnie wyceniane prace przez gros geodetów (zarówno tych uprawnionych, jak i bez uprawnień). Dopóki nie zmienią się cenniki, to geodeta będzie biegał i skamlał jak pies za wykonawcami robót budowlanych o łaskę, aby to właśnie on dostał kontrakt, a w mniejszej skali – wdawał się w pseudonegocjacje z prywatnymi inwestorami, czy tyczenie domu ma kosztować 50 zł mniej czy więcej.
• Za dużo firm prowadzonych przez ludzi bez uprawnień, straszne zaniżanie cen na rynku.
• Zarabiam tyle samo co osoba bez wykształcenia geodezyjnego i bez uprawnień w moim wydziale. Zdobycie uprawnień nie wpłynęło na moje zarobki. Dodatkowo, oczywiście, brak możliwości robienia czegokolwiek poza pracą w urzędzie. Chcą mieć ludzi wykształconych pracujących za marne grosze. Brak słów. Starostwo powiatowe, starszy inspektor w wydziale geodezji.