„Aż 141 geodetów uprawnionych w okresie od 1.01.2022 r. do 30.06.2025 r. obsłużyło podpisami przynajmniej 10 firm, a rekordzista działał dla 30 firm” – poinformował Waldemar Izdebski.
Jednocześnie zwrócił się do GGK z wnioskiem o zbadanie, czy „rekordziści” podpisujący operaty rzeczywiście brali udział w ich realizacji albo przynajmniej sprawowali bezpośredni nadzór nad ich sporządzeniem.
„Oczywiście nie można posiadaczom uprawnień geodezyjnych ograniczać możliwości wykonywania prac geodezyjnych, ale pod warunkiem, że rzeczywiście sami je realizują lub nadzorują. Natomiast istnieje poważne podejrzenie, że w wielu z powyższych przypadków rola geodetów uprawnionych mogła sprowadzać się jedynie podpisania operatów, czyli do firmowania prac wykonanych przez osoby bez uprawnień, co jest niedopuszczalne z punktu widzenia etyki zawodowej, ale ma także znamiona przestępstwa i nie powinno być tolerowane” – podkreślił Waldemar Izdebski w piśmie do Andrzeja Żylisa.


Wpisy Waldemara Izdebskiego w mediach społecznościowych w ostatnich dniach wywołały liczne komentarze. W sprawie „pieczątkowców” wypowiedział się m.in. geodeta powiatu kłodzkiego Dariusz Felcenloben:
„Krytykując słusznie tych, co swoją pieczątkę użyczają innym, pamiętajmy także o tej drugiej stronie »medalu«, która czerpie z tego wymierne korzyści. Oni także podlegają określonym przez prawo sankcjom (…). Wszystkim tym »pieczątkowcom« należałoby zatem przypominać, że mogą oni dopuszczać się deliktu zagrożonego nie tylko sankcjami dyscyplinarnymi określonymi w ustawie (art. 48 p.g.k.), ale także karami wynikającymi z art. 271 k.k., w tych przypadkach, kiedy tylko użyczają swoją pieczątkę, a prace wykonuje faktycznie ktoś inny”.