wiadomościMiesięcznik GEODETAprenumeratareklamaksięgarniakontaktRODOpolityka prywatnościnewsletter
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
blog
|2015-08-05| Geodezja, Prawo, Instytucje

W Biuletynie GIG raz jeszcze o wielkopolskich formatach

W najnowszym wydaniu Biuletynu Geodezyjnej Izby Gospodarczej możemy przeczytać m.in. o dalszym ciągu sprawy wymuszania formatów w niektórych wielkopolskich powiatach.


W Biuletynie GIG raz jeszcze o wielkopolskich formatach

Przypomnijmy, że jesienią zeszłego roku geodeci alarmowali, iż w niektórych ośrodkach dokumentacji geodezyjnej i kartograficznej na terenie województwa wielkopolskiego przyjęcie operatu uzależnia się od przekazania danych w formacie Geo-Info. W ocenie Izby takie działanie jest niezgodne z prawem, gdyż powinno to zostać poprzedzone uzgodnieniami między wykonawcą a organem prowadzącym PZGiK.

Izba interweniowała w tej sprawie u wielkopolskiego WINGiK-a. Jak jednak można przeczytać w najnowszym wydaniu Biuletynu GIG, działania te nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, w związku z tym GIG zwróciła się z tym problemem do wojewody wielkopolskiego Piotra Florka. „Na dzień sporządzenia niniejszego pisma nasza organizacja nie otrzymała żadnej merytorycznej odpowiedzi na złożoną skargę, ani też nie jest jej wiadomym, aby jakiekolwiek działania w przedmiocie niniejszej sprawy zostały podjęte przez Panią Inspektor. Po upływie ponad 6 miesięcy od dnia złożenia skargi, sytuacja faktyczna dotycząca opisanych przez nas nieprawidłowości nie uległa zmianie” – czytamy w liście do wojewody.

Poza tym w najnowszym wydaniu Biuletynu Izba szczegółowo podsumowuje ostatni rok swojej działalności, prezentuje swoje stanowisko ws. niedawnej nowelizacji Prawa geodezyjnego i kartograficznego, a także publikuje artykuł na temat społecznościowego charakteru systemu geodezji w Polsce w ujęciu prakseologicznym.

Pobierz Biuletyn GIG

JK


«« powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze news_pl
przepisy na pozwolenie są - na strukturę bazy nie. Czyli wymagać struktury na dzień dzisiejszy nie można. Bo odpowiedzialni za przepisy śpią i
 2 
 2 
odpowiedz zgłoś
rozmarzony a ja ostatnio dom zbudowałem i zastanawiam się po co mi była potrzebna ta mapa do celów projektowych? Działka szeroka, wiem gdzie woda w ulicy i prąd. Po co mi było płacić za to wytyczenie. Majster by sznurki rozciągnął i też by dobrze wybudował. A te inwentaryzacje, komu to potrzebne? Jakiś urzędas napisał bzdurne przepisy, żeby skoczybruzdy robotę miały a my biedacy musimy za to wszystko płacić? Jak chcecie mieć mapy to sobie róbcie, ale za swoje pieniądze, nie za nasze. Mi te mapy do niczego nie są potrzebne i doskonale sobie bez nich też dam radę. Woda i prąd popłyną równie dobrze jak mapy nie będzie i dom też się nie zawali.
 2 
 3 
odpowiedz zgłoś
Konopielka to też zbyt trudne dzieło...?
 1 
odpowiedz zgłoś
Słuchajcie Taplarscy! Jak wszystkim wiadomo, tam na wzgórku, pod kamieniem zakopany jest koń. Cały ze złota (oczywiście grzywa i ogon śrebne...)! Złapmy zatem wszyscy za łopaty i wykopmy konia. Będzie wszystkim lepiej i łatwiej!... To co z tego, że potem obudzimy się zlani potem i z ręką w nocniku!
 2 
 4 
odpowiedz zgłoś
i ani wyślą przekazywać wyników pomiarów fotogrametrycznych czy skaningu swoich sieci do PZGIK, tak im zależy na powiatowej bazie GESUT. Czyli nie ma odpowiedzi, kto, oprócz osób bezpośrednio zatrudnionych do administrowania bazami i wydawania publicznych pieniędzy na ich utrzymanie, jest tymi bazami zainteresowany. Wiadomo, że np. architekci chcieliby mieć do nich dostęp, najlepiej za darmo. Ale dziwna sprawa, oni nie projektują dla nikogo za darmo, nie muszą przy okazji projektu dla inwestora robić gratis jakiegoś projektu dla gminy w BIM na dodatek, samoluby jedne, tylko koniec własnego nosa widzą. To samo budowlańcy, interesuje ich tylko posesja inwestora i zlecone prace, nie muszą przy okazji odmalować ścian w urzędzie powiatowym, gdy remontują szpital. Skoro tak wam to potrzebne, róbcie sami za swoje pensje, nie moje. Albo zlecajcie, zamiast wymuszać pozyskiwanie danych, które nie są nawet widoczne na dokumentacji dla zamawiającego. Proste, ale rzeczy proste są jak widać najtrudniejsze.
 2 
 1 
odpowiedz zgłoś
tak właśnie być powinno, że ustalenie formatu zamawianych danych rozgrywa się na linii klient-geodeta. Na liniach klient-inwestor oraz klient-PZGIK. Jeśli Państwo chce/Państwo chcecie coś mieć za darmo lub nawet za publiczne pieniądze, to trzeba tą chęć uzasadnić i przewidzieć ja w budżecie. Tak trudno zrozumieć zasady kapitalizmu? Wtedy się przekonamy, kto tak naprawdę tego chce i za jaką cenę. Naprawdę, ośrodki bardzo prowadziły mapy analogowe i długo nie mogły zrozumieć, że klient chce mieć dwg i jeszcze kilka innych rzeczy, których nie wykazuje się na mz. I ja z nim usstlama cenę i zakres opracowania. W państwie komunistycznym i jeszcze kilka lat po jego upadku musiałem uzupełniać te ośrodkowe analogi. Wtedy też słyszałem różne, górnolotne tłumaczenia o nadrzędnej roli mapy zasadniczej w procesie inwestycyjnym. Teraz podobno ja jestem zacofany, ale ja twierdzę tylko, że tych baz nikt nie zamawia. Ktoś zamówi, zrobię, za pieniądze, bo umiem. Ale firmy wolą zlecać pomiary helikopterkiem z laserkiem i ani myślą
 2 
 2 
odpowiedz zgłoś
@von Z perspektywy komunistycznego agitatora rzeczywiście tak to wygląda.
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
Kasa. To nie jest kwestia tego, że Inwestor nie chce zapłacić tylko tego, że na rynku jest milion geodetów, którzy zbijają cenę do granic rozsądku i nie są w stanie za tą kasę zrobić nic innego niż dwg. Wystarczy obejrzeć ile Ośrodki przeznaczają na przetargi i za ile te przetargi idą. Rozmarzony dyskutuje jak gdyby całość geodezji rozgrywała się wyłącznie na linii inwestor - geodeta. Czy naprawdę trudno zrozumieć, że najpierw trzeba podreptać po mapkę do Ośrodka i za jej stan ktoś odpowiada.
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
Konopielka Ostatnio po raz kolejny oglądałem ten świetny film. Czytając poniższe dyskusje zauważam smutne analogie. Po co nam w Taplarach prąd...? Mnie wystarczy moja żonka (wypierze i wejdzie pod pierzynę). Po co te zmiany? Czy dotąd żyło nam się źle..?
 1 
 4 
odpowiedz zgłoś
bo: "W kosztach tych, celem realizacji zadań własnych, mogą uczestniczyć jednostki samorządu terytorialnego lub inni inwestorzy". Otóż moi inwestorzy nie chcą uczestniczyć w kosztach zakładania tych baz, bo nie jest to realizacją ich zadań własnych, tylko waszych, powiatowych. Ich zadaniem jest realizacja inwestycji, do czego potrzebują tylko wspomnianego pliku dwg...
 1 
 1 
odpowiedz zgłoś
Geodeto Powiatowy, oświeć mnie zatem, wzorem policjanta szukającego motywów zbrodni, po raz kolejny pytam: kto na tym procederze zyskuje. Bo ja albo mój klient tracimy, to pewne. W imię czego mam od klienta wyłudzić pieniądze na ten wasz nieprzydatny system, bo tak sobie z kolegami geodetami powiatowymi wymyśliliście, że fajnie by było mieć taką bazę, tylko to bardzo dużo roboty? I przy okazji likwidacji rozporządzenia o opłatach, gdzie obowiązkiem wykonawców było kartowanie na mapach analogowych, a obowiązkiem ODGIK na mapach numerycznych, scedowaliście całkowicie robotę na wykonawców? Kto, jaki resort spoza GUGIK stwierdził, że te bazy są potrzebne, kto chce za to zapłacić? A może nikt, jak za te sekcje mapy zasadniczej w szczerym polu, tylko po prostu fajnie mieć ciepłą posadkę przy pilnowaniu pierworysów, może ktoś kiedyś przyjdzie i poprosi o ksero jakiegoś fragmentu? Tylko teraz siedzicie przy komputerkach z drogim i stale aktualizowanym oprogramowaniem. Tylko robić się wam nie chce, wbrew art. 4 ust. 3 ustawy PGiK
 1 
 1 
odpowiedz zgłoś
@Powiatowy Nie porywaj się na podsumowanie dyskusji, z której - jak widać - nic nie rozumiesz.
 2 
 1 
odpowiedz zgłoś
Podsumowanie. Rozmarzony potrzebuje dwg i tyle, co tutaj wiecej dyskutować. Po cholerę więc komputery i inne wynalazki? Jeżeli nie widzi się poza końcówkę nosa to cóż dodać.
 3 
 2 
odpowiedz zgłoś
No własnie wy potrzebujecie. Projektant i kierownik budowy nie potrzebują ani GML-a, ani plików z jakiegoś nieznanego im programu. Ja z nimi pracuję na co dzień, wiem czego oczekują i za co są w stanie zapłacić ekstra. A czy społeczeństwo tego potrzebuje? Nie przekłada się to na cenę ani zapytania o zlecenia. NIKT, absolutnie nikt nie zamawiał takiej usługi, co oznacza, że nie jest potrzebna. Jeśli komuś jest potrzebna, to niech ja zamówi i zapłaci. Potrzeba matka wynalazków. A my wynajdujemy systemy, na które nie ma realnego zapotrzebowania, nikt nie kupuje, nikt nie jest skłonny dopłacić. Spytajmy projektantów, dostawców mediów - o ile więcej są skłonni płacić za mapy obiektowe, a ile daliby za np. skan 3D. Ja wiem...
 2 
 2 
odpowiedz zgłoś
Informacja jest towarem "Żyjemy w społeczeństwie informacyjnym i potrzebujemy nieco więcej informacji niż zwykłe dwg." - ZAPŁAĆCIE.
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
Racja. Jest tylko jedno ale. To nie odbywa się tylko na linii geodeta-klient i na końcu dwg. Bo co zresztą jest to dwg, to jestrysunek zrobiony w jakimś programie cadowskim. Żyjemy w społeczeństwie informacyjnym i potrzebujemy nieco więcejinformacji niż zwykłe dwg. Trzeba to w końcu zrozumieć. Geodeta najpierw maszeruje lub otrzymuje mapę w inny sposób z Ośrodka i gdy ona jest cieńka to na bazie cieńkiej mapy powielatylko jej cieńkość. Jeżeli chodzi o marnowanie unijnych funduszy to jest temat na oddzielną dyskusję tak samo czy przepisy są sensowne czy nie.
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
a co jest zgodnie z przepisami, to jedno. Ale czy te przepisy są zgodne ze zdrowym rozsądkiem, czy były konsultowane społecznie, czy powiedziano wprost, kto poniesie konsekwencje i koszty, o ile wydłuży to proces inwestycyjny, bo nie ma sprawnych narzędzi, ba nie ma nawet rozporządzenia, a mimo to niektóre powiaty za unijne pieniądze, jak gdyby nigdy nic, wdrażają system bez podstaw prawnych? Kiedy była taka dyskusja w mediach? Ponownie pytam, w imię czego to jest robione, na jakiej gospodarce wyżej od nas rozwiniętej się wzorowano? Może, skoro państwo nie po0trafi sprostać tym wydumanym standardom, to zamiast zrzucać obowiązki na geodetów i inwestorów, lepiej z tego zrezygnować, póki nie jest za późno? Przed '89 mieliśmy różne przepisy, większość oceniono jako złe i razem z tamtym rzędem, już ich nie ma. Jedna ustawa się ostała, PGiK. Może już czas, po co marnować unijne fundusze...
 1 
 1 
odpowiedz zgłoś
odpowiedź jest prosta, klient zamawia mapę, która posłuży mu do projektowania. Chce ja mieć w formacie dwg, ze współrzędnymi xyz, chce DTM i przede wszystkim, chce mieć wiarygodne dane o granicach nieruchomości. Nic go nie obchdzą atrybuty obiektów, poza etykietkami na przewodach oraz czytelnym rozwarstwieniem grup szczegółów. Nie chce jej wieszać na ścianie, on ją wydrukuje i dołączy do projektu. Na wydruku i tak nie będzie widać "obiektów". Inny klient chce podzielić działkę lub postawić ogrodzenie, nie zależy mu na analizach statystycznych połączeń obiektów furtka i brama w ogrodzeniu z innymi obiektami. Spójność topologiczną podłączenia szamba, gazu i wody do domu sprawdzi mu specjalista próbą ciśnieniową. To urzędnicy chcą tych obiektów wirtualnych, wiec niech żądają tego otwarcie i przedstawiają jawnie swoją racje w społeczeństwie. Unijnym, niech udowodnią, że dzięki temu wzrośnie atrakcyjność naszego państwa, ze inwestorzy wybiorą nas zamiast Chin i Indii, skoro taki mamy super BDOT i GESUT. Za trudne?
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
Pytanie. Co tzn klient nie płaci bo nie zamawia. Robota ma zostać wykonana i zgodnie z przepisami zatwierdzona w Ośrodku. Jeżeli klient chce mapkę narysowaną po to aby ją sobie powiesić nad łóżkiem to zupełnie inna sprawa. Można mu ją narysować w Corelu i tyle.
 2 
 2 
odpowiedz zgłoś
problem w tym że klinet nie płaci za usługę, której nie zamawia. Praca, polegająca na żmudnym obiektowaniu w słabo dostosowanych do tego aplikachach jest nudna, żmudna i niestety nikomu nie potrzebna. Taka paca bardzo męczy i nie chodzi o pieniądze. Nikt nie lubi robić rzeczy niepotrzebnych, choćby kopać dołów jednego dnia, a drugiego je zasypywać. Skoroście tacy mądrzy, to dlaczego, skoro GUGIK chce mieć obiektowe mapy, gdy nasi klienci chcą zupełnie innych to urzędnicy nie wystąpią o te dodatkowe środki na finansowanie systemu, tylko bezczelnie każą nam podnosić ceny? Zróbcież referendum, powiedzcie opinii publicznej, że dla tej idei trzeba podnieść podatki, że każda mapa do celów opiniodawczych będzie kosztowała 1000zł za A4, mówcie, że trzeba zwiększyć zatrudnienie w administracji, skoro tak głęboko wierzycie w sens swoich przepisów.Dlaczego my mamy tak mówić, nam ani naszym klientom na tym systemie nie zależy. Wyciągnijcie pieniądze od firm sprzedających media, niech wam płacą za obiektowanie.
 5 
 3 
odpowiedz zgłoś
Na minusie. Ktoś napisał, że każda praca na minusie. Ale czemu, wyceń aby nie była na minusie tylko na plusie. Nie rób takich. Problem polega na tym aby ośrodek nie odbierał złych prac to wtedy wszyscy kalkulujący pod kreskę szybko przekonają się, że poniżej nie można.
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
Odp. Dla Weterana. Poszedłeś po bandzie. Najpierw usiłowałeś wyjaśnić swoje rozumienie procesu uzgadniania a teraz te 30 oprogramowań. Myślę, że to dotyczy tylko dwóch, trzech a nie trzydziestu a w ogóle chodzi o to czy txt czy zgodnie z nowymi rozporządzeniami obiektowo. Niestety wymaga to większej wiedzy, oprogramowania i większego nakładu pracy. GML ma być antidotum na te problemy ale jeszcze wiele czasu upłynie zanim będzie się do tego nadawał.
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
marna ta oliwa -my tu dyskutujemy nie o tym czy rapidograph jest potrzebny tylko o tym czemu PODGIki chcą zebym miał 30 róznych rapidographów - zaleznie od tego w jakim powiecie bedę miał robote.
 2 
 1 
odpowiedz zgłoś
Oliwa do ognia. A czy kiedyś ośrodek albo państwo kupowal rapidograph? Przypomnijcie sobie ile kosztował kiedyś Rotring, miesięczną pensję. Już tutaj ktoś napisał, nadmiar geodetów spowodował zaniżanie cen i teraz te dyskusje dotyczą tego, że nie można się wyrobić za te kwoty, kupić oprogramowania, więc txt. Środowisko zamiast zebrać się w sobie trzepie pianę jak tutaj na forum i nadal nic z tego nie wynika. Proszę obejrzeć dzisiejsze wyniki przetargu w Nysie, rozpiętość od 150 kawałków do prawie 600. Już teraz wiadomo, że za te 150 nie można porządnie zrobić tej roboty. Najlepiej więc w C-Geo, w txt i żale na forum. Jak czytam te teksty o uzgadnianiu to mnie krew zalewa. W ośrodku ma być osobne okienko przy którym wykonawca będzie uzgadniał w jakim formacie ma być oddana pracy najlepiej z geodetą powiatowym i to pod krawatem. Czy większość na tym forum oszalała?
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
a swoją dorgą esteśmy w Unii sporo przepisów musieliśmy dostosować do tzw. wymagań unijnych. Pamiętacie zamianę tabliczek z zielonymi strzałkami w prawo na sygnalizatory świetlne? A tymczasem w np. w Niemczech dalej są tabliczki, to była bujda. Jaka dyrektywa unijna zmusza nas do zakładania tych baz BDOT, GESUT? LPIS rozumiem, to mieli w unii, gdy my mieliśmy tylko matryce na foliach. Dlaczego musimy mieć ten kosztowny system, który wg ustawy powinien być zakładany i prowadzony przez urzędy, ale jak widać, w rzeczywistości to wykonawcy muszą kupić oprogramowanie. Dlaczego przy nowelizacji Prawa Budowlanego nie pochwalono się tym, że inwestorzy w Polsce będą za pośrednictwem geodetów ponosić koszty aktualizacji i utrzymywania systemu, który ktoś wymyślił, ale nie wiadomo, po co? Bo nie usprawnia, nie jest taniej, nie jest szybciej. Po co to jest, czy inne kraje UE planują takie wdrożenia za naszym przykładem? A może dostosujmy się do tego, co jest w Unii?
odpowiedz zgłoś
dlaczego przepychanki? prosta rzecz-z mojej pracy zyje moja rodzina i ja i jeszcze kilkadziesiat innych osób zatrudnionych w firmie.Kiedyś zysk był albo mniejszy albo wiekszy.Dzisiaj każda dodatkowa praca generuje koszty -w efekcie zlecenie jest na minusie.Nie moze byc tak że zawsze tylko wykonawca ma ponosić koszty bałaganu prawnego.Dla mnie urzednik jest reprezentatem Państwa,Panstwo stanowi prawo wiec niech Państwo poniesie koszty błędów.Bo ja za swoje zawsze płace.A tu PODGiK chce zebym płacił za innych.Z czegO?
 1 
odpowiedz zgłoś
No to pozostaje aby wykonawcy tak jak obecnie oddawali do Ośrodka pliki txt, a ośrodek swoimi siłami uzupełnia prowadzone bazy. Albo zostanie wprowadzony jedyne obowiązując oprogramowanie i to państwo wyposaży wykonawców w to oprogramowanie, bo przecież nie można traktować zakupu tego oprogramowania przez wykonawców do zakupu np GPsa. Zakup GPSa jest mi niezbędny , a oprogramowania takiego aby uzupełniać bazy Ośrodków mieć nie muszę, gdybym nie musiał zgłaszać prac i oddawać ich do zasobu, jak to jest w całym świecie.
odpowiedz zgłoś
Straty a uzgodnienia Macie w większości rację. Zapominacie jednak, że obecnie straty w danych powstają już na etapie zaczytywania danych z ośrodka do innego systemu przez wykonawcę. Kolejne straty najczęściej pojawiają się przy oddawaniu bazy do ośrodka. Jeśli zatem nie dojdzie do uzgodnienia między ośrodkiem i wykonawcą co do formatu przekazywanych (a w zasadzie wzajemnie wymienianych) danych to przyjmowane przez ośrodek dane będące wynikiem prac nigdy nie przejdą pozytywnej weryfikacji w zakresie kompletności przekazywanych wyników, o której mowa w art.12b ust.1 pkt 2 Pgk. Po co te wzajemne przepychanki?
 1 
 3 
odpowiedz zgłoś
widzę, że coraz lepiej się rozumiemy, ale nie do końca. Musisz drogi kolego uwierzyć mi na słowo, że rozmowy z geodetami i poszukiwanie rozwiązań technicznych, umożliwiających wymianę danych pomiędzy systemem odgiku i systemami wykonawców prowadzone były już nie raz. Niestety nic z tego nie wyszło i nigdy nie wyjdzie, bo nie leży to w interesie producentów oprogramowania. Chyba, że ustawodawca zaproponuje standard obligatoryjny a producenci się dostosują. Póki co zapisano uzgodnienie a skoro słusznie piszesz, że dane z geoinfo zawsze wrócą niepoprawne po przejściu przez inny program, to inne uzgodnienie niż GEO-INFO->GEO-INFO nie jest niestety na dzień dzisiejszy możliwe. Kropka. Wykonawca nie może w ramach uzgodnienia zaproponować innego formatu bo go nie ma. Mówienie, że ODGiK stawia się w pozycji uprzywilejowanej jest odwracaniem kota do góry ogonem wyłącznie po to, żeby przerzucić swoją robotę na ODGiK.
odpowiedz zgłoś
no własnie geo .To jest ten problem.Klapki na oczach,zatyczki w uszach.Nie słuchasz,nie chcesz zrozumiec. Sarkastycznie pytasz o GPS -nie GPS mi nie jest potrzebny bo potrafię zrobic pomiar i GPS-em i kazdym innym instrumentem geodezyjnym.Przykład dlatego marny ,że Ty mówisz tak jak Ford kiedys "kazdy kolor może być byleby był czarny".Tyle ze on miał prawo tak mówic bo to była jego fabryka i jego ryzyko.
odpowiedz zgłoś
nie idziesz moim tokiem rozumowania. Zakładam istniejąca prawnie równowagę stron zapisaną w słowie uzgodnienie. Nie nakazanie ale uzgodnienie. Zapewniam że wydane dane z geoinfo przechodzące przez inny program i wracające do geoinfo nie są w 100% bezstratne. Problem mentalny polega na tym że zamiast usiąść z geodetami i poszukać rozwiązania technicznego wydaje się nakazy. I są to drogi kolego w świetle prawa nakazy bezprawne. Tak jak w tej dyskusji wydajesz nakaz - pasuje geo-info niech oddają w geo-info. Formalnie masz też rację skoro nie ma przepisów nie można stwierdzić zgodności z przepisami a to właśnie stwierdza przyjęcie do zasobu. Gdyby ortodoksyjnie wszyscy do tego podchodzili mielibyśmy dziś rozporządzenie albo nowego ministra i GGK.
 1 
odpowiedz zgłoś
a może jeszcze zasponsoruję Ci odbiornik GPS i szkolenie pracownika z jego obsługi :)
odpowiedz zgłoś
do geo. Kolego skoro zyczysz sobie w geo-info to: 1)udostepnij mi bezpłatnie licencję 2)przeszkol mojego operatora na swój koszt łacznie z Jego czasem pracy albo dogadaj sie ze mną co mozna innego zrobic w sytuacji gdy Ty tylko i wyłacznie potrafisz korzystać z geo-info. mozna tak zrobic?
odpowiedz zgłoś
Idąc twoim tokiem rozumowania, to na dzień dzisiejszy nie jest dopuszczalne zrobienie jakiejkolwiek mapy, bo przecież nie ma określonego przepisami standardu, dotyczącego m.z. W takim razie w oparciu o jakie przepisy geodeci wykonują mapy d.c. proj. itp.? Co piszesz w sprawozdaniu technicznym? A może trzeba zatrzymać wszystkie budowy bo nie ma przepisu jak mapa ma wyglądać? Brak obowiązujących przepisów woła o pomstę do nieba, ale dlaczego to ja mam pisać do ministra skoro to ty masz problem? A jakież to bazy danych prowadzi geodeta? Geodeta ma pobrać dane z odgik i założyć bazę roboczą. C-geo, nie ma sprawy, jeżeli w ramach uzgodnienia zaproponujesz format danych, który pozwoli na ich bezstratne wczytanie do tego programu i oddasz je zaktualizowane z powrotem oczywiście w takim formacie, który pozwoli bezstratnie zaktualizować bazę odgik, to ok, można uzgadniać. Ja uważam, że na dzień dzisiejszy nie jest to możliwe, natomiast wymiana GEO-INFO->GEO-INFO jest na pewno bezstratna.
odpowiedz zgłoś
ech i znowu to samo .Skoro przepis szczegółowy mówi o UZGODNIENIU FORMATU DANYCH to nie oznacza że jedna ze stron nakazuje taki format.Dlaczego koledzy z podgikow uważacie zawsze że to wykonawca ma wykazac zrozumienie i przyjąć wskazówki "bo tak ma być".Troche pokory.Czy nie rozumiesz kolego z osrodka iz stajesz sie dystrubutorem jakiegoś oprogramowania.Czy zdajesz sobie sprawe że łamiesz reguły wolnego rynku.Masz z tego korzyść? Te programy nie sa tanie a juz napewno tanie nie jest geo-info.
odpowiedz zgłoś
tak ma prawny obowiązek ale nie ma prawnie istniejącej struktury tych danych ? Skoro nie ma ośrodek ma obowiązek dogadywać się z geodetą.Skoro ośrodek prowadzi dane w jednym systemie a geodeta w drugim jakiż to przepis nakazuje przyjmować strukturę bazy danych ośrodka ? A może niech to będzie baza danych w C-Geo bo pewnie taką najczęściej bazę mają wykonawcy ? Dochodzimy do wniosku że problemem jest brak struktur baz i wymiany - napisz do ministra że aktów wykonawczych brak. Zmartwisz się ale wymienione przez Ciebie programy nie przekazują bezstratnie danych. Mają też nieco różną filozofię przekazywania danych, różny format i co najważniejsze nie ma podstaw prawnych do nazywania któregokolwiek z tych formatów standardem. Brak jest też oficjalnej dokumentacji wymiany między systemami.
odpowiedz zgłoś
odp. do tota Zaprzeczasz sam sobie. Skoro istnieje prawny obowiązek tworzenia roboczych baz danych to nie ma sensu na dzień dzisiejszy dyskutować, czy geodetom są one potrzebne, czy też nie są. Należy stosować wszystkie obowiązujące przepisy i czytać je łącznie, a nie wybierać tylko te paragrafy, które są wygodne. Zapewniam cię, że ci, którzy zaczęli by korzystać z danych i informacji zgromadzonych w bd, w 90% przypadków doszli by do wniosku, że te dane są przydatne. Geodeta ma prawny obowiązek utworzenia roboczej bazy danych i skoro ODGiK prowadzi bazy w GEO-INFO, EWIDZIE, czy EWMAPIE i jedynym na dzień dzisiejszy bezstratnym formatem jest format stosowany w tych oprogramowaniach, to zapytam się jaki według ciebie inny format ma być uzgodniony? Odpowiem ci, nie jest na dzień dzisiejszy możliwe uzgodnienie innego formatu. Pianę biją ci, którzy nie chcą stosować obowiązującego prawa.
odpowiedz zgłoś
odp.do trela Kolego- w zasadzie odpowiedzi są ponizej ale napewno warto podreslic jeszcze raz iz UZGODNIENIE formatu danych jest wtedy uzgodnieniem jesli zaakceptowały go obydwie wysoko układające się strony.Musisz wiedziec iz wykonawcy nie wykonuja prac dyplomowych tylko pracują w przestrzeni zdarzeń gospodarczych gdzie jednym z waznych elementów jest czas wykonania oraz co moze sie wydawac jak widac dziwne spełnienie zyczeń klienta który zlec i płaci za opracowanie.Dopowiem jeszcze iz dzwignią polskiej gospodarki są małe firmy ,geodezyjne są wręcz szkolnym przykładem tej zaleznosci.Władze Państwa wszedzie głosza iz dlatego włąsnie urzędnicy sa zobowiązani nieśc im wszelka pomoc .Nie wymagam życzliwości i powitania w osrodku kawka wykonawcy jak to nawet 20 lat temu było , wystarczający byłby uprzejmy profesjonalizm i poszanowanie prawa a nie bajdurzenie jak nie przymierzając Twoje trelu.ps i niech Ci sie nie wydaje iz weterani nie wiedza do czego słuzy komp.
odpowiedz zgłoś
nie geo napisali je geodeci którzy nie rozumieją po co robocza baza danych jest im potrzebna - bo w 90% przypadków nie jest. Dane odgiku udostępniane są w standardzie jaki odgikowi pasuje bo nie ma standardu ogólnopolskiego. Nie ma opisu standardu wymiany między systemami więc nie wiadomo jak te wersje historyczne zachować nie mówiąc o redakcji. Tu problem nie polega na tym czego chcą odgiki tu problem polega na tym co wymaga prawo. I trzeba dobrej woli dwóch stron aby ustalić taką metodę przekazywania danych która pozwoli nie napracować się zbytnio wykonawcy i ośrodkowi. Jeśli ośrodek zarządzi że będzie tak jak tylko mu pasuje każąc robić dodatkową robotę wykonawcy to jasne jest że napotka opór. Również medialny.
 2 
odpowiedz zgłoś
Prawo jest jasne i należy je stosować! Jeśli pracownicy PODGiK nie radzą sobie z obsługą własnych baz danych, to niech poszukają sobie innego zajęcia.
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
Baza robocza. Po przeczytaniu tych krytycznych komentarzy z pewnością można stwierdzić, że napisali je geodeci, którzy nigdy roboczej bazy danych nie utworzyli. Jeżeli ODGiK ma udostępnić dane z bazy danych, geodeta te dane zaktualizować i oddać z powrotem do ośrodka, to głównym założeniem takiej wymiany jest bezstratne przekazanie danych w obydwie strony. Wszystkie obiekty, z wszystkimi atrybutami, z zachowaniem identyfikatorów, wersji historycznych, redakcji opisów itd. I w tym właśnie celu należy przeprowadzić uzgodnienie. Niech ktoś jeden raz spróbuje to zrobić, wtedy zrozumie, dlaczego takie podejście stosują wielkopolskie odgiki.
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
Stanoiwisko WINGiK Rozumiem natomiast w tym przypadku stanowisko WINGiK-a - jeżeli operaty zostały już przyjęte do zasobu, to nie ma żadnego dowodu, że formaty wymiany danych nie zostały wcześniej uzgodnione, choćby ustnie. Gdyby Wykonawca się na taki a nie inny format danych nie zgodził, to by operatu nie przekazał - prawda? Generalnie - wystąpienie GiG trąci tutaj amatorszczyzną.
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
Żadne OK! Według obowiązujących regulacji, w skład operatu technicznego przekazywanego do PZGiK wchodzą pliki danych wygenerowane (...) zgodnie ze schematami GML lub zapisane w innym formacie UZGODNIONYM pomiędzy WYKONAWCĄ a ORGANEM prowadzącym PZGiK. Zgodnie z definicją pojęcia UZGODNIENIE, wymagana jest tu ZGODA obu stron!
 3 
odpowiedz zgłoś
o tu mamy ugodę zdaniem urzędnika: "Ośrodek zgodnie z prawem może uzgodnić jaki format wymaga i tyle. I to Ośrodek uzgadnia a nie wykonawca" Z kim ten ośrodek uzgadnia? Czy geodeta, nakłaniając strony do ugody, sam ustala i narzuca przebieg granic, wedle własnego widzimisię, w taki sposób, żeby samemu mieć mniej roboty? Kompromitacja, proszę wrócić do szkoły, poczytać, co znaczą słowa w języku polskim.
 1 
 4 
odpowiedz zgłoś
jeometro niezależnie od przekonań należy zachować pewien poziom dyskusji. Rozumiem że nie potrafisz tego zrobić. Jedyne co widzę potrafisz to powoływać się na cudze opinie i obrażać. Gratuluje. Uzgodnienie to uzgodnienie a nie narzucanie formatu. Ok, chcą geoinfo to niech chcą, ale niech pokażą geodetom jak zrobić prawidłowy plik np z c-geo wystarczy usiąść i zobaczyć czy się da. Nie sadzę żeby po takiej instrukcji na stronie ośrodka byłyby jakieś większe głosy krytyki jeśli byłoby to zrozmiałe i jasne. Choć po tych dyskusjach na geoforum niezmiernie "merytorycznych" pewnie też byłoby źle.
 2 
 1 
odpowiedz zgłoś
Ale gdzie tkwi sedno sprawy? Sedno sprawy tkwi w tym, że od prostych #$%!!zistołków nie wymaga się wiele - jedynie rozumienia przepisów, a i tego nie można się doprosić, co widać w poniższym wpisie.
 4 
 2 
odpowiedz zgłoś
Odp. Weteran. Bredzisz, co tzn wymuszają? Po pierwsze nieprawdą jest, że niezgodnie z prawem, radzę zapoznać się z przepisami, Ośrodek zgodnie z prawem może uzgodnić jaki format wymaga i tyle. I to Ośrodek uzgadnia a nie wykonawca. Ale gdzie tkwi sedno sprawy? W tym, że wykonawcy nie chcą męczyć się z opracowaniem pracy w postaci bazy danych tylko oddać współrzędne. Naprawdę radzę przestudiować przepisy. Może jeszcze odpowiesz czy format geo-info jest zły czy czegoś nie przenosi z Twojej pracy? Problem polega też na tym, że weterani nie za bardzo chcą zrozumieć, że w dzisiejszych czasach, po wprowadzeniu nowych przepisów współrzędne to za mało. To, że jesteś 30 lat w branży jest dowodem na to, że można mieć trudności z komputerami i to jest normalne ale gdy ma się trudności ze zrozumieniem to jest już poważniejszy problem.
 2 
 2 
odpowiedz zgłoś
oj powiatowy-bo bedziesz miał nos dłuzszy niz Pinokio .Widziałem dokumenty PODGiK które jednoznacznie wymuszają przekazywanie danych w formacie geo-info a więc niezgodnie z prawem.Działania Pani Inspektor to pozorowanie działań a nie wykonywanie swojej funkcji.30 lat jestem w branży i widzę ze z roku na rok rośnie arogancja urzędników wobec prawa i wobec wykonawców.Nie potraficie zrozumiec że nie tylko Wy czytacie przepisy prawa -natomiast wielu z Was chciałoby aby jedyne i właściwe było prawo "powiatowe".Troche więcej czytania ze zrozumieniem życze jak i chłodnej,rozwaznej głowy .
 3 
 3 
odpowiedz zgłoś
Po pierwsze jeśli starostowie stworzyliby własne komórki to kogo by tam zatrudnili, piekarzy? Po drugie to niech stworzą. Wtedy dopiero zrobi się cyrk, straszycie nas tym że państwo przejmie na siebie wykonawstwo geodezyjne i nie będziemy potrzebni, a nie jesteście w stanie stworzyć nawet sensownej administracji. Po trzecie, na czym będziecie wtedy kręcić lody, na etatach w tych komórkach? Teraz transferujecie ładne pieniądze z budżetu na prywatne konta realizując programy które nie służą niczemu poza tym transferem. A tworząc "socjalistyczne" przedsiębiorstwa państwowe utniecie sobie tą drogę. Jestem spokojny że będziecie ostatnimi którzy poprą taką reformę. Ta wasza aktywność na tym forum to tylko próba mącenia w środowisku, żeby się nie zjednoczyło przeciw wam. Żeby nie uświadomiło tym nie skorumpowanym przez was politykom jaką szkodę robicie państwu i społeczeństwu. Ale ten lud wcale nie jest taki ciemny jak byście sobie tego chcieli.
 3 
 3 
odpowiedz zgłoś
Czy mam rozumieć, że w Anglii jest "normalnie", czy może tylko "inaczej" niż w Polsce?
 2 
odpowiedz zgłoś
Chyba mnie nie zrozumiałeś. Przemyśl raz jeszcze.
 2 
 3 
odpowiedz zgłoś
zielony ludziku, to badziewie obecnie przekazują do urzędu firmy wyłonione przez GUGiK i rzekomo przez ten GUGiK nadzorowane...Jest to "badziewie nad badziewiami"... Masz rację Kolumbie, jeśliby starostowie stworzyli własne komórki, to na pewno w dokumentach byłaby " całkiem inna rzeczywistość" niewiele z rzeczywistością faktyczną mająca wspólnego...
 3 
 3 
odpowiedz zgłoś
to wyjedź do Angli jak wielu naszych kolegów z branży. Chwalą sobie tamten system, gdzie nie ma żadnych ośrodków, nawet spory graniczne to w zasadzie kwestie interesujące tylko zainteresowanych, to sprawy cywilne i sądowe. Urzędnicy interesują się tym w bardzo ograniczonym stopniu. A ja nie chce nigdzie jechać, wolałbym, żeby tu było normalnie.
odpowiedz zgłoś
Rozmarzony, ale zdajesz sobie sprawę, że jeśli starostowie stworzyliby własne komórki, które wykonywałyby prace geodezyjne na potrzeby aktualizacji prowadzonych baz danych (rejestrów publicznych), to byłaby to już całkiem inna rzeczywistość dla geodetów?
 2 
 3 
odpowiedz zgłoś
A ja nie chcę jeździć prawą stroną ulicy!
 2 
 4 
odpowiedz zgłoś
chciejstwo "chcieliby oddawać badziewko i niech się Ośrodki z tym bujają", nieprawda, w ogóle nie chcemy niczego oddawać i nie chcemy ośrodków. Chcemy, by o jakości i formacie decydował zamawiający. NIEPOROZUMIENIE TOTALNE...
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
To - jak określiłaś - badziewie, ktoś przekazuje do urzędu. Marsjanie?
 2 
 3 
odpowiedz zgłoś
Shreku jesteś całkiem zielony, myślisz, że przy obecnej biedzie ludzie mają pieniądze na to, żeby naprawiać to wasze " badziewie", które w urzędach macie... Od tego siedzenia na stołku, jeszcze bardzie zzieleniałeś i " odleciałeś" od rzeczywistości ...Weź się trochę ogarnij...
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
O jeszcze jednej hejce. Zaczął dobrze a skończył jak w sejmie. Problem rzeczywiście polega na tym, że zleceniodawca powinien zapłacić dobrze geodecie aby pokryć mu koszty m. in. obiektowaniai oprogramowania oraz zapewnić zysk tylko ilość geodetów jest tak duża, że w walce o przetrwanie sami sobie obniżają stawki więc chcieliby oddawać badziewko i niech się Ośrodki z tym bujają. Zamiast bić pianę to środowisko winno zastanowić się nad tym, gdzie leżą prawdziwe problemy a nie bić pianę i marnotrawić czas graniem na perkusji.
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
Wyssane z palca Wymuszanie przez Ośrodki z terenu województwa wielkopolskiego przekazywania wyników opracowań wyłącznie w formacie Geo-Info to informacja wyssana z palca. Osobiście mogę potwierdzić, że działania celem wyjaśnienia powyższego były podjęte przez WINGiK w Poznaniu w ramach możliwości nadzorczych tego organu. Artykuł zamieszczony w Biuletynie GIG jest bardzo nieprecyzyjny i krzywdzący wielkopolskie PODGiK oraz WINGiK w Poznaniu
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
O tym co się skończyło to ja decyduję a nie jakieś tam hejki.
 1 
 1 
odpowiedz zgłoś
Heika czy geodeci wykonują robotę dla zleceniodawcy bo ten im płaci czy dla Ośrodka?. Skoro państwo handluje tym co geodeci zrobią na zlecenie i koszt zleceniodawców, to nie wam lepiej płaci niż 1500zł. Najlepiej stworzyć przepisy i wymagać od geodetów, ale czasy niewolników się skończyły.
 2 
 3 
odpowiedz zgłoś
Też popieram. Zlikwidować wykonawstwo, bo tylko zawraca głowę pracownikom ośrodków, zamknąć możliwość dostępu do danych tych ośrodków wszytkim innym zawraczom głowy....OŚRODKI TYLKO DLA OŚROKÓW !!!....
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
Popieram, zlikwidować wykonawstwo. Nie będą zawracać głowy pracownikom ośrodków, pisać wrednych tekstów na GUGiK i GGK, domagać się przestrzegania prawa i cackania się z nimi jakby był ku temu jakiś powód. We łbach im się poprzewracało od tej demokracji i pora pokazać im gdzie ich miejsce.
 1 
 5 
odpowiedz zgłoś
Perkusja. Jak nie ma się osiągnięć w geodezji to lepiej skoncentrować na perkusji.
odpowiedz zgłoś
Nowe przepisy. Co za różnica czy to GML czy inny format. Problem polega na tym, że geodetom nie chce się wykonać roboty zgodnie z przepisami i oddać pracę w postaci obiektów tylko są zainteresowani oddaniem współrzędnych a resztę niech zrobią pracownicy ośrodka za 1.500 zł. I to najlepiej w jeden dzień aby szybko zatwierdzić. Pogonić to całe towarzystwo i tyle.
 1 
 2 
odpowiedz zgłoś
Formaty Myślę, że gdyby struktura GML była prawnie ustalona nie byłoby problemu z wymuszeniem na podgikach przyjmowania opracowań w formacie ogólnym. Teraz niestety Ośrodki mają rację wymuszając swoje własne formaty, bo to przecież obowiązkiem geodety jest zobiektowanie swojej pracy geodezyjnej. GIG próbuje wymusić, by to podgiki wykonywały za geodetę część ich pracy wprowadzając dane do systemu na podstawie tylko pliku tekstowego ze współrzędnymi.
 1 
 1 
odpowiedz zgłoś
Polemika. Ktoś tutaj goni w piętkę.
odpowiedz zgłoś
68 komentarzy



zobacz też:



wiadomości

słowo kluczowe
kategoria
rok
archiwum
Geospatial Revolution, odc. 4
czy wiesz, że...
© 2005-2021 Geodeta Sp. z o.o.
created by BRTSOFT

O nas

  • Właścicielem portalu Geoforum.pl jest Geodeta Sp. z o.o., wydawca miesięcznika GEODETA oraz serwisu egeodeta24.pl
  • Geoforum.pl jest portalem internetowym i obszernym kompendium wiedzy na tematy związane z geodezją, kartografią, katastrem, GIS-em, fotogrametrią i teledetekcją, nawigacją satelitarną itp. Od 2005 roku na bieżąco dostarcza informacji z powyższych dziedzin i umożliwia ich komentowanie.
  • GEODETA (Magazyn Geoinformacyjny) ukazuje się od czerwca 1995 roku i jest największym oraz najbardziej popularnym polskim miesięcznikiem prezentującym aktualne zagadnienia z zakresu: geodezji, kartografii, katastru, GIS-u, fotogrametrii i teledetekcji, nawigacji satelitarnej itp.
  • GEODETA cyfrowy to elektroniczna wersja tradycyjnego wydania miesięcznika. W serwisie egeodeta24.pl można zamawiać zarówno prenumeratę, jak i pojedynczne wydania

Zespół redakcyjny

  • Katarzyna Pakuła-Kwiecińska (redaktor naczelny)
  • Anna Wardziak (sekretarz redakcji)
  • Jerzy Przywara
  • Jerzy Królikowski (redaktor prowadzący Geoforum.pl)
  • Damian Czekaj
  • Bogdan Grzechnik

Kontakt

Geodeta Sp. z o.o.
02-541 Warszawa,
ul. Narbutta 40/20
tel. (22) 849-41-63, 646-87-44
redakcja@geoforum.pl
prześlij newsa

Prenumerata
prenumerata@geoforum.pl
egeodeta24@geoforum.pl
Reklama
k.kwiecinska@geoforum.pl

facebook twitter linkedIn Instagram RSS