Bal na Titanicu Nawiązywanie do historii, szczególnie do jej chlubnych momentów, jest podstawowym sposobem budowania tożsamości każdej grupy, w tym zawodowej. A zatem z punktu widzenia branży geodezyjnej obchody 60-lecia GUGiK to inicjatywa pożyteczna, ale... Huczna impreza na Zamku Królewskim w sytuacji, gdy na rynku usług brakuje robót, ceny sięgają dna, a liczba zarejestrowanych bezrobotnych geodetów przekracza 2000? Dodajmy do tego, że administracja geodezyjna jest arogancka i traktuje urzędy jak prywatne folwarki, prawo jest przestarzałe i brakuje standardów zawodowych. Nie ma też planu rozwoju geodezji w perspektywie kilku lat (nie mówiąc o kilku dekadach), a z nielicznych spotkań fasadowej Państwowej Rady Geodezyjnej i Kartograficznej nic nie wynika. Czy trzeba wymieniać dalej? Mamy za to kosztowne akcje GUGiK, wokół których robi się wiele hałasu, choć efekt jest taki jak zawsze; przykładem rozgrzebana ASG-PL czy TBD. Z kolei za pogrzebaną - po 3 latach złudnych nadziei - można uznać akcję nowelizacji Prawa geodezyjnego i kartograficznego. Najświeższa inicjatywa nosi nazwę Geoportal i będzie kosztowała podatnika "zaledwie" 80 mln zł, których polskie firmy geoinformatyczne nawet nie powąchają. Zresztą sukces tego projektu znikąd jest mało prawdopodobny, bo na razie urząd nie jest w stanie zapanować nad własną, wciąż nieaktualną, stroną internetową.
Zamiast propagandy sukcesu uprawianej od początku kadencji przez głównego geodetę kraju potrzebujemy rzetelnego podsumowania stanu geodezji i szczegółowej listy zadań do wykonania w bliższej i dalszej przyszłości. Zastanawiam się tylko, czy obecna ekipa zdobędzie się na przygotowanie takiego raportu zamknięcia czy też zrobi to dopiero następna - jako raport otwarcia.
|