Nr 3 (118), MARZEC 2005
[ Powrót do strony głównej numeru ]

Robota dla rządu

Posłowie połączonych komisji infrastruktury i samorządu terytorialnego nie posłuchali apelu premiera: "Do roboty!". Już następnego dnia odesłali rządowi do poprawy projekt nowelizacji Prawa geodezyjnego i kartograficznego. Tym razem poszło o opinię generalnego inspektora danych osobowych (GIDO). Otóż Ewa Kulesza uznała, że rządowy projekt jest niezgodny z ustawą o ochronie danych osobowych. Nawiasem mówiąc, za niezgodne z prawem uznała również dotychczasowe działania GUGiK w zakresie budowy Integracyjnej Platformy Elektronicznej, a szczególnie podpisywanie przez GGK umów ze starostami (co akurat, niestety, jest prawdą). Nie da się jednak zaprzeczyć, że GIDO zjawiła się w Sejmie nieprzygotowana do merytorycznego wystąpienia na temat projektu Pgik, powtarzała tylko w kółko, że konieczne jest uzupełnienie go zapisami precyzującymi, np. kto jest administratorem bazy danych katastralnych i zapewni jej bezpieczeństwo. Wydaje się więc, że chodzi o kilka dodatkowych zdań, które śmiało można by "pożyczyć" ze znowelizowanej przed rokiem ustawy o księgach wieczystych i hipotece.

Abstrahując już od nowelizacji Pgik, niepokój budzi fakt, że jawność katastru i ksiąg wieczystych oraz swobodny przepływ danych między nimi bardzo nie podobają się nie tylko Ewie Kuleszy, ale również części posłów, a nawet niektórym geodetom! Okazuje się, że ustawa o ochronie danych osobowych, która miała przecież służyć społeczeństwu, obraca się przeciwko niemu, stając się barierą w dostępie do informacji publicznej. Może zamiast schodzić do podziemia z katastrem i hipoteką, rozsądniej byłoby przewietrzyć ustawę o ochronie danych osobowych?

Katarzyna Pakuła-Kwiecińska

[ Powrót do strony głównej numeru ]