wiadomościmapa firmprenumeratareklamakontaktciasteczka
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
reklama
strona główna rss
PRENUMERATA TRADYCYJNAPRENUMERATA CYFROWA
film
Formy rachunkowe i biografia prof. Hausbrandta
blog
NAWI

NAWI
DRONY DLA GEODETY

DRONY DLA GEODETY
BENTLEY GEOMAGAZYN

BENTLEY GEOMAGAZYN
TACHIMETRY

TACHIMETRY
SKANOWANIE LASEROWE

SKANOWANIE LASEROWE


reklama
reklama

Wiadomości



|2017-11-10| Geodezja, Prawo, Kataster

NSA o klasyfikacji bez klasyfikatora

Aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego dotarła sprawa pewnej pracy geodezyjnej związana z gleboznawczą klasyfikacją gruntów.


NSA o klasyfikacji bez klasyfikatora

W lutym 2015 roku geodeta złożył w ODGiK-u zawiadomienie o wykonaniu pracy geodezyjnej polegającej na inwentaryzacji powykonawczej budynku. Starosta odmówił jednak przyjęcia tej dokumentacji do PZGiK, powołując się na naruszenie przepisów rozporządzeń ws. EGiB oraz ws. gleboznawczej klasyfikacji gruntów.

Gdy sprawą zajął się WINGiK, przyznał rację staroście. Obydwa organy uznały, że zgłoszenie dotyczyło inwentaryzacji budynku, natomiast geodeta sporządził jedynie wykaz zmian danych ewidencyjnych, w którym dokonano zmiany użytku „B” na użytek klasyfikowany Br/Rllla. Zatem operat ten w rzeczywistości nie dotyczył inwentaryzacji obiektu budowlanego, ale aktualizacji operatu EGiB oraz gleboznawczej klasyfikacji gruntów. Zdaniem obydwu organów w takim przypadku – zgodnie z obowiązującymi przepisami – należało sporządzić projekt ustalenia klasyfikacji. Kluczowe jest jednak to, że czynności te mogła przeprowadzić jedynie osoba uprzednio upoważniona przez starostę do klasyfikacji gruntu (klasyfikator).

Tak sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach, a ten wyrokiem z 24 listopada 2016 roku (sygn. akt II SA/Ke 473/16) uwzględnił skargę geodety. WINGiK odwołał się następnie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W wyroku z 21 września br. (sygn. akt I OSK 448/17) NSA oddalił skargę kasacyjną.

W uzasadnieniu sąd zauważył, że z treści obowiązujących przepisów bez wątpienia wynika, że czynności związanych z klasyfikacją gruntów może dokonać jedynie klasyfikator. Od tej zasady istnieją jednak wyjątki i jeden z nich ma zastosowanie w niniejszej sprawie. Przepisy stanowią bowiem, że grunty rolne zabudowane, które wchodzą w skład gospodarstw rolnych i są zabudowane budynkami mieszkalnymi oraz innymi budynkami i urządzeniami służącymi wyłącznie produkcji rolnej oraz przetwórstwu rolno-spożywczemu, klasyfikuje się, zaliczając je do klasy gleb gruntów przyległych. Przepis ten nie pozostawia żadnej swobody interpretacyjnej, wprowadzając czytelny mechanizm klasyfikacji gruntów uzależniony od spełnienia dwóch przesłanek:
• istnienia gruntu wchodzącego w skład gospodarstwa rolnego;
• istnienia budynku, którego funkcja jest ściśle powiązana z produkcją rolną lub przetwórstwem rolno spożywczym.

Wystąpienie obu tych przesłanek sprawia, że nieruchomość zabudowana nie może być sklasyfikowana inaczej, aniżeli analogicznie do klasy gleb gruntów przyległych – podkreśla NSA. W istocie więc w takiej sytuacji klasyfikacja gruntu oparta jest na operacji ustalenia klasy bonitacyjnej gruntów przyległych do klasyfikowanego i jej przypisania temu gruntowi. W takim przypadku nie trzeba przeprowadzać czynności klasyfikacyjnych w terenie, a przypisanie klasy bonitacyjnej gruntu opiera się na danych uzyskanych z zasobu geodezyjnego, co z powodzeniem może być dokonane przez geodetę.

Jak czytamy dalej w uzasadnieniu, w zaistniałych okolicznościach ewentualną podstawę do odmowy przyjęcia operatu do zasobu geodezyjnego mogłyby stanowić wątpliwości dotyczące statusu nieruchomości – a więc tego, czy wchodzi ona w skład gospodarstwa rolnego, bądź też funkcji budynku znajdującego się na nieruchomości. Tymczasem żaden organ nie odniósł się do tych kwestii. Rację ma więc WSA, który stwierdził, że skoro w operacie technicznym nie zmieniła się w żaden sposób powierzchnia ani kontury spornego użytku gruntowego zaliczonego aktualnie do terenów mieszkaniowych, oznaczonych symbolem „B” (dla których nie przeprowadza się gleboznawczej klasyfikacji gruntów), to oznaczenie tego użytku symbolem „Br” – grunty rolne zabudowane, wymagało jedynie odniesienia się do przesłanek zaliczania do takich gruntów, określonych w załączniku nr 6 do rozporządzenia ws. EGiB.

JK


«« powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze news_pl
z urzędu Koledzy cieszmy sie puki mozemy bo znajac zycie i SWINGiKA,a raczej zawzietosc jego inpektork?w (na miano inspektora trzaba sobie zasluzyc) to mocy swego jaśnie urzędu uchyli decyzje o wprowadzeniu zmiany w egib. Znane juz są takie przypadki spraw,kt?re są już po wyrokach 2 instancji Sąd?w WSA i NSA uchylajacych decyzje SWiNGIKa. A SWINGIL co robi? Uwala z mocy jaśnie urzedu i proces zaczyna się od początku. Brak sł?w na komentarz

Dobre praktyki Kolejny raz Staszowscy Geodeci pokazują jak trzeba walczyć z administracyjną głupotą. Brawo dla Was za odwage i upór. Nic tylko brać przykład

Smród Widzę że smród po byłem pani naczelnik i za starostą staszowskim jeszcze długo się bedzie ciągnął, a w tym przypadku też za ŚWINGiK. Ciekawe tylko kto tym ludziom i geodecie zapłaci za 2 lata zwłoki spowodowane urzedniczą nieudolnością, butą, zawziętością i złośliwością. A dla ŚWINGiK'a to merytoryczna porażka, kto tam pracuje, delikatnie mówiąc brak jakichkolwiek kompetencji!!! Wychodzi na to że geodeta musi uczyć ŚWINGiK przepisów prawa. Swoją droga ciekawe czy ktoś z tych urzędników w ogóle odpowie za takie "głupie" decyzje (jakich ŚWINGiK ma wiele na swoim koncie). Totalna porażka administracji

Konflikt Jak tak dalej się będzie działo w świętokrzyskiej geodezji, chodzi mi o organy administracji i nadzoru to prosta i raczej nie daleka droga do tego, że tzw. KONFLIKT STASZOWSKI, przerodzi się KONFLIKT ŚWIĘTOKRZYSKI...

jako urzędnik który urzędu zaczyna mieć dość, mogę powiedzieć, że geodeci nie wymagają od urzędu bo 'tak już jest, tak zawsze było, tego się nie zmieni'. A urzędnik sam z siebie, to sobie kawę zrobi co najwyżej. Pensje dostanie, więc po co się napisać. Minimum wystarczy. A to minimum, to coraz mniej, sukcesywnie coraz mniej.. Ten system rozleniwia i odmóżdża. Albo Wykonawcy zaczną mieć jaja (niezależnie od płci) i zaczną Wymagać, mocno, jednoznacznie, Pisemnie od Starostów albo niech żyją z małych układów i interesików i staczajmy się dalej. Wiem, walka z największą korporacją w kraju jest trudna, ale próbować warto. Zacznijmy niszczyć patologie!

Konflikt Staszowski Jak dokładnie przeczyta się wyrok NSA, wynika z niego, że sprawa dotyczy konfliktu staszowskiego, tzn. geodety uprawnionego z byłą geodetką powiatu staszowskiego,popieraną w tej sprawie przez ŚWINGiK. Dobrze, że NSA wskazało, kto miał rację.

Zniecierpliwiony ten protokół to nazywa się #$%!!ochronem. To całe towarzystwo niedouczonych inspektorów na tym bazuje. Czy te inspektory mieli chociaż szkolenie z kpa nie mówiąc o wykształceniu administracyjnym. Nie wiem czy to ma sens ale mi się marzy aby chociaż zrobili im zajęcie z ETYKI URZĘDNICZEJ. Tiaa marzenie ściętej głowy. Kiedyś mówiono że do na sklepową i urzędnika wymagane sa takie same szkoły.

GGK czas z tym skończyć. Takich przykładów jest wiele tylko nie wszystkie trafiają do sądu bo geodeci dla świętego spokoju i szybkiego załatwienia sprawy wypełniają bzdurne polecenia geodetów powiatowych i WING. Gdy powołuję się na przepisy prawa to słyszę,że my postępujemy bardziej życiowo lub że dobrze by było żeby jakiś protokół był nie ważne czy przepis wymaga tego protokołu czy nie.

Jestem zdumiony, że organy naszej Służby Geodezyjnej i Kartograficznej wydały taką decyzję. Żeby poprawnie załatwić sprawę Wystarczyło jedynie przeczytać ze zrozumieniem przepis prawa; nie zachodziła potrzeba jego interpretacji.

wingik Znam sprawe od podszewki. Problemem jest Swingik ktory zawszenodwoluje sie do NSA a jak tam dostanie baty to i z urzedu uchyla decyzje Starosty o zmanach w egib itp. Obaruje przy tym wykonawce pracy w uzasadnieniu swoich decyzji to jest SKANDAL. Znam wiele przypadkow gdzie SWINGIK dostal baty w NSA

Braki w wiedzy Kolejny raz wychodzi na jaw niski stopień wykształcenia urzędników a co gorsza Inspektorów WINGiK. Wielka szkoda. Spotykam się z tym na codzień. Niektórych pracowników PODGoK'ów uczę czytać ze zrozumieniem i nie nadinterpretować przepisów...

Wingik Wingik odwołał się do NSA?? Szok

Dużo czerwonego pod moim komentarzem oznacza, że wiele osób nie umie czytać ze zrozumieniem - nie tylko przepisów. Moim zdaniem, opisane zarzuty nie były podstawą do odmowy przyjęcia operatu do zasobu. Ale z nieco innych powodów, niż wskazane w wyroku. "Przypisanie klasy bonitacyjnej" należało bowiem do organu, a nie geodety.

Do odpornych na wiedzę. I bardzo dobrze. Niech w "księstwach powiatowych" zaczną czytać przepisy ze zrozumieniem. W przeciwnym razie Sądy im będą wykładać prawo. Brawo dla geodety za odwagę i wytrwałość. Pozdrawiam wytrwałych geodetów.

brakowało podstaw do wprowadzenia użytku B. Wcześniejsza weryfikacja nie ujawniła że geodeta wprowadził B dla gruntu przeznaczonego pod siedlisko a teraz problem ...

Brawo!!! Brawo!!!! W końcu bat na "księstwa powiatowe". Prawo to nie tylko linijka przepisu, prawo to przede wszystkim NORMA!!!!. Najlepiej pisać dziesiątki stron "wytycznych" w oparciu o domniemania- przepraszam stanowisko pewnego Pana nazwanego GGK. mam nadzieję, że w Lublinie też czytają. źródła prawa w Polsce to: Konstytucja, ratyfikowane umowy międzynarodowe, ustawy, rozporządzenia, akty prawa miejscowego źródłami prawa w Polsce NIE są -Stanowiska GGK -Wytyczne PODGiK -Interpretacje Pana z pok.78 -Widzimisię Pani Xińskiej

. to teraz co Strasburg, ONZ ?

To jest jakaś bzdura kompletna kto w ogóle pozwolił, żeby z moich pieniędzy finansowano taką bzdurną sprawę w sądzie. Przecież to jest oczywiste, że inwentaryzacja powykonawcza poniekąd wymusza aktualizację EGiB. Pan inspektor aptekarz, grzybiarz, akrobata. #team_geodeta

Nawet zjadłeś literki w swoim pseudo, powinno być Idio

Prace geodezyjne (nie praca!) dotyczyły inwentaryzacji obiektu budowlanego - to było celem prac, ktore geodeta wykonał dla zleceniodawcy. A że z ustawy PGiK wynika obowiązek przekazania operatu do pzgik, to skutek jest taki, że starosta otrzymuje dokumenty, na podstawie których może dokonać aktualizacji danych w EGiB. Ale to dzieje się niejako "przy okazji" prac, których celem jest inwentaryzacja. Aktualizację EGiB moźe zlecić tylko starosta, bo to on prowadzi EGiB i odpowiada za jej aktualność.

Trzeba było zrobić tak jak Pan inspektor kazał to sprawa byłaby załatwiona w msc a nie 3 lata. Pozdrawiam wszystkich walczących

21 komentarzy



zobacz też:



reklama
reklama





2009 created by BRTSOFT.com
© 2005-2017 Geodeta Sp. z o.o.
mapa stronyprenumeratareklamakontakt