wiadomościmapa firmprenumeratareklamakontaktciasteczka
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
reklama
strona główna rss
PRENUMERATA TRADYCYJNAPRENUMERATA CYFROWA
film
Studenci inwentaryzują budynek AGH
blog
NAWI

NAWI
DRONY DLA GEODETY

DRONY DLA GEODETY
BENTLEY GEOMAGAZYN

BENTLEY GEOMAGAZYN
TACHIMETRY

TACHIMETRY
SKANOWANIE LASEROWE

SKANOWANIE LASEROWE


reklama
reklama

Wiadomości



|2017-08-24| GNSS, Geodezja, Sprzęt

GEODETA testuje: Kolida K5plus+

Marka Kolida dała się poznać polskim geodetom jako oferująca sprzęt w niskiej cenie, a jednocześnie o przyzwoitej jakości. Wraz z premierą modelu K5plus+ ten chiński producent atakuje wyższą półkę odbiorników GNSS. Czy skutecznie?


GEODETA testuje: Kolida K5plus+

Instrument na pewno nie wprowadza rewolucji w portfolio marki. W porównaniu ze starszymi odbiornikami K5+ i K9mini mamy bowiem do czynienia z podobną obudową (w nieco innym malowaniu) i tą samą płytą odbiorczą – Trimb­le BD970. Dla niektórych brak zmiany tak istotnego elementu hardware’u może być zawodem. Bądźmy jednak szczerzy: skoro moduł ten śledzi aż na 220 kanałach wszystkie cztery globalne systemy nawigacji (w tym Galileo) i jest konstrukcją sprawdzoną przez wielu producentów, to jaki byłby sens z niego rezygnować?

Wyższy poziom łączności
Oczywiście, zmiany w tym odbiorniku są, i to liczne, przy czym kluczowe dotyczą komunikacji. Przede wszystkim K5plus+ posiada wbudowany modem wi-fi umożliwiający bezprzewodowe nawiązywanie łącznoś­ci z instrumentem poprzez funkcję tzw. web serwera. Jej działanie jest proste. Sięgamy po dowolne urządzenie wyposażone w przeglądarkę internetową (smartfon, tablet, laptop), łączymy się z siecią wi-fi ze słowem „Kolida” w nazwie, w przeglądarce wpisujemy odpowiedni adres IP, a następnie podajemy login i hasło. W ten sposób w ciągu niecałej minuty otrzymujemy dostęp do szczegółowych parametrów pracy odbiornika. Możemy sprawdzić naładowanie baterii, śledzone konstelacje, aktualne wskaźniki DOP czy pobierane korekty. Web serwer pozwala ponadto konfigurować odbiornik (np. uruchomić i nadzorować pracę w trybie statycznym czy bazy), pobierać aktualizacje firmware’u bądź ściągnąć na swój komputer obserwacje zapisane w pamięci instrumentu.

Sceptyk powie, że do tych samych funkcji i danych można dokopać się również w kontrolerze. Zgoda, ale po pierwsze, nie do wszystkich, o czym za chwilę. A po drugie, dzięki web serwerowi niektóre typy pomiarów (np. statyczne) możemy prowadzić bez użycia rejestratora wyposażonego w odpowiednie (oczywiście płatne) oprogramowanie. A to zwiększa elastyczność pracy, szczególnie w większych firmach. Krótko mówiąc, web serwer to dość specjalistyczne narzędzie, które przy standardowych pomiarach nie jest konieczne, choć w rękach bardziej zaawansowanych technicznie geodetów może stanowić istotną wartość dodaną.

O przydatności tego rozwiązania niech świadczy chociażby funkcja retransmisji korekt, którą można uruchomić jedynie z poziomu web serwera. Dzięki niej poprawki odbierane przez Kolidę za pośrednictwem modemu GSM lub fali UHF mogą być na bieżąco retransmitowane przez radio do sąsiednich odbiorników ruchomych. Co istotne, są one nadawane w standardowych formatach, mogą być więc odbierane przez sprzęt różnych marek – byle tylko posiadał radio. W przypadku mocy 0,5 W zasięg takiego rozwiązania to około 2 km, a przy 3 W – nawet blisko 8 km. Funkcja ta może się przydać firmom, które przy jednym projekcie obejmującym kilka-kilkanaście kilometrów kwadratowych użytkują jednocześnie kilka ruchomych odbiorników. Sprawdzi się choćby przy gorszym zasięgu sieci komórkowej albo po prostu pozwoli oszczędzić na abonamencie za korekty (naturalnie warto się wcześniej upewnić, czy dostawca poprawek zezwala na takie ich użycie).

Podczas naszego testu nie omieszkaliśmy sprawdzić tej funkcji. Mierząc kilka punktów za pomocą Kolidy, jednocześnie nadawaliśmy za jej pomocą korekty do Pentaxa, który pracował w pobliżu. Przez cały czas testu łączność między instrumentami była niezakłócona, a dokładność pomiaru wykonanego przez oba modele była zbliżona i nie przekraczała kilku centymetrów.

Diabeł tkwi w szczegółach
Bystrzy obserwatorzy dostrzegą w Kolidzie K5plus+ brak zewnętrznej anteny GSM, co nieco poprawia kom­paktowość sprzętu. Krajowy dystrybutor odbiornika – firma Geopryzmat z podwarszawskiego Raszyna – zapewnia, że nie ma to zauważalnego wpływu na jakość łączności. Od siebie możemy dodać, że w trakcie testów instrumentu nie mieliśmy problemów z pobieraniem korekt.

Wewnątrz urządzenia zmodyfikowano elektronikę, by pobierać mniej energii. Pozwoliło to wydłużyć czas pracy na jednej baterii do 6 godzin. Dodajmy, że w zestawie Geopryzmat oferuje dwa akumulatory, łącznie mamy więc zapewnione 12 godzin pracy.

Ciekawostką jest dodanie komunikatów głosowych informujących użytkownika o zmianie podstawowych parametrów pracy odbiornika, np. o utracie fiksa, zbyt wysokim wskaźniku PDOP czy zerwaniu połączenia z korektami. Nam początkowo wydały się one nieco irytujące, choć ostatecznie doceniliśmy ich znacznie – kilka godzin pracy w słońcu może skutecznie rozkojarzyć nawet najlepszego geodetę. Wtedy każde dodatkowe ostrzeżenie przed błędnym pomiarem jest na wagę złota. Oczywiście komunikaty te można w każdej chwili wyłączyć.

K5plus+ oferuje również funkcję komunikacji przez wiadomości tekstowe. W jedną stronę – wysyłając SMS z określonego numeru na kartę SIM odbiornika, możemy regulować jego podstawowe parametry, choćby wyłączyć stację bazową. W drugą stronę – instrument automatycznie informuje nas o różnych kategoriach wydarzeń, m.in. o zmianie jego pozycji (np. kiedy ktoś właśnie próbuje ukraść nam sprzęt).

Nowością w Kolidzie jest również moduł Bluetooth w standardzie 4.0. W stosunku do starszej wersji oferuje on znacznie niższy pobór mocy oraz zasięg zwiększony nawet do 100 metrów. Odbiornik posiada ponadto modem komórkowy generacji 3.75G umożliwiający szybką bezprzewodową komunikację w standardzie LTE.

Nie możemy nie wspomnieć o walizie transportowej. Większość producentów sprzętu geodezyjnego oferuje duże, toporne i niezbyt estetyczne kufry. Tymczasem K5plus+ kupimy w niewielkiej, czarnej i eleganckiej walizce, z którą nie będzie wstyd pojawić się na spotkaniu „na szczycie”. Niby detal, a cieszy.

Centymetry pod kontrolą
Kluczowym etapem naszego testu były pomiary w trybie RTK. Wykorzystaliśmy do tego celu stację referencyjną Geopryzmatu śledzącą syg­nały GPS oraz GLONASS. Na początek, jak przykazują standardy, chcieliśmy wykonać pomiar na punkcie państwowej osnowy. Niestety, okazało się, że jakość tych najbliższych pozostawia wiele do życzenia. Zdecydowaliśmy się więc stanąć na punkcie pomierzonym wcześniej przez Geopryzmat w „statyce”. Odchyłka liniowa wyniosła tu 23 mm. Część konkurencyjnych dystrybutorów powie zapewne, że ich sprzęt jest lepszy, bo „schodzi” nawet do jednego centymetra. Podkreślmy jednak, że pomiar wykonaliśmy w odleg­łości około 2 metrów od ściany 3-kondygnacyjnego budynku. Wynik należy więc uznać za bardzo dobry.

Upewniwszy się, że odbiornik pracuje prawidłowo, ruszyliśmy w teren, mierząc kilka punktów o różnej charakterystyce. Nie chcieliśmy, by odbiornik miał z nami łatwo, dlatego wprawdzie na pierwszym punkcie niebo było dobrze widoczne, ale na większości pozostawało znacznie przesłonięte przez drzewa, słupy czy zabudowę. Po kilku godzinach kilkakrotnie znów mierzyliśmy te same punkty, by sprawdzić różnice współrzędnych. Odbiornik nie zawiódł. Odchylenie standardowe dla X, Y wyniosło od 3 do 15 mm, a dla Z – 4-12 mm. Maksymalna zarejestrowana przez nas różnica współrzędnych wyniosła natomiast 27 mm. Dodajmy, że w trakcie pomiarów nie mieliśmy problemów z utrzymaniem „fiksa” ani z łącznoś­cią ze stacją referencyjną.

Nie trzymamy pionu
Już wiele razy pisaliśmy w GEODECIE o coraz popularniejszej w odbiornikach geodezyjnych funkcji pomiaru z wychyloną tyczką, nigdy jednak nie mieliśmy okazji sprawdzić jej w praktyce. Test Kolidy K5plus+ był ku temu świetną okazją. Urządzenie to wykonuje pomiar przy wsparciu pochyłomierza w trzech trybach. W najprostszym po prostu kompensuje wychylenie, wyliczając współrzędne grota tyczki. W dwóch pozostałych uśrednia 2 lub 3 pomiary wykonane przy różnym nachyleniu.

Nim jednak zaczniemy w ten sposób mierzyć, należy skalibrować pochyłomierz. Jest to czynność prosta i szybka, bo trwająca około minuty. Najpierw należy ustawić tyczkę idealnie w pionie i zaakceptować tę pozycję, nacis­kając odpowiedni przycisk w kontrolerze. Następnie odkręcamy odbiornik i obracamy go chwilę we wszystkich trzech płaszczyznach (chodzi o to, by pochyłomierz zarejestrował wszystkie możliwie skrajne położenia) i montujemy z powrotem na tyczce.

Po kalibracji przystąpiliś­my do pomiaru w miejscu o dobrej widoczności nieba. Najpierw pomierzyliśmy punkt tradycyjnie, bez pochyłomierza. Następnie włączyliśmy sensor i – nie zmieniając pozycji grota tyczki, ale wychylając odbiornik w różne strony o 10-20° – sprawdzaliśmy, jak zmieniają się współrzędne. Początkowo różnice były spore i znacznie przekraczały 10 cm, ale już po 2-3 sekundach stabilizacji nie przekraczały 3 cm. Można więc uznać, że wskazania tego sensora są wiarygodne, o ile oczywiście na odbiornik nie oddziałuje silne zewnętrzne pole magnetyczne.

W kolejnym kroku rzuciliś­my odbiornik na głębszą wodę, postanowiliśmy bowiem pomierzyć narożnik trzykondygnacyjnego budynku. Dla sprzętu oznacza to znacznie gorszy wskaźnik PDOP oraz wyraźnie mniejszą liczbę widocznych satelitów. Wynik porównaliśmy ze współrzędnymi wyznaczonymi chwilę wcześniej za pomocą tachimetru. Co nie powinno zaskakiwać, trzykrotny pomiar okazał się dokładniejszy niż pojedynczy. W tym drugim przypadku różnica względem tachimetrii wyniosła od 3,5 do 7,5 cm. Potrójny pomiar obniżył te wartości do 1,1-6,0 cm. Biorąc pod uwagę trudne warunki pomiarowe, uznajemy to za bardzo dobry wynik.

Co w zestawie?
Standardowo Kolida K5plus+ oferowana jest z oprogramowaniem polowym Field Genius. Jak podkreślają przedstawiciele Geopryzmatu, jego zaletą jest nie tylko bogaty zestaw narzędzi pomiarowych, ale także częs­te aktualizacje rozbudowujące aplikację o nowe funkcje oraz możliwość współpracy z niektórymi modelami tachimetrów. Odbiornik można również nabyć z oprogramowaniem SurvCE bądź PowerGPS RTK.

Jeśli chodzi o kontrolery, Geopryzmat oferuje dwa modele bazujące na systemie Windows Mobile: Kolida X11 bądź Getac PS336. W praktyce wybór jest jednak nieograniczony, bo jako kontroler można wykorzystać dowolny tablet lub smartfon z Androidem kompatybilny z polskim oprogramowaniem PowerGPS RTK. Zaletą takiego rozwiązania jest możliwość obniżenia ceny kompletnego zestawu, z czego polscy geodeci coraz śmielej korzystają.

Płyta odbiorcza Trimble BD970
Liczba kanałów 220
Śledzone sygnały GPS (L1, L2E, L2C, L5), GLONASS (L1, L1P, L2, L2P), Galileo (L1, E5a, E5b), BeiDou, SBAS (L1, L5), QZSS
Maks. częstotliwość określania pozycji 50 Hz
Dokładność w trybie RTK 8 mm + 0,5 ppm poziomo, 15 mm + 0,5 ppm pionowo
Radiomodem wbudowany o mocy 0,5, 2 lub 3 W
Modem GSM wbudowany 3.75G
Czas pracy na jednej baterii 6 godzin w trybie RTK
Komunikacja USB, RS-232, Bluetooth, wi-fi
Wymiary 134 x 118 x 74 mm
Waga 1,0 kg
Pyło- i wodoszczelność IP67
Temperatura pracy -40 do 60°C
Skład zestawu standardowego 2 baterie, ładowarka, zasilacz, kable, tyczka z uchwytem, waliza
Dystrybutor Geopryzmat (www.geopryzmat.com)

Podgryźć wyższą półkę
Z naszego testu wynika, że w trakcie pracy z Kolidą K5plus+ użytkownik może być spokojny zarówno o połączenie ze stacją referencyjną, jak i o dokładność, nawet w trudniejszych warunkach pomiarowych. Okazało się również, że wbudowany w ten odbiornik pochyłomierz jest nie tylko gadżetem, ale sensorem zapewniającym geodezyjną precyzję.

Skoro starsze modele Kolidy oferują wszystko to, co jest potrzebne przeciętnej małej firmie geodezyjnej, to kto powinien rozważyć wyłożenie kilku dodatkowych tysięcy złotych na K5plus+? W naszej ocenie – ze względu na rozbudowane funkcje komunikacyjne – przede wszystkim firmy wykorzystujące więcej niż jeden odbiornik GNSS, ale również najmniejsze przedsiębiorstwa, które mają ambicje dalszego rozwoju i chcą być gotowe na realizację bardziej nietypowych zleceń.

Premiera Kolidy K5plus+ pokazuje, że producenci z Państwa Środka próbują zer­wać ze stereotypem taniego sprzętu spełniającego tylko podstawowe potrzeby geodetów. Krok po kroku udoskonalają więc swoje instrumenty, tak by z jednej strony nadążać za technologicznymi trendami narzucanymi przez firmy z Europy czy Stanów Zjednoczonych, z drugiej zaś – utrzymać konkurencyjne ceny swoich produktów. Polskich geodetów, dla których przecież koszt sprzętu jest bardzo ważnym kryterium zakupu, taka filozofia powinna szczególnie cieszyć.

Artykułem o Kolidzie K5plus+ rozpoczynamy nowy cykl „GEODETA testuje”. W jego ramach w miesięczniku GEODETA oraz na portalu Geoforum.pl będziemy testować sprzęt oraz oprogramowanie przeznaczone dla GIS-u i geodezji. Kolejne testy już wkrótce!

Jerzy Królikowski


«« powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze news_pl
~też geodeta Dzięki za informacje wpływu pola elektromagnetycznego na pochyłomierz-> przydatna.

GPS-y do pracy wytyczac budynki za 200zł,podziały po tysiaku,mapy po czterysta.

Naciągane mocno Odbiornik testowany tak by nie pokazać jego wad. A gdzie informacje o tym jak zachowuje się w warunkach przy polu magnetycznym, czy elektrycznej puszce? Czy aby nie tka pisali wcześniej? "Mikroskopijne czujniki MEMS są wrażliwe na zmiany pola elektromagnetycznego. Zalecane jest, aby wykonać kalibrację systemu po zmianie miejsca pomiaru, istotnej zmianie temperatury,przejścia obok maszyn elektrycznych lub przewodów przenoszących wysokie napięcieoraz zaistnieniu innych okoliczności mogących mieć wpływ na dużą zmianę pola elektromagnetycznego". Czyli praktycznie co chwila musimy kalibrować urządzenie. Testowałem to urządzenie przy transformatorze, który mamy przy bloku pod biurem i pomiar odskoczył o prawie 2m. Handlowcy z tej firmy powiedzą Ci wszystko co chcesz usłyszeć, byle sprzedać a wspomnij o konkurencji to od razu zaczną po niej jechać, że tylko ich jest najlepsze. Szkoda też, że nie uwzględniono tego, iż trzeba kalibrować kilkukrotnie bo za pierwszym razem nigdy nie wychodzi.

. pytanie - odpowiedź! - jaka cena ?

wiarygodność Wszystko jest bardzo ładnie opisane i wychwalane, brak jest natomiast jakiś wzmianek o wadach czy minusach sprzętu co wg mnie zmniejsza wiarygodność bo nie wierzę że wszystko jest super idealne, w każdym urządzeniu są jakieś niuanse. Miałem okazję trochę tym mierzyć i np. nie działa pomiar z wychyleniem przy pomiarze na jedną pikietę lub przy zakłóceniach elektromagnetycznych - tutaj było to opisane jednym zdaniem że trzeba uważać, a wg niezależnego artykułu powinno być to przetestowane i też opisane... Dlatego wygląda mi to na artykuł sponsorowany i kolejne pewnie też takie będą - oczywiście mogę się mylić Jeszcze tego nie było, aby ktoś za darmo robił testy... ale to tylko moje zdanie

Odbiornik Dla mnie to bardzo dobry sprzęt, stosunek jakości do ceny znacznie lepszy niż w odbiornikach "topowych" marek na których miałem okazje również pracować.

Kolida5Plus Bardzo rozbudowany artykuł. Szkoda, że na końcu zabrakło podsumowania z plusami i minusami, oczywiście subiektywnymi autora.

7 komentarzy





reklama
reklama





2009 created by BRTSOFT.com
© 2005-2017 Geodeta Sp. z o.o.
mapa stronyprenumeratareklamakontakt