wiadomościmapa firmprenumeratareklamakontaktciasteczka
Najnowsze wydarzenia z dziedziny geodezji, nawigacji satelitarnej, GIS, katastru, teledetekcji, kartografii. Nowości rynkowe, technologiczne, prawne, wydawnicze. Konferencje, targi, administracja.
reklama
strona główna rss
PRENUMERATA TRADYCYJNAPRENUMERATA CYFROWA
film
Zwycięski projekt studentów AGH
blog
NAWI

NAWI
DRONY DLA GEODETY

DRONY DLA GEODETY
BENTLEY GEOMAGAZYN

BENTLEY GEOMAGAZYN
TACHIMETRY

TACHIMETRY
SKANOWANIE LASEROWE

SKANOWANIE LASEROWE


reklama
reklama

Wiadomości



|2017-08-03| Geodezja, Prawo, Ludzie, Instytucje

Polityka małych kroków

W sierpniowym wydaniu miesięcznika GEODETA rozmawiamy z Grażyną Kierznowską, nowo powołanym głównym geodetą kraju, o budowaniu porozumienia między geodetami i poprawianiu warunków pracy w terenie.


Polityka małych kroków <br />
fot. GUGiK
fot. GUGiK
KATARZYNA PAKUŁA-KWIECIŃSKA: Skończyła pani studia geodezyjne w Olsztynie i pracowała jako geodeta powiatowy w Kraśniku. Poza tym niewiele o nowym głównym geodecie kraju wiemy. Czy ma pani jakieś korzenie geodezyjne?

GRAŻYNA KIERZNOWSKA: Wybrałam geodezję i trafiłam bardzo dobrze, bo swojego zawodu bym nie zmieniła, ale zdecydował o tym – jak to często w życiu bywa – przypadek. Zależało mi na studiowaniu w Olsztynie i bardzo spodobało mi się miasteczko akademickie, więc szukałam studiów technicznych właśnie tam.

Zaraz po studiach miała pani jeszcze kilkuletnią przygodę z wojewódzkim biurem geodezji i terenów rolnych.

Tak i dzięki zdobytemu tam doświadczeniu oraz późniejszej pracy w Starostwie Powiatowym w Kraśniku znam problemy i specyfikę pracy zarówno wykonawców geodezyjnych, jak i pracowników administracji.
(...)

W końcu stanęła pani do konkursu na GGK i spośród dwóch osób rekomendowanych przez komisję minister wybrał właśnie panią. Co zawierała pani wizja geodezji przedstawiona ministrowi?

Dzięki doświadczeniu znam geodezję od podszewki. Wiem, jakie problemy mają zarówno geodeci powiatowi, jak i ci po stronie wykonawstwa, a także co się dzieje na styku między nimi. W mojej wizji zdiagnozowałam problemy i zaproponowałam sposoby ich rozwiązania. Widocznie pan minister uznał, że moja propozycja jest właściwa. Niedługo będzie się można przekonać, czy zaproponowane i wprowadzane zmiany dają oczekiwane efekty.

Może przynajmniej jakieś priorytety mogłaby pani wymienić?

Teraz w GUGiK-u pracujemy m.in. nad planem naprawczym dla ZSIN-u [Zintegrowany System Informacji o Nieruchomościach – red.]. Wkrótce zakończą się prace zespołu roboczego ds. oceny efektywności procesu cyfryzacji i modernizacji ewidencji gruntów i budynków. Ich efektem będą rekomendacje w zakresie koniecznych do podjęcia działań, które przyczynią się do budowy kompletnego i operacyjnie użytecznego ZSIN-u. Już mogę zdradzić, że te rozwiązania na pewno pomogą geodetom powiatowym w pracy.
Kolejnym problemem do rozwiązania jest styk na poziomie administracja państwowa – wykonawcy prac geodezyjnych. Bardzo zależy mi na pogodzeniu interesów obu tych grup. Moim marzeniem jest stworzenie płaszczyzny porozumienia między nimi. Staram się znaleźć sposób, aby wymagania w każdym ośrodku dokumentacji geodezyjnej i kartograficznej na terenie całej Polski były w miarę możliwości ujednolicone.
Jednym z pomysłów, który już realizuję, jest utworzenie swego rodzaju wytycznych technicznych, zebranie kompendium wiedzy w formie tzw. dobrych praktyk. Wszelkie interpretacje i nieścisłości prawne powinny być dostępne w jednym miejscu, na stronie internetowej. Takie kompendium do dobrowolnego wykorzystania na pewno ułatwiłoby pracę zarówno ośrodkowi, jak i geodecie wykonującemu prace geodezyjne.
(...)

Duże znaczenie dla geodetów może mieć opracowywany od dłuższego czasu Kodeks urbanistyczno-budowlany (Kub). Czy sądzi pani, że uda się tę inicjatywę doprowadzić wreszcie do finału?

Jest to na pewno bardzo trudna ustawa, rozległa, i chyba dobrze, że jest procedowana długo, bo zostało do niej zgłoszonych wiele uwag. Wiem, że są one analizowane. Prace nad kodeksem w MIB są zaawansowane i bierzemy w nich udział na tyle, na ile jesteśmy potrzebni. Przede wszystkim staramy się pilnować roli geodety w procesie inwestycyjnym.

Czy wpisanie w Kub geodety jako uczestnika procesu budowlanego jest pani zdaniem niezbędne, czy nie ma większego znaczenia dla naszego zawodu?

Rola geodety w procesie inwestycyjnym jest bardzo istotna i dla mnie najważniejsze jest doprecyzowanie zadań, które w tym procesie powinien wykonać geodeta. Powinno być określone jednoznacznie, że projekt ma być wykonany na mapie do celów projektowych, że geodeta ma wytyczyć obiekt i ma go zainwentaryzować. I to jest bardzo ważne.

Przez mapę do celów projektowych rozumie pani…

Mapę zaktualizowaną przez geodetę. Następna kwestia – inwentaryzacja ma być zrobiona przez geodetę przed zasypaniem przyłączy. Jeżeli takie sprawy zostaną precyzyjnie ustalone, to będzie z wielką korzyścią dla wszystkich...


Pełna treść wywiadu w sierpniowym wydaniu miesięcznika GEODETA
• Zamów wersję papierową • Zamów wersję cyfrową

Redakcja


«« powrót

dodaj komentarz

KOMENTARZE Komentarze są wyłącznie opiniami osób je zamieszczających i nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Geoforum. Zabrania się zamieszczania linków i adresów stron internetowych, reklam oraz tekstów wulgarnych, oszczerczych, rasistowskich, szerzących nienawiść, zawierających groźby i innych, które mogą być sprzeczne z prawem. W przypadku niezachowania powyższych reguł oraz elementarnych zasad kultury wypowiedzi administrator zastrzega sobie prawo do kasowania całych wpisów. Użytkownik portalu Geoforum.pl ponosi wyłączną odpowiedzialność za zamieszczane przez siebie komentarze, w szczególności jest odpowiedzialny za ewentualne naruszenie praw lub dóbr osób trzecich oraz szkody wynikłe z tego tytułu.

komentarze news_pl
@AM Wiadomo że obecny GGK to figurant. Jak jakiś wykonawca ciemiężony przez system liczy że się coś zmieni na jego korzyść to jest frajerem.

przeczytałam cały wywiad z wypiekami na twarzy i mam jedną zasadniczą myśl - dlaczego Pani GGK popiera wszystkie postulaty zgromadzone przez zespół od ministra, a nie ma jej na liście podpisu? Czy jest jak PTG, czyli popiera je ale ich nie popiera??

A gdzie jest napisane, że mapa do celów projektowych ma nie być sporządzona przez geodetę a inwentaryzacja wykonana po zasypaniu przewodów.

Przyłączy? I to jest właśnie rozumowanie prowincjonalnego geodety. Ponadto "Rola geodety w procesie inwestycyjnym jest bardzo istotna i dla mnie najważniejsze jest doprecyzowanie zadań, które w tym procesie powinien wykonać geodeta. Powinno być określone jednoznacznie, że projekt ma być wykonany na mapie do celów projektowych, że geodeta ma wytyczyć obiekt i ma go zainwentaryzować. I to jest bardzo ważne." To są brednie, w cywilizowanych krajach tak nie robią a my jesteśmy i tak sto lat za nimi.

Szklane paciorki dla frajerów. Kserówka z ośrodka też jest wykonana przez geodetę.

gratulacje Budujące jest to, że Pani Główny Geodeta Kraju stoi na stanowisku, że projekt ma być zrobiony na mapie wykonanej przez geodetę. Bardzo dziękuję za to zdanie. Proszę walczyć o to bo to jest słuszna zasada. Poza tym proponuję powrót do starych zasad zgłaszania prac geodezyjnych, likwidację licencji oraz tego tworu zwanego uwierzytelnieniem w zamian powrót do pieczętowania dokumentów dla zleceniodawcy po przyjęciu do zasobu.

@troll urządzenia nie będą porządnie inwentaryzowane dotąd, aż nikt nie będzie wyciągał konsekwencji od kierowników budów i inwestorów za zasypanie przed pomiarem. A przede wszystkim to właścicielom sieci i przyłączy powinno zależeć, żeby protokolarnie odebrać przewód przed zasypaniem, wraz z udokumentowaniem pomiaru przed zasypaniem. Obecny system nie dość, że gratis wyręcza gestorów sieci, to jeszcze ceduje wszelką odpowiedzialność na geodetę, który jest stawiany pod ścianą: albo dostarczy mapę z inwentaryzacją, albo już nie dostanie nigdy ani zlecenia, ani pieniędzy od tego gestora sieci. A nie on winien zasypania. Niech zaczną dbać sobie o sieci, jak powinni robić to właściciele, bez oglądania się na starostę. Przy czym obecnie wg PB nie ma obowiązku tyczenia i pomiaru instalacji, które nie są sieciami wg definicji należącymi do gestorów, ani przyłączami do tych sieci, tylko są instalacją wewnątrz działki za licznikiem, wodomierzem, studzienką na posesji, od szamba itd. I dobrze, bo dba o nie tylko właściciel.

O! Znowu gadka "na okrągło" ! "Mapę zaktualizowaną przez geodetę. Następna kwestia ? inwentaryzacja ma być zrobiona przez geodetę przed zasypaniem przyłączy. Jeżeli takie sprawy zostaną precyzyjnie ustalone, to będzie z wielką korzyścią dla wszystkich..." -- i o czym tu deliberować? Że mapy aktualizuje szewc? (bez obrazy zawodu w którym się lepiej zarabia niż w geodezyjnym wykonawstwie?) Albo - odkrywcze stwierdzenie, że inwentaryzuje się jednak PRZED zasypaniem UWAGA! przyłączy! - bo o sieciach już pani z Kraśnika nie słyszała? Podpowiem więc: Urządzenia podziemne nie będą porządnie inwentaryzowane dopóki geodeta będzie miesiącami czekał na zafajdaną i NIKOMU normalnemu nie potrzebną LICENCJĘ! Jeśli tej Pani uda się zlikwidować choć jeden idiotyzm praktykowany w ośrodkach, to przejdzie do historii jako cudotwórca.

Jestem za, niech znikną z rynku piszczki!

Też jestem za... Ciekawe tylko kto zostanie na rynku? Tacy którzy będą odpowiadali swoim majątkiem za zawartość rejestrów publicznych pod tytułem Ewidencja Gruntów i Budynków, BDOT i GESUT? Bardzo jestem ciekaw w jaki sposób będą to robili? Mierząc wszystko od nowa, ustalając od nowa przebieg granic (koniecznie w procedurze rozgraniczenia, jedynej uznawanej przez administrację geodezyjną) i dokonując totalnej odkrywki opracowywanego terenu żeby wykryć i pomierzyć precyzyjnie urządzenia podziemne. Tylko to daje faktyczną i formalną pewność że mapa będzie zgodna ze stanem faktycznym. Potem już tylko roczny okres na weryfikację i procesy sądowe po których materiały będą przyjęte do zasobu i można sprzedawać zleceniodawcy mapę. Najlepiej w cenie 200 PLN od działki. Czy może będzie to po staremu? Ksero.. wydruk... z tego co jest w bazach i niech się dzieje wola Nieba... . Tylko że kto będzie uzupełniał za friko bazy jak zabraknie tych różnych piszczków? Pani Kierznowska?

Może to jakaś myśl jak już zrobimy pełną odpowiedzialność geodetów, to wreszcie znikną z rynku różne piszczki. Jeśli tak to jestem za!

Pytanie Szanowna Pani czy zamierza Pni coś zrobić z nagminnym łamaniem prawa przez administrację? Chodzi oczywiście o wykonywanie prac geodezyjnych przez pracowników PODGiK. Czy tak jak poprzednicy będzie Pani głucha i ślepa.

coś w oczach ma na pewno, widać to nawet w tym obrazku. Panie Piszczek od kiedy to niewolnicy narzucają wolę Panu. To se neda.

Szanowna Pani, lifting nie przejdzie! W Geodezji Polskiej jest konieczne uwolnienie zawodu "geodety uprawnionego" od sprawowania nad nim pieczy przez, jak to Pani nazwała, przez administrację państwową. Po drugie, ustawę Prawo geodezyjne i kartograficzne należy oczyścić z przepisów niekonstytucyjnych i niezgodnych z ustawami: o prawie autorskim oraz o ochronie baz danych. To tak na początek. Po trzecie, z uPgik należy wydzielić wszystko to, co dotyczy określeniu zawodu "geodety uprawnionego", jego reprezentacji oraz pieczy nad jego prawidłowym wykonywaniem poprzez kontrolę, weryfikację i nadzór. Do tego musi zostać ustawą powołany organ zrzeszający osoby biegłe w zawodzie a wyłonione w drodze demokratycznych wyborów. I wreszcie, przekształcenie GUGiK w Krajowy Urząd Ewidencji Nieruchomości i Budynków a PODGiK w filie tego urzędu. I na litość... ręce precz od wytycznych i standardów technicznych! Już więcej błędów ten nasz zawód tego nie zniesie.

Pani Kierznowska zna problemy i specyfikę wykonawców, koń się uśmiał, to dlaczego nie chce doraźnych zmian aby w końcu geodeci brali pełną odpowiedzialność za swoją pracę, aby w graniach nie grzebali WSZYSCY, żeby powołać samorząd zawodowy, który jasno określi konsekwencje dla partaczy...ale liczy się tylko stołeczek i kasa, a nie geodezja

15 komentarzy



zobacz też:



reklama
reklama





2009 created by BRTSOFT.com
© 2005-2017 Geodeta Sp. z o.o.
mapa stronyprenumeratareklamakontakt